Nowy numer 33/2018 Archiwum

Dawid i Daniel uratowani

Polska nie wyda Niemcom chłopców z Bytomia - bo między Dawidem i Danielem, a ich polskimi rodzicami istnieje silna więź - zdecydował sąd.

Dwaj chłopcy, których wydania do Niemiec domaga się hanowerski urząd ds. dzieci i młodzieży (Jugendamt), pozostaną w Polsce - zdecydował w środę sąd rodzinny w Bytomiu, odrzucając wniosek niemieckiej instytucji.

Chłopcy mają 3 i 5 lat, przebywają w ośrodku opiekuńczo wychowawczym w Katowicach. Nie chcieli ich oddać polscy rodzice, którzy podczas pobytu w Niemczech zostali pozbawieni praw rodzicielskich. Mimo to przed rokiem zabrali dzieci z tamtejszego domu dziecka i wrócili do kraju, Jugemdamt zażądał zwrotu dzieci do Niemiec.

Sąd potwierdził, że - według litery prawa - dzieci zostały uprowadzone i hanowerska instytucja miała prawo złożyć taki wniosek, który jednak został oddalony. "Powrót dzieci do Niemiec naraziłby je niewątpliwie na szkodę psychiczną" - wskazała sędzia Ludmiła Lampert. Podkreśliła, że dzieci mają cały czas zachowany kontakt z rodzicami i babcią, która ubiega się o status rodziny zastępczej dla wnuków. Sędzia zaznaczyła, że podejmując w tej sprawie decyzję sąd przede wszystkim kierował się dobrem dzieci.

"Z zebranego materiału wynika, że jest bardzo silna więź między rodzicami a dziećmi, zwłaszcza więź ta jest widoczna między matką a dziećmi. Dzieci przeżywają rozstania z mamą, nie chcą zostać bez niej w placówce. Są także emocjonalnie związane z ojcem oraz babcią, która często ich odwiedza" - podkreśliła sędzia.

Sąd uznał, że chłopcy mają obecnie zapewnioną dobrą opiekę w ośrodku, gdzie przebywają. Dzieci mówią wyłącznie po polsku, nie znają niemieckiego.

Rodzice dzieci nie kryli ulgi i radości po ogłoszeniu wyroku. „Moja intuicja się nie myliła, cały czas myślałam pozytywnie” – skomentowała mama Dawida i Daniela. Rodzice zapewniają o swojej miłości do dzieci i mają nadzieję, że za jakiś czas wrócą one z ośrodka do domu.

Państwo G. z Bytomia w 2007 r. wyjechali do Niemiec, by - jak dziś tłumaczą - poprawić byt sobie i dzieciom. W 2011 r. tamtejszy sąd odebrał im władzę nad dziećmi, uzasadniając to złą sytuacją materialną rodziny. Po wyroku dzieci trafiły do niemieckiego domu dziecka.

Rodzice mogli kontaktować się z chłopcami raz na tydzień, później rzadziej. W lipcu 2011 r. podczas kolejnego spotkania z Dawidem i Danielem rodzice zabrali dzieci z ośrodka, po czym wrócili do Polski. Pod względem prawnym było to uprowadzenie dzieci, ponieważ rodzice nie mieli władzy rodzicielskiej.

Środowe orzeczenie nie jest prawomocne, strony mają tydzień na złożenie wniosku o jego pisemne uzasadnienie, aby na tej podstawie w ciągu dwóch tygodni przygotować apelację do Sądu Okręgowego w Katowicach.

Z docierających do bytomskiego sądu sygnałów wynika, że hanowerski Jugendamt, który formalnie pozostaje obecnie prawnym opiekunem dzieci, złoży wniosek o zmianę prawnego opiekuna – gdy stanie się nim polska instytucja, niemiecki urząd uzyska podstawę prawną, by przestać interesować się tą sprawą.

Środowemu ogłoszeniu wyroku w tej sprawie przysłuchiwali się m.in. przedstawiciele Polskiego Stowarzyszenia Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech oraz poseł PiS Piotr Pyzik. Orzeczenie sądu przyjęto oklaskami.

 

Przeczytaj też komentarz: Ulga po wyroku w Bytomiu

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Bogdan Starzyczny
    19.07.2012 07:43
    Prawda jest taka, że niemiecki Jugendamt został zastąpiony przez jego polski odpowiednik. Dzieci od roku przebywają w Polsce, a nadal nie zwrócono ich rodzinie, chociaż babcia zabiega o ustanowienie jej rodziną zastępczą. W całej tej sprawie powinno chodzić o dobro dzieci, a chodzi o to, że dwa sąsiednie państwa walczą o to aby za dwadzieścia lat mieć o dwa "mięsa armatnie" więcej.
  • Krystian Swiderski
    19.07.2012 15:47
    Ci rodzice wyjezdzajac do Niemiec zgodzili sie na niemieckie warunki wychowania dzieci.One! sie tam! urodzily.Dostali doskonale warunki na ich wychowanie,pieniadze,mieszkanie,darmowa opieke medyczna.Prywatna opiekunke z misji ewangelickiej.Dzieci zostaly zaniedbane ,brak im bylo opieki lekarskiej.Chodzily brudne i glodne w zaniedbanym mieszkaniu. Moze troche obiektywizmu.Matka srednio rozgarnieta, ojciec
    prace dorywcze.Dziecko 5lat nie mowi wcale.Teraz sie okazalo ze slabo slyszy.Nikt TEGO nie sprawdzil?
  • erza
    20.07.2012 14:53
    Zastanawiające jest, że pod artykułem natychmiast pojawili się znawcy sytuacji tej rodziny! Redakcja mam nadzieję przechowa dane tych, co już tę rodzinę skazali zaocznie. Będziemy monitorować sprawę. Tak nie wolno.
  • matka polka
    30.07.2012 20:31
    Brawo dla Pani Sedziny, ktora kierowala sie ogolnym dobrem dla dzieci. Ponad dobrami materialnymi jest milosc matki do dzieci.
    pozdrawiam
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama