Nowy numer 30/2021 Archiwum

Niech Matka kościołów prowadzi

Homilia metropolity katowickiego w 60. rocznicę poświęcenia katedry Chrystusa Króla.

Bracia i Siostry!

Minęło już 88 lat od dnia, w którym bp Arkadiusz Lisiecki, drugi biskup katowicki, symbolicznie rozpoczął budowę katedry nowo erygowanej diecezji śląskiej. Monumentalny - może inspirowany katedrą w węgierskim Esztergom, był projekt Zygmunta Gawlika i Franciszka Mączyńskiego. Smukła kopuła miała wznosić się nad rosnącym miastem i jak axis mundi - oś świata - wskazywać w górę, kierować wzrok oczu i serc ku rzeczywistości nieba.

Matkę wszystkich kościołów diecezji szczęśliwie wznoszono do dnia wybuchu II wojny, która brutalnie przerwała budowę, jak zresztą całe życie odradzającej się ojczyzny. Niemcy nie pozwolili nawet na zabezpieczenie już wzniesionych murów...

Budowę wznowiono dopiero w 1948 roku, bo katowicki pasterz Stanisław Adamski słusznie uznał, że po zakończeniu wojny pierwszeństwo należy dać odbudowie zniszczonych przez front kościołów.

W tym czasie tworzyła się niestety nowa linia wojennego frontu. Polska mimo pozorów budowania niepodległego państwa, znalazła się pod nową okupacją ideologów ateistycznego komunizmu, który walczył z Bogiem i Kościołem, ostatecznie z tożsamością narodu.

Ofiarami tej nowej wojny stał się m.in. biskup katowicki. W roku 1952 za obronę nauki religii w państwowej szkole wypędzono katowickich pasterzy: Stanisława, Juliusza i Herberta. A ks. Rudolfa Adamczyka, który prowadził budowę kościoła, uwięziono. Prowadzenie diecezji, a tym samym i budowy katedry, stalinowskie władze powierzyły wikariuszom kapitulnym: ks. Filipowi Bednorzowi a po jego śmierci - ks. Janowi Piskorzowi. Pod naciskiem ówczesnych władz zmienił on plany budowy a smukła kopuła przysiadła nad główną nawą, by wyniesiony wysoko krzyż nie górował nad Stalinogrodem, jak wtedy nazwano Katowice.

Kiedy się czyta krótki wycinek historii, jakim jest 90-lecie istnienia diecezji katowickiej, trudno nie przyznać racji szkockiemu filozofowi MacIntyre, który w swoi dziele „Dziedzictwo cnoty” napisał przed 50 laty takie słowa: „barbarzyńcy nie gromadzą się u naszych granic; oni od pewnego czasu sprawują nad nami władzę”.

Charakter tej władzy odcisnął się na dramatycznym dniu konsekracji katedry, której dokonał sprowadzony z Częstochowy bp Zdzisław Goliński. A stało się to 30 października 1955 roku. Dziś mija dokładnie 60 lat od tamtego pamiętnego wydarzenia.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama