Nowy numer 44/2020 Archiwum

Odwiert na ratunek górnikom

Montaż kombajnu, który ma pomóc w dotarciu do zaginionych górników, ma się zakończyć przed północą 21 kwietnia.

Później potrzebny jest jeszcze czas na przeprowadzanie prób przed rozpoczęciem pracy. Kombajn ma wydrążyć 1050 metrów pod ziemią w kopalni "Wujek" Ruch Śląsk nowy chodnik. Ma on doprowadzić ratowników do ściany nr 7, gdzie prawdopodobnie znajdują się dwaj zaginieni górnicy.

Kombajn ten został przywieziony w częściach z Ruchu Wujek tej samej kopalni.

Drążenie nowego chodnika ma potrwać krócej niż żmudne, ręczne przebijanie się przez rumosz, co teraz próbują robić ratownicy. Pracę spowalniają tam pogięte elementy metalowych konstrukcji, zagradzające drogę. W nocy z poniedziałku na wtorek (20/21 kwietnia) ratownicy natrafili tam także na potężny głaz, który musieli ominąć. Wykonali w tym celu tzw. korytarz pod stropem, czyli tunelik o wymiarach 1x1 metr. Za głazem zobaczyli dalszy prześwit rzędu ok. 40 cm. Stwierdzili też, że niestety na co najmniej siedmiu kolejnych metrach nie widać poprawy.

Za pracującymi z przodu ratownikami posuwają się następni, którzy poszerzają wykonany przez nich wykop do wymiarów 1,4 m szerokości i 1,6 m wysokości.

Jest też i dobra wiadomość – ratownicy oceniają, że jeśli dwaj zaginieni górnicy żyją, prawdopodobnie mają dosyć powietrza, żeby przeżyć.

Na powierzchni z kolei precyzyjnie zlokalizowano miejsce, w którym przed południem w środę 22 kwietnia ma zacząć się odwiert. Pracownicy przygotowują się już tutaj do ustawienia wiertnicy. Otwór będzie miał ponad kilometr głębokości i średnicę 30 cm. To wystarczy, by można było spuścić nim kamerę dla ocenienia sytuacji oraz podawać zaginionym górnikom wodę i żywność. Otwór taki spowodowałby też doprowadzenie dodatkowego powietrza na dół.

O wypadku w rudzkiej kopalni czytaj też tutaj.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama