Nowy numer 39/2020 Archiwum

Zahartowani w ogniu

Nowe metody szkoleń ratowników górniczych
. „Halemba”, „Wujek–Śląsk”, „Krupiński” – kiedy uczestniczą w takich akcjach ratowniczych, nie mają czasu na dywagacje. Muszą być pewni swoich działań. Ale gdzie mają się tego uczyć?


Kiedy gra toczy się o ludzkie życie, nie ma miejsca na testy. Ratownicy górniczy wiedzą to najlepiej. Wielu szkolących podkreśla, że warunków, jakie panują w kopalnianych chodnikach, nie da się opisać ani sobie wyobrazić. Doświadczeni w „zwykłej” pracy w kopalni górnicy podczas akcji ratowniczej narażeni są dodatkowo na dynamicznie zmieniające się warunki i stres. Dlatego w Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego S.A. adepci chętni wstąpić w szeregi ratowników oraz zawodowi ratownicy nieustannie poddawani są szkoleniom. Ich forma jest udoskonalana, wykorzystywane są najnowocześniejsze technologie. Ostatnia: wprowadzenie do programu szkoleń tzw. gier pożarowych.
– Zasady są z pozoru proste. Są to praktyczne zadania, które należy zrealizować w ramach tzw. akcji pożarowej w kopalni – wyjaśnia Andrzej Plata, kierownik szkoleń w CSRG S.A.
W czasie tych szkoleń uczestnik nie siedzi już przed ekranem komputera, lecz pracuje z symulatorem działań ratowniczych. W praktycznych szkoleniach uczestniczą w tym przypadku dyspozytorzy ruchu zakładów górniczych oraz kierownicy akcji przeprowadzanych na dole. W przypadku akcji ratowniczej są to dwa najbardziej odpowiedzialne zadania.

Scenariusze ćwiczeń opracowali pracownicy CSRG S.A.
– Podczas gry pożarowej uczestnicy dowiadują się o kolejnych zadaniach, które należy wykonać. Działamy według wcześniej przyjętego scenariusza z podziałem na role – relacjonuje A. Plata. W zadaniu biorą udział dwie osoby – dyspozytor ruchu, który przebywa w symulatorze, i dyspozytor pomocniczy, który siedzi za biurkiem. Obaj mają przed sobą schemat przestrzenny rejonu kopalni, wyświetlany na monitorze i na ścianie, która imituje tablicę synoptyczną. To na niej wizualizowane są proces wydobycia oraz warunki panujące w kopalni. Pierwszym etapem ćwiczenia jest identyfikacja obłożenia robót na danym terenie, czyli ile osób przebywa w strefie (z dozoru ruchu, zastępowych, przodowych itp.). Po uzyskaniu tych informacji instruktor uruchamia program wizualizujący stan zagrożenia wentylacyjno-pożarowego. Zadaniem uczestnika szkolenia jest wycofanie pracujących ze strefy zagrożenia i rozpoczęcie działań, aby zabezpieczyć wyposażenie kopalni podczas prowadzonej akcji ratowniczej. Musi określić, jaka strefa znajduje się w obrębie zagrożenia pożarowego, podjąć decyzję o wycofywaniu ludzi, umiejscowić bazę działań ratowniczych i przeprowadzić manewry wentylacyjne. Jednocześnie moderator wprowadza do ćwiczenia elementy, które zwiększają poziom stresu.
– To może być informacja o nagłej zmianie warunków czy osobie, która prawdopodobnie została gdzieś w wyrobisku – precyzuje Aleksandra Szatkowska-Mejer, rzecznik CSRG S.A.
Aby uwiarygodnić przebieg akcji, na specjalnych tablicach inter-aktywnych wyświetlany jest rejon wyrobiska, w którym prowadzona jest akcja. Na nim nanoszone są poprawki dzięki informacjom podawanym w raportach „z dołu”.
– Symulator i moderatorzy to tylko gra. Błędy popełnione podczas ćwiczeń nie skutkują konsekwencjami, ale bez wątpienia pozwalają wykryć braki w wyszkoleniu – podkreśla kierownik szkoleń.
Przebieg ćwiczenia mogą też obserwować pozostali uczestnicy szkolenia. W tym roku z tej szansy sprawdzenia swoich umiejętności skorzysta ok. 500 osób.


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama