Nowy numer 45/2019 Archiwum

Wiecznego odpoczynku nie będzie

O pracy w Niebie, śladach ran, które zabierzemy ze sobą i o umieraniu z tęsknoty mówi dogmatyk ks. Grzegorz Strzelczyk.

Aleksandra Pietryga: Czesław Miłosz pisał: "Gdziekolwiek jestem, na jakimkolwiek miejscu na ziemi, ukrywam przed ludźmi przekonanie, że nie jestem stąd". A święty Augustyn tłumaczy: "Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Panu". To uczucie jest Księdzu bliskie?

Ks. Grzegorz Strzelczyk: Święty Paweł mówił jeszcze bardziej dobitnie: "Całą istotą swoją wzdychamy, oczekując odkupienia naszego ciała". Jest we mnie tęsknota za tym, żeby się skończyło to skomplikowanie świata, ciągłe zmaganie się z własnym grzechem, ze słabościami innych.

Tęsknimy za niebem, a mimo to tak kurczowo trzymamy się życia.

I słusznie. To życie jest nam dane i zadane. I to nie jako nieznaczący epizod. Życie wieczne się już tutaj wykuwa. Zwykle myśląc o śmierci, o życiu wiecznym, wyobrażamy sobie, że odrywamy się od świata, odrywamy się od ciała i jesteśmy wolnymi duchami. Owszem, ale to będzie raczej moment. My przecież oczekujemy powrotu Chrystusa, zmartwychwstania ciała, przemiany tego świata i życia wiecznego w świecie materialnym. Chrystus po zmartwychwstaniu nosi w swoim ciele ślady męki.

Można dotknąć Jego ran...

A to znaczy, że nasza obecność na ziemi; dobro, którego doświadczamy, które czynimy, też odcisną piętno na przyszłym życiu. Wszystko ma znaczenie, wszystko jest po coś. Rany Chrystusa są sygnałem wydania się za nas. Nie wygląda na to, by one bolały Jezusa po zmartwychwstaniu. Ale na zawsze zostały w Jego ciele - jako ślad ofiary. Ślady naszej doczesności także zostaną w nas na zawsze.

Ślady cierpienia, nasze zranienia też zostaną w nas na wieczność?

Myślę, że zostaną w postaci pamięci. Jednak pamięci uzdrowionej, oczyszczonej, przemienionej, pojednanej. Nie sądzę, żeby te wspomnienia nadal mogły być źródłem cierpienia w wieczności.

Kiedy myślimy o życiu wiecznym, to z jednej strony budzi się w nas nadzieja. Pan Bóg obiecuje nam, że otrze z naszych oczu wszelką łzę, że śmierci już tam nie będzie i nie będzie cierpienia. Z drugiej strony czujemy niepokój, że to przerasta nasze wyobrażenia, że niebo będzie zupełnie inne niż wszystko, do czego jesteśmy przyzwyczajeni.

Kiedy uświadomimy sobie, jak bardzo ten świat, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, jest niedoskonały, to perspektywa nieba staje się mocno zachęcająca. Jasne, że byłaby jeszcze bardziej, gdyby Pan Bóg uchylił rąbka tajemnicy, jak tam będzie. Chcielibyśmy, żeby Bóg bardziej konkretnie pokazał nam niebo. Część muzułmanów, zdaje się, wierzy, że za dobre życie czeka ich w niebie nagroda w postaci haremu dziewic (śmiech). Jednak nam Bóg mówi: "Ja tam będę". Tylko tyle. A raczej aż tyle. Jeśli mamy doświadczenie obecności Boga w swoim życiu, Jego miłości, przebaczenia grzechów, to mamy jakiś punkt odniesienia, bo w niebie będzie tak samo, tylko będziemy to przeżywać bardziej intensywnie. Nie będzie nas nic rozpraszać, odciągać. Z jakiegoś powodu Bóg chce, żebyśmy do Niego podchodzili z wiarą i nadzieją, a one z natury są ciemne.

