• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Ślązak z Rzymu

    ks. Rafał Skitek

    |

    Gość Katowicki 42/2016

    dodane 13.10.2016 07:29

    Żeby zarobić na podróż do Rzymu, przez miesiąc pracował w fabryce cukierków. Ukochany biskup Polonii i pasterz Polaków na całym świecie abp Szczepan Wesoły 16 października obchodzi 90. urodziny.

    Mimo że na obczyźnie wśród polskich emigrantów spędził całe życie, zawsze podkreślał swoje śląskie korzenie. „Dawał świadectwo całą swoją działalnością, że można zachować polskość, czuć