GN 42/2020 Archiwum

Firma rycerzy

– Pochłaniała nas praca i pociągały pieniądze. Pewnego dnia nie wytrzymałem. Powiedziałem: „Panie Boże, zrób coś z moim życiem. Jestem do Twojej dyspozycji” – mówi Roman Wycisk z parafii św. Wawrzyńca w Rudzie Śląskiej.

W młodości był ministrantem. Uczęszczał też na oazę. Z żoną Krystyną wspólnie przeżyli 26 lat w sakramencie małżeństwa. – Po ślubie zabrakło w naszym życiu miejsca na jakiekolwiek wspólnoty – mówi Roman. – Rozpocząłem pracę w dziale windykacji. Codziennie obracałem setkami tysięcy złotych. Do mojej kieszeni trafiały dość duże pieniądze, ale wiara i moralność schodziły na dalszy plan – dodaje.

Nie wytrzymałem

O swojej przeszłości opowiada szczerze i bez ogródek. Pukał do drzwi różnych rodzin. Jego zadanie polegało na wykonaniu egzekucji komorniczej. Zwykle za jakieś wysokie długi.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama