Nowy numer 33/2018 Archiwum

Oswajanie nie tylko goroli

„Na most wjeżdżo chop w ancugu na kole, a wyjeżdża mężczyzna w garniturze na rowerze”. O „rzece cudów” słyszało już chyba wielu. A o pochodach w Radlinie albo procesji konnej w Ostropie?

Śląsko godka można usłyszeć w kopalniach czy między familokami. W szkołach już rzadziej. Przez pewien czas zwalczano posługiwanie się gwarą – była uważana za język gorszego gatunku. „Jak przekonać ludzi, żeby przestali się szamotać, by nie przepraszali za to, jak mówią?” – to pytanie zadawała sobie Maria Pańczyk, spotykając osoby zawstydzone swoim dialektem.

Tak zrodziła się idea audycji radiowej, która w ostatecznej formie przyjęła tytuł „Po naszymu, czyli po śląsku”, a później konkursu o tej samej nazwie. Zakończyły się eliminacje do jego tegorocznej edycji. 10-letni Karol powtarza jeszcze szeptem swoją kwestię. Dookoła toczą się rozmowy innych uczestników i gości – okazuje się, że wszyscy doskonale się znają z poprzednich lat. Do siedziby Radia Katowice zjechali nie tylko ci, którzy będą walczyć o tytuł Ślązaka Roku, ale również wielu z tych, którzy już go zdobyli w latach ubiegłych.

Okazuje się, że wygrana zobowiązuje. Jerzy Kiolbasa, zeszłoroczny zwycięzca, przyznaje, że cały czas zapraszany jest do szkół i przedszkoli na różne wydarzenia związane z naszym regionem. Podobnie Maria Duńska – laureatka sprzed 13 już lat, która ciągle otrzymuje zaproszenia na spotkania z uczniami. – W życiu mnie nikt nie słuchał tak jak ta młodzież – wspomina swoją wizytę w jednym z gimnazjów. Oboje mówią, że śląska gwara nie jest powodem do wstydu czy ukrywania się. – Trzeba pokazywać naszą tożsamość, kulturę, stroje, literaturę... – twierdzą zgodnie.

Wiele elementów tradycji regionu zanika. W monologach uczestników eliminacji pojawiają się często wspomnienia zwyczajów, których dziś się już nie praktykuje, takich jak drugomajowe pochody upamiętniające śląskich powstańców, które odbywały się corocznie w Radlinie, czy sobótkowe wieczory w gronie bliskich i znajomych. Na szczęście są jeszcze tradycje żywe – na przykład konna procesja w Poniedziałek Wielkanocny w Ostropie. Tam z roku na rok przybywa jej uczestników. Jedno jest pewne – trzeba oswajać ze Śląskiem, jego mową i zwyczajami. I to nie tylko goroli. Również wielu hanysów, którzy nie zdają sobie sprawy z bogactwa kultury regionu.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama