Nowy numer 42/2019 Archiwum

Zbyt pohopnie strzelają

Dotarł do setek pamiątek z historii dzielnicy Czułów, dowiedział się, o który stojący do dziś dom 100 lat temu bili się powstańcy śląscy z Niemcami, zdobył zdjęcia tyskich autobusów sprzed 90 lat. A szukając tych skarbów, znalazł największy: żonę.

Gabriel Pierończyk, pasjonat historii Czułowa, który pracuje w nadzorze energetycznym, mąż Małgosi, ojciec kilkuletnich Selenki i Natalki, właśnie urządził wystawę „Pozdrowienia z Czułowa” w Muzeum Miejskim w Tychach. Ustawił na niej przystanek autobusowy z rozkładem jazdy sprzed 90 lat. Na ścianie obok zawiesił zdjęcia autobusów, które kursowały wtedy między Tychami a Katowicami przez Czułów. A do sąsiedniej gabloty włożył oryginalny mandat, który w 1927 r. dostała konduktorka Jadwiga Swoboda. Była to córka właściciela firmy przewozowej.

– Dostała mandat, bo pozwoliła pasażerom stać na przednim pomoście autobusu, co mogło doprowadzić do wypadku. Mandat wynosił albo 5 złotych, albo odsiedzenie jednego dnia w więzieniu – wskazuje. Na pytanie, co wybrała, odpowiada: − Wybrała zapłacenie 5 złotych. Dzisiaj byłaby to równowartość około 50 złotych. Bilet z Tychów do Katowic kosztował wtedy od 1,40 do 2 złotych. Dla nas byłoby to około 20 złotych. Dzisiaj jedziemy na tej trasie za 3 albo 4 złote... Ten autobus był więc dla bogatszych albo do jeżdżenia okazjonalnie. Dojeżdżać do pracy autobusem się nie opłacało – wyjaśnia autor wystawy. I dodaje, że popularnym środkiem transportu był wtedy rower.

Walka o ryby

W autobusach jeżdżących przez Czułów mogło się zmieścić 20−24 pasażerów. Kursowały 5 razy dziennie – z początku dziurawą drogą, wzbijając kłęby pyłu, a od 1937 r. nową, betonową szosą. Każdego dnia trzeba było przewieźć 90 ludzi, żeby koszty utrzymania firmy się zwróciły. Dzięki swojej pasji Gabriel Pierończyk ocalił od zapomnienia kawał historii swojej dzielnicy. Skorzystał też osobiście. Kiedyś, gdy odwiedził starszą panią, która miała ogromną wiedzę o dziejach miejscowości, drzwi otworzyła mu jej wnuczka. – Pierwszy i drugi raz przychodziłem do babci, ale już trzeci i czwarty do wnuczki – śmieje się.

Dziś są z Małgosią małżeństwem, mają dwie córki w wieku przedszkolnym. Na wystawie jej autor rozmieścił wycinki z przedwojennych gazet na temat Czułowa. Znalazł m.in. prawdziwą perełkę z „Gazety Robotniczej” z 1937 r., zatytułowaną „Zbyt pohopnie strzelają” [pisownia oryginalna]. „W czasie obchodu stawów rybnych Jana Droba w Czułowie stróż nocny Ludwik Piszczyk natknął się (...) na czterech ludzi, kradnących ryby. Kiedy stróż zbliżył się do nich, przybrali oni podobno zaczepną postawę. Wówczas Piszczyk wystrzelił na postrach, wskutek czego trzech zbiegło, a jeden ukrył się w nadbrzeżnym sitowiu. Stróż wystrzelił jeszcze raz, mierząc w kierunku ukrytego człowieka – i jak się później okazało, ranił go w nogę” – czytamy.

Zrobił wózek

– Proszę zobaczyć: gazeta podała nie tylko imię i nazwisko człowieka kradnącego ryby, ale nawet jego adres! – śmieje się pan Gabriel, pokazując dalszy fragment tekstu. Rzeczywiście. Dla współczesnych Polaków, przewrażliwionych z powodu RODO, to zdumiewające, ale to przedwojenne pismo poinformowało nawet, że ranny mieszkał w Szopienicach przy ulicy Janowskiej 21… Po postrzale „pozostał na dalszej kuracji” w szpitalu gminnym w Tychach. W 1938 r. pracownicy fabryki papieru w Czułowie ufundowali i przekazali wojsku karabin maszynowy wraz z biedką, czyli jednoosiowym wózkiem do jego transportu.

Zachowały się zdjęcia z uroczystości przekazania broni. Gabriel Pierończyk wykonał dokładną replikę biedki. Można ją zobaczyć na wystawie wraz z oryginalnym karabinem maszynowym, znalezionym koło Tomaszowa Lubelskiego. Pod tym miastem w 1939 r. bili się i poszli do niewoli m.in. żołnierze ze śląskiego 73. Pułku Piechoty – właśnie ci, którzy dostali karabin od robotników z Czułowa. Zobaczyć tu można nawet oryginalną ladę, na której przed wojną w restauracji przy ul. Katowickiej lano piwo do kufli. Wystawę można zwiedzać do 30 listopada.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL