Nowy numer 29/2021 Archiwum

Genialny uparciuch

„Beethoven był prosty, jak on. (...) Tak samo wściekał się i wybuchał gniewem, i podobnie jak on żył naznaczony kalectwem. Henryk czuł z nim ponadczasową sztamę...”

Synek ze Śląska

Uczniem Górecki był przeciętnym. W rydułtowskim liceum, do którego uczęszczał (dziś Liceum Ogólnokształcące im. Noblistów Polskich), zachowały się ślady jego obecności – dzienniki szkolne, kronika, zeszyty. Oceny miał takie sobie. Dobry, dostateczny. Znalazła się nawet jedna pała na semestr. Wrażliwy muzyk nie czuł się dobrze w szkole. Być może silna ideologizacja komunistyczna obecna w szkolnictwie nie pozwalała Góreckiemu, którego ciągnęło do transcendencji, rozwinąć skrzydeł. Ojciec Henryka całe życie pracował na kolei. Syn marzył, by grać na fortepianie, pragnął komponować. To była stała kość niezgody w rodzinie. Tata i macocha kategorycznie zabraniali mu zbliżać się do fortepianu, na którym niegdyś grywała jego matka. Z nutami nie miał wiele wspólnego aż do 19. roku życia. Tym bardziej zaskakujący i spektakularny jest jego sukces w świecie muzyki i kompozycji. Zwyciężyły geniusz, upór i determinacja. Górecki dopiął swego. Rozpoczynając edukację muzyczną praktycznie od podstaw jako człowiek dorosły, po trzech latach był już studentem Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Katowicach. Tam poznał swoją przyszłą żonę Jadwigę. Dla Góreckiego zaczęły się lata tłuste, choć niepozbawione trudów i cierpień. Do końca życia pozostał wierny Bogu, swojej rodzinie, swoim przekonaniom i ziemi, na której się wychował. Ks. Henryk Bolczyk, kapelan górników z „Wujka” w tragicznych dniach krwawej pacyfikacji kopalni, tak wspomina kompozytora: „Ten dopiero czuł Śląsk! W dniu, w którym zmarł słynny polski baryton Andrzej Hiolski, poproszono Góreckiego o komentarz w radiu. Wcześniejsi rozmówcy mówili o niepowetowanej stracie, o tym, że nikt go nie zastąpi. Wtedy Górecki powiedział: »Nie rozumiem, dlaczego moi przedmówcy tak płaczą, że wszystko się skończyło. Przecież właśnie wszystko się zaczęło, on teraz wszedł do chórów anielskich, teraz dopiero zobaczy, co to znaczy być śpiewakiem, oddać cześć Bogu«. Byłem zdumiony jego wiarą w niebo, pełne śpiewów, chórów, wypełnienia się życia. I powiedziałem sobie: »Ja, synek, tyś jest ze Śląska«...”. Maria Wilczek-Krupa, „Górecki. Geniusz i upór”, Znak, Kraków 2018.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama