Najbardziej pamiętam pierwszą modlitwę, bo była czymś nowym w rodzinie – zwierza się Ania Malina-Jaworska. – Siedzieliśmy wszyscy w pokoju, nawet najstarsze dzieci były z nami, na stole wieniec adwentowy, jedna świeczka zapalona i byliśmy tą sytuacją tak... bardzo skrępowani. – Warunki może i były trudne, ale widzimy, że te wspólne modlitwy przybliżyły nas do siebie – dodaje jej mąż Daniel Jaworski. Wszystko zaczęło się od ks. Piotra Wenzla, kapelana Stowarzyszenia św. Filipa Nereusza w Rudzie Śl. Kiedy w czasie Adwentu odwiedzał ubogie rodziny, przynosił w prezencie wieniec.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








