• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Przyrodzie lżej

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 11/2017

    dodane 16.03.2017 00:00

    Przez śląskie lasy przemykają wilki, na niebie znów można zobaczyć ogromnego bielika, znanego z polskiego godła. Wróciły niewidziane od lat gatunki grzybów i porostów, żyjące tylko w czystym środowisku. Natura na Górnym Śląsku czuje się lepiej.

    Może trudno było w to Ślązakom uwierzyć w mroźne i bezwietrzne dni, gdy po ich podwórkach i ulicach snuł się gęsty smog. A jednak statystyki i obserwacje przyrodników nie pozostawiają wątpliwości: stan środowiska na Śląsku na przestrzeni 30 lat ogromnie się poprawił. Źle bywa dzisiaj tylko jesienią i zimą. A przecież przed 1989 rokiem normy emisji zanieczyszczeń w naszym regionie były przekraczane nie tylko w sezonie grzewczym, lecz na okrągło – przez cały rok.

    Już nie kwaśne

    Kto jeszcze pamięta, jak wielką zgryzotą były dla Ślązaków na przykład „kwaśne deszcze”? Młodsi często nawet już nie znają tego określenia. Kwaśne deszcze tworzą się, gdy tlenki siarki wchodzą w atmosferze w reakcję z wodą. Powstaje wtedy m.in. kwas siarkawy, który czasem jeszcze utlenia się do silniej żrącego kwasu siarkowego. Te cząsteczki spadają z opadami na ziemię. 30 lat temu tlenków siarki w powietrzu nad Śląskiem było mnóstwo. Nieustannie zatruwały nimi środowisko liczne kominy fabryczne.

    – Kwaśne deszcze niszczyły wtedy lasy w Beskidach czy w parkach na Śląsku, gdzie usychało dużo drzew. Na szczęście to jest już dla nas historia – mówi Andrzej Szczygieł, naczelnik wydziału monitoringu środowiska w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska w Katowicach.

    – Dzisiaj lasy na Śląsku są bujne, a zieleń jest soczysta – ocenia. Naczelnik podkreśla, że jakość powietrza od 1989 roku poprawiła się na Śląsku w wielkim stopniu. – W latach 80. i 90. XX wieku główną przyczyną złej jakości powietrza była emisja przemysłowa, naprawdę potężna. Największe zakłady przemysłowe w ówczesnym województwie katowickim emitowały wtedy do atmosfery ogromne ilości pyłów, określane nawet na 200 tysięcy ton! Tymczasem w latach 2013–2015 emisja przemysłowa z największych zakładów w całym województwie śląskim była na poziomie 11 tys. ton. Proszę zobaczyć, jak kolosalny postęp się dokonał – mówi.

      Ten postęp miał dwie przyczyny. Jedną z nich był upadek wielu zakładów przemysłowych po 1989 roku. Była też druga przyczyna: wielkie inwestycje ekologiczne w tych zakładach, które przetrwały. – Zakłady były zobligowane przepisami krajowymi, a później też unijnymi, do ograniczania emisji zanieczyszczeń do powietrza. To spowodowało ogromny spadek tej emisji. Teraz w okresie letnim jakość powietrza jest dobra na terenie całego województwa śląskiego – podkreśla Andrzej Szczygieł.

    Porost porostów

    Im więcej w powietrzu toksycznych tlenków siarki, tym mniej w lasach porostów i niektórych gatunków grzybów. To dla stanu czystości środowiska tzw. organizmy wskaźnikowe. W przemysłowej części Górnego Śląska jeszcze niedawno można było spotkać tylko najprostsze gatunki porostów – te, które pokrywają pnie drzew zielonym nalotem. Inne, bardziej „krzaczkowate” formy porostów – całkiem zanikły.

    Jak poinformowano nas w Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach, śląscy leśnicy obserwują jednak dzisiaj wielki powrót różnych gatunków porostów. Adam Albertusiak, naczelnik Wydziału Łowiectwa w Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach, uważa, że także drzewa lepiej sobie radzą. Zwraca uwagę, że dawniej sosny w śląskich lasach utrzymywały tylko trzy roczniki igieł. Więcej nie dawały rady ze względu na oblepiający każdą gałązkę pył z kominów, przede wszystkim fabrycznych. – Teraz nasze sosny mają już cztery, a czasem udaje się im utrzymać pięć roczników igieł – mówi.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół