Nowy numer 45/2019 Archiwum

Wiecznego odpoczynku nie będzie

O pracy w Niebie, śladach ran, które zabierzemy ze sobą i o umieraniu z tęsknoty mówi dogmatyk ks. Grzegorz Strzelczyk.

Praca nie została nam dana jako kara za grzechy. Ta rzeczywistość była w świecie jeszcze przed grzechem pierworodnym. I myślę, że będzie także obecna w tym nowym, przemienionym świecie. Jeśli mamy, choćby bardzo krótkie, doświadczenie pracy, która przynosi satysfakcję i takie normalne ludzkie zadowolenie, to perspektywa przeżywania tego w niebie, ale w sposób niczym niezmącony, wcale nas nie będzie przerażać. To zresztą wcale nie wyklucza odpoczynku czy spokojnego posiedzenia przy Panu Bogu. Będziemy mieć na wszystko sporo czasu (śmiech).

Zanim znajdziemy się w niebie, musimy przejść przez śmierć. Chyba tego najbardziej się boimy. Chwila oddzielenia duszy od ciała musi boleć...

Myślę, że boimy się nie tyle śmierci, ile umierania. Boimy się cierpienia. Boimy się samotności przy umieraniu. Boimy się, że w tym momencie dopadnie nas niewiara. Na to jest tylko jeden sposób: budowanie, na długo przed śmiercią, solidnej relacji z Bogiem. Jedyny sposób na spokojne umieranie to życie w nadziei Bożego miłosierdzia. Towarzyszyłem ludziom, którzy w ten sposób odchodzili. W całkowitej pogodzie ducha. Widziałem też zupełnie inne umieranie. To było jedno z najstraszniejszych doświadczeń w moim życiu. Obserwowanie, jak odchodzi człowiek niepogodzony z ludźmi i z Bogiem. I to poczucie kompletnej bezradności. Ale jedno jest pewne: wszyscy umrzemy. Śmierć położy kres grzechowi i jeszcze kilku innym nieprzyjemnym rzeczom. A tam, po drugiej stronie, czeka Bóg. Umierając, wpadamy w Boga. I to jest w tym najpiękniejsze.

Najmocniejsze doświadczenie nieba, obecności Boga, obcowania świętych przyszło dokładnie w chwili śmierci mojej mamy. Miałam wrażenie, jakby ta zasłona na chwilę się odsłoniła i mama przez nią przeszła, a ja zostałam po drugiej stronie...

Pan Bóg wie, że potrzebujemy takich momentów. To jak bonus, jak zapowiedź tego, co będzie naszym pełnym udziałem w wieczności. Nasza nadzieja też potrzebuje nakarmienia. Potem znowu dłużej może być na poście.

Dopada Księdza czasem tęsknota? Obiektywnie niezwiązana z niczym i z nikim konkretnie, ale tak mocna, że ma Ksiądz wrażenie, że zaraz eksploduje wewnętrznie?

Oj, bardzo. A taka tęsknota potrafi się mocno, boleśnie konkretyzować. Mistycy opisują to doświadczenia jako miłosną tęsknotę za samym Bogiem. Paradoksalnie im bliżej się Niego jest, tym bardziej się tęskni. Osią cierpienia staje się niemożliwość spełnienia. Im bliżej się jest, tym to cierpienie jest bardziej rozdzierające. Człowiek coraz bardziej jest gotowy na zjednoczenie, a ono ciągle się nie dopełnia. Jeśli jest w nas to pragnienie i ono się intensyfikuje, to znaczy, że jesteśmy na dobrej drodze. To znaczy, że zostaliśmy już pociągnięci przez Boga i coraz bardziej stajemy się gotowi do świętości.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Lucjan_Biel
    02.11.2019 08:47
    Lucjan_Biel
    Do ks. Strzelczyka mam pytanie. Nie dotyczy ono dogmatów, ani wolnej woli. Bardziej natury niebiańskiej zmartwychwstałego ciała przez księdza teologa tu poruszonej. Mianowicie ksiądz twierdzi, że po zmartwychwstaniu nasze ciała będą nosić ślady naszego życia i naszej ziemskiej męki, trudu, cierpień. Otóż przed laty moja dobra znajoma, piękna kobieta, osoba dobra i uczynna, wierząca, zginęła w bardzo tragicznym wypadku samochodowym. Głowa i twarz zostały zmiażdżone, noga urwana w pachwinie odleciała na kilkanaście metrów, część ręki również. My wszyscy głęboko wierzymy, że Nasz Bóg przyjął ją do siebie i przyjmijmy, że tak się stało.
    Jak według księdza będzie wyglądało ciało zmarłej koleżanki po zmartwychwstaniu? Bardzo proszę o odpowiedź. Jeśli nie tu, to łatwo znaleźć mnie można na fb.
    doceń 18
  • peperS
    02.11.2019 09:43
    Że Chrystus po zmartwychwstaniu nosił w swoim ciele ślady męki, chyba jednak nie oznacza, że zbawieni zmartwychwstali też będą je nosić w swoich ciałach. To dość makabryczna wizja "Nieba", zaczerpnięta raczej z "Mistrza i Małgorzaty". Trudno mi sobie wyobrazić św. Pawła, który niby gdzie miałby nosić swoją odciętą głowę? O święta teologio!
    doceń 18
  • Dremor_
    02.11.2019 14:37
    Dremor_
    Chrześcijaństwo ogólnie ma "problem" ze swoimi wyobrażeniami na temat Nieba. Zacznijmy od tego, że Chrystus nic o Niebie nie mówił. Obietnicą było Królestwo Niebieskie na Ziemi, które miało nastąpić jeszcze za życia Apostołów. Dopiero, gdy okazało się, że na ponowne przyjście Jezusa trzeba trochę poczekać, zaczęto adaptować istniejące wierzenia, jak choćby te z judaizmu, mówiące o Szeolu. Trudno więc cokolwiek wyrokować na temat Nieba, skoro Objawienie nic nie mówi na jego temat.
  • Gość
    04.11.2019 12:38
    Jak oznajmia Pismo "Kto bowiem wszedł do Jego odpoczynku, odpocznie po swych czynach, jak Bóg po swoich" (Hbr 4,10). Czemu ksiądz zaprzecza?
    doceń 16

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama