Nowy numer 37/2021 Archiwum

Przemyśleć na nowo styl naszego życia

Homilia abp. Stanisława Gądeckiego podczas pielgrzymki mężczyzn i młodzieńców do Piekar Śląskich (30.05.2021).

W zaproszeniu na pielgrzymkę mężczyzn i młodzieży męskiej do Piekar Śląskich – odwołując się do Papieża Franciszka – wasz Arcybiskup Metropolita Wiktor poniekąd zadał mi temat naszego dzisiejszego spotkania. Brzmi on: przemyśleć na nowo styl naszego, chrześcijańskiego życia. 

„…ciężki i nieoczekiwany cios tej pandemii, która wymknęła się spod kontroli – pisze o tym Papież Franciszek – zmusił nas do myślenia bardziej o wszystkich ludziach, niż o korzyściach niektórych z nich. Dzisiaj możemy przyznać, że ‘karmiliśmy się marzeniami o świetności i wielkości, a doszliśmy do konsumowania rozrywki, zamknięcia i samotności. Zachłannie rzuciliśmy się na połączenia i utraciliśmy smak braterstwa. Dążyliśmy do szybkiego i pewnego rezultatu, a uciska nas niecierpliwość i niepokój. Będąc więźniami świata wirtualnego, zatraciliśmy gust i smak rzeczywistości’. Cierpienie, niepewność, strach i świadomość naszych własnych ograniczeń, które wzbudziła pandemia, wzywają do ponownego przemyślenia naszego stylu życia, naszych relacji, organizacji naszych społeczeństw, a przede wszystkim sensu naszego życia” (FT, 33).

Te słowa skłaniają mnie do rozważenia przynajmniej dwóch spraw: najpierw naszego dotychczasowego stylu życia, a następnie wizji nowego stylu życia.

1.      DZISIEJSZY STYL ŻYCIA

Pierwszą sprawą jest więc przyjrzenie się obecnemu stylowi życia każdego z nas. Dzisiaj – gdy panuje zamieszanie, a nierzadko nawet konfrontacja między różnymi wizjami świata – wspólnym mianownikiem ich wszystkich jest człowiek. Prawdopodobnie dlatego jednym z zasadniczych rysów kształtujących współczesną epokę stało się bezwzględne zainteresowanie człowiekiem.

Jaki jest dotychczasowy styl życia tego człowieka? Jaki jest nasz styl? Jest to styl charakterystyczny dla krajów niegdyś bogatych w wiarę i powołania, które dziś zatracają swoją tożsamość, ulegając zgubnemu i niszczącemu wpływowi pewnych nurtów nowoczesnej kultury. Nie brak ludzi, którzy uznali, że „Bóg umarł”, i ogłosili „bogiem” siebie, decydując, że sami są kowalami własnego losu i absolutnymi panami świata. Człowiek, który pozbył się Boga i nie oczekuje od Niego zbawienia, wierzy, że wolno mu robić wszystko, na co ma ochotę, że może stać się jedynym odniesieniem dla siebie i dla swego działania. Czy jednak człowiek, gdy usuwa Boga z własnego horyzontu, myśląc, że On «umarł», jest naprawdę szczęśliwszy? Czy rzeczywiście staje się bardziej wolny? Czy kiedy ludzie ogłaszają się absolutnymi panami samych siebie i jedynymi władcami stworzenia, mogą zbudować społeczeństwo, w którym panują wolność, sprawiedliwość i pokój? Czy nie dzieje się raczej tak, że szerzą się samowola władzy, egoistyczne interesy, niesprawiedliwość, wyzysk i przemoc we wszelkiej postaci? A to prowadzi w ostateczności do tego, że człowiek staje się jeszcze bardziej samotny, a społeczeństwo bardziej podzielone i zagubione (por. Benedykt XVI. Bez Boga człowiek jest samotny, a społeczeństwo zagubione. Homilia Papieża podczas Mszy św. inaugurującej Synod - 5.10.2008).

Na czym polega owa samotność współczesnego człowieka? Nie oznacza ona wcale braku przyjaciół czy rodziny; w naukowym sensie należy definiować ją jako nieprzyjemny stan emocjonalny, którego powodem jest rozdźwięk między tym, jakie relacje chcielibyśmy tworzyć, a tym, jakie rzeczywiście budujemy. W sumie bardzo trudno jednoznacznie zdefiniować samotność, gdyż przyczyny poczucia samotności są rozmaite i dla każdego człowieka mogą być zupełnie inne.

Samotność mogą odczuwać osoby starsze mieszkające w pojedynkę. Z powodu obostrzeń spowodowanych pragnieniem zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom, szczególnie ta grupa została zobligowana do jak najrzadszego opuszczania miejsca zamieszkania. Zamknięcie w czterech ścianach może wywołać nieprzyjemne uczucia beznadziei i nieprzydatności.

Uczucie samotności może towarzyszyć również ludziom młodym, którzy nie potrafią nawiązywać trwałych i silnych relacji z rówieśnikami, przez co nie mają grupy znajomych do wspólnego spędzania czasu. Czują się oni samotni, niezrozumiali i zepchnięci na margines społeczeństwa. W obecnej sytuacji poczucie samotności może się pogłębiać, prowadząc nawet do depresji.

Gorsza jeszcze jest samotność długotrwała, jaką odczuwają osoby w żałobie po stracie rodziny lub przyjaciół w tragicznych okolicznościach, bądź po rozstaniu z małżonkiem. Bywa też, że samotność dotyka osoby z tzw. trudnym charakterem z powodu ich bardzo skrajnych poglądów lub rozwiązań życiowych. Mimo podejmowanych prób nawiązywania nowych kontaktów, za każdym razem kończą się one przegraną.

Samotność można również odczuwać przebywając wśród ludzi, a nawet będąc w związku małżeńskim. Chociaż brzmi to dziwnie, to jednak wystarczy przypomnieć sobie uczucia, jakie towarzyszą nam w momencie, gdy okazuje się, że nasze osobiste poglądy są odmienne od przekonań reszty grupy. Wystarczy wspomnieć emocje rodzące się, gdy okazuje się, że podejmowane przez nas działania, marzenia i wybory życiowe nie spotykają się z akceptacją ze strony najbliższej rodziny, żony czy przyjaciół. Wystarczy przywołać odczucia, które pojawiły się, gdy zostaliśmy zignorowani – świadomie lub nie – przez bliską nam osobę.

ciąg dalszy na następnej stronie:

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama