Neoprezbiterzy 2026. Poznaj ich drogę do kapłaństwa

Sześciu alumnów Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego przyjęło w sobotę z rąk abp. Andrzeja Przybylskiego święcenia prezbiteratu. Zanim wobec wspólnoty Kościoła powiedzieli: "Chcę", rozeznali swoje powołanie na drodze formacji. Zapytaliśmy ich o to, jak odkrywali, do czego wzywa ich Pan Bóg.

Neoprezbiterzy 2026. Poznaj ich drogę do kapłaństwa   ks. Franciszek Parzyk archiwum WŚSD

ks. Franciszek Parzyk,
ur. 25.02.1999 r. w Jaworznie

parafia zamieszkania: Świętego Krzyża w Jaworznie-Jeleniu

hasło prymicyjne: „O Tobie mówi serce moje: «Szukaj Jego oblicza!»” (Ps 27,8a)

Słowa Psalmu 27 są mi bardzo bliskie. Ten tekst zaczął mi towarzyszyć wraz z drugim powrotem w mury seminarium. W jakiś szczególny sposób przykuwał moją uwagę podczas odmawiania liturgii godzin. Wraz z biegiem lat przekonywałem się, że w pewien sposób opisuje on drogę mojego życia – jakby poszczególne wersety wprost odnosiły się do tego, co przeżywałem kiedyś i co czuję obecnie. Psalm 27 jest odpowiedzią na pytania o to, czego się obawiam, co jest dla mnie ważne i czego ostatecznie szukam w moim życiu – jakie są moje najgłębsze pragnienia. 

Przez długi czas wcale nie myślałem o drodze kapłańskiego powołania. Pomysłów na życie miałem całkiem sporo. Co więcej: otwierały się też perspektywy na ich realizację. Po maturze, zarzucając pomysł studiów lekarskich, rozpocząłem Indywidualne Studia Międzyobszarowe na Uniwersytecie Śląskim, które dawały mi niesamowity zakres możliwości wyboru kierunków, specjalizacji, a ostatecznie przyszłej drogi zawodowej. Jednak na przełomie zimy i wiosny pojawiła się pierwsza myśl, że w sumie… mam być księdzem. To pociągnęło za sobą lawinę wątpliwości, ale również decyzji. Moja ścieżka seminaryjna była niesamowicie kręta, a momentami ekstremalna. Dość wspomnieć, że… dwukrotnie z niej rezygnowałem. Dziś widzę w tych „przygodach” prowadzenie przez Pana Boga, który – co najmniej kilka razy – o mnie zawalczył. Te doświadczenia przypominają mi, że życie to nieustanne szukanie i pełne zachwytu odkrywanie Jego obecności.

Stąd bierze początek mój pomysł na hasło prymicyjne. Słowa Psalmu 27 o poszukiwaniu Bożego Oblicza dotykają mnie na dwa sposoby. Po pierwsze, odnoszą się bezpośrednio do historii mojego życia – skomplikowanego poszukiwania swojego miejsca, obaw przed podejmowaniem decyzji, jakiegoś rodzaju zagubienia czy zbyt dużych możliwości wyboru. Nie zapomnę jednej z ważniejszych rozmów formacyjnych, podczas której przełożony – w sposób humorystyczny, ale głęboko oddający moje wnętrze – opisał mnie jako żabę z dowcipu: Zwierzęta miały podzielić się na mądre i piękne. Na środku pozostała ropucha. Na pytanie, dlaczego nie zajęła odpowiedniego miejsca, odpowiedziała: „No przecież się nie rozdwoję”. Dziś widzę, że w moim życiu było podobnie, a moje pragnienia – których nie rozumiałem, nie umiałem lub nie chciałem dostrzec – mogły zostać wypełnione tylko w Bogu.

Nigdy nie byłem zaangażowany w życie Kościoła. Mogę o sobie powiedzieć, że dosłownie byłem „katolikiem spod chóru” lub „zza filara”. Myślę, że gdyby nie impuls Bożego powołania, z biegiem lat nasze drogi mogłyby się rozejść. Jednak potraktowałem Go poważnie. Bez cienia wątpliwości mogę powiedzieć, że odkryłem Jego obecność w momencie największej bezradności i rozważania myśli porzucenia o seminarium. To był dla mnie test wiary i chwila nawrócenia – odpowiedzi na wołanie serca.

Te doświadczenia – także dzięki pracy magisterskiej poświęconej nauczaniu papieża Franciszka o (neo)herezjach – otwierają drugi wymiar wybranego hasła prymicyjnego. Ojciec Święty, pisząc o (neo)gnostycyzmie i (neo)pelagianizmie, zwracał uwagę na fakt, że człowiek szuka w życiu przede wszystkim szczęścia, które może dać tylko Bóg. Powszechnie znane i bliskie wielu ludziom jest doświadczenie św. Augustyna – ciągłe wołanie serca, które poprzez wybieranie dróg na skróty gubi się w świecie. W rzeczywistości jednak potrzebujemy zrozumienia, gdzie tak naprawdę biegniemy i gdzie znajdą swoje wypełnienie nasze tęsknoty.

Te dwa wymiary stają się dla mnie swego rodzaju programem przyszłej posługi księdza. Chcę każdego dnia posługi odpowiadać na to wołanie. Odnajdywać Boże Oblicze w Kościele, w sakramentach, w spotkaniu z Jezusem w adoracji, ale również w tych, którzy szukają dróg na skróty albo nie słyszą już tego subtelnego wołania o szczęście. Chcę szukać Boga w twarzach i historiach ludzi pragnących w swoim życiu spełnienia i pokoju, aby z Jego łaską – pomimo słabości i grzechów – pomagać im odkrywać odpowiedź, którą noszą głęboko w sercach.

« 1 2 3 4 5 »