Wiemy już, że w niebie nie będziemy cierpieć. Czym nas jeszcze Pan Bóg tam zaskoczy?

Mogę powiedzieć, na co ja mam nadzieję, jako Grzegorz Strzelczyk, kapłan i teolog. Bóg jest bardzo kreatywny. Stworzył nas, wyposażył, powierzył nam ziemię i chce, żebyśmy także uczestniczyli w Jego kreatywności. Często męczymy się z naszymi obowiązkami, wykonujemy pracę, której nie cierpimy, i marzymy, żeby w końcu zająć się czymś kreatywnym, co będzie pasją. Niebo wyobrażam sobie jako absolutną przestrzeń kreatywności, miejsce, gdzie w sposób nieograniczony rozwiną się wszystkie moje talenty.

Żadnego wiecznego odpoczynku? Błogiego lenistwa? Śpiewu w chórach anielskich?

Absolutnie nie. Śpiewanie w nieskończoność to nie jest moje niebo. Stagnacja tym bardziej nie. Obrazy apokaliptyczne wcale nie są tak statyczne. Oczywiście, są skoncentrowane na uwielbieniu Boga, ale tam się dzieje! (śmiech).

Większość ludzi jednak ma nadzieję, że w niebie już nie będzie trzeba pracować.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Lucjan_Biel
    02.11.2019 08:47
    Lucjan_Biel
    Do ks. Strzelczyka mam pytanie. Nie dotyczy ono dogmatów, ani wolnej woli. Bardziej natury niebiańskiej zmartwychwstałego ciała przez księdza teologa tu poruszonej. Mianowicie ksiądz twierdzi, że po zmartwychwstaniu nasze ciała będą nosić ślady naszego życia i naszej ziemskiej męki, trudu, cierpień. Otóż przed laty moja dobra znajoma, piękna kobieta, osoba dobra i uczynna, wierząca, zginęła w bardzo tragicznym wypadku samochodowym. Głowa i twarz zostały zmiażdżone, noga urwana w pachwinie odleciała na kilkanaście metrów, część ręki również. My wszyscy głęboko wierzymy, że Nasz Bóg przyjął ją do siebie i przyjmijmy, że tak się stało.
    Jak według księdza będzie wyglądało ciało zmarłej koleżanki po zmartwychwstaniu? Bardzo proszę o odpowiedź. Jeśli nie tu, to łatwo znaleźć mnie można na fb.
    doceń 18
  • peperS
    02.11.2019 09:43
    Że Chrystus po zmartwychwstaniu nosił w swoim ciele ślady męki, chyba jednak nie oznacza, że zbawieni zmartwychwstali też będą je nosić w swoich ciałach. To dość makabryczna wizja "Nieba", zaczerpnięta raczej z "Mistrza i Małgorzaty". Trudno mi sobie wyobrazić św. Pawła, który niby gdzie miałby nosić swoją odciętą głowę? O święta teologio!
    doceń 18
  • Dremor_
    02.11.2019 14:37
    Dremor_
    Chrześcijaństwo ogólnie ma "problem" ze swoimi wyobrażeniami na temat Nieba. Zacznijmy od tego, że Chrystus nic o Niebie nie mówił. Obietnicą było Królestwo Niebieskie na Ziemi, które miało nastąpić jeszcze za życia Apostołów. Dopiero, gdy okazało się, że na ponowne przyjście Jezusa trzeba trochę poczekać, zaczęto adaptować istniejące wierzenia, jak choćby te z judaizmu, mówiące o Szeolu. Trudno więc cokolwiek wyrokować na temat Nieba, skoro Objawienie nic nie mówi na jego temat.
  • Gość
    04.11.2019 12:38
    Jak oznajmia Pismo "Kto bowiem wszedł do Jego odpoczynku, odpocznie po swych czynach, jak Bóg po swoich" (Hbr 4,10). Czemu ksiądz zaprzecza?
    doceń 16

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama