Nowy numer 42/2019 Archiwum

Genialny uparciuch

„Beethoven był prosty, jak on. (...) Tak samo wściekał się i wybuchał gniewem, i podobnie jak on żył naznaczony kalectwem. Henryk czuł z nim ponadczasową sztamę...”

Tylko jednego człowieka Maria Wilczek-Krupa w swojej najnowszej książce mogła tak odważnie porównać do mistrza Beethovena. Henryk Mikołaj Górecki, jeden z najwybitniejszych współczesnych kompozytorów, prywatnie był człowiekiem skromnym, „zwykłym”, jak opisywała go żona Jadwiga, i prostolinijnym. Był głęboko wierzący, choć to Jadwigę nazywał Świętą, dziwiąc się, że z nim wytrzymuje. Sam o sobie powiedział kiedyś w trzech słowach: „Po pierwsze – choleryk, po drugie – choleryk i po trzecie – choleryk”.

Twarda szkoła życia

W obszernej biografii kompozytora, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak, „Górecki. Geniusz i upór”, M. Wilczek-Krupa stworzyła opowieść o człowieku, dla którego największą wartością była prawda: o sobie, o ludziach, o Bogu. Autorka maluje przed czytelnikiem obraz artysty o niezwykłej wrażliwości, a jednocześnie upartego, niezależnego i twardego, jak śląska ziemia, która go zrodziła. „Był silny jak tur i nie uznawał taryfy ulgowej. Ani dla siebie, ani dla swoich bliskich”.

Wydaje się, że ta twardość nie była cechą, z którą Górecki przyszedł na świat. Kształtowała się w nim powoli, w cierpieniu, niezrozumieniu, ciężkich chorobach, z którymi zmagał się od najwcześniejszego dzieciństwa do samej śmierci. Córka kompozytora Anna Górecka, znana pianistka, tak ocenia wszystkie bolesne wydarzenia, których doświadczał od najmłodszych lat. „Na pewno ukształtowały jego charakter i miały wpływ na podejmowane decyzje, poza tym pozwoliły mu zbudować w sobie odporność i konsekwencję”. Sam w 1993 roku napisał w liście do czternastoletniej dziewczynki, ciężko rannej w pożarze swojego domu w Stanach Zjednoczonych: „Dobrą szkołę dało mi życie, za co nawet dziękuję Panu Bogu, bo może nie byłbym takim, jakim jestem, ani tym, czym jestem”. Znaleźć i przeczytać wywiad z Góreckim nie jest dziś łatwo. Nie było ich zbyt wiele. Sam przyznawał, że nie lubi mediów. Niechętnie mówił też o sobie. Słusznie twierdził, że w jego imieniu wyraża się muzyka. Najoszczędniej mówił o swoim dzieciństwie i wczesnej młodości. W jego wspomnieniach był to smutny okres życia. W wieku dwóch lat został dotknięty największym nieszczęściem, jakie może spotkać małego chłopca – w jego urodziny zmarła mu mama. Gdy miał cztery latka, zdarzył się nieszczęśliwy wypadek. Poślizgnął się, upadł i wyłamał kość biodrową z panewki. Zaczął się koszmar fizycznych cierpień. Przeszedł dwanaście ciężkich operacji i żmudną rehabilitację. „Z dzieciństwa pamiętam szpital i operacje, które przechodziłem. Potem wybuchła wojna...” – zwierzył się kiedyś.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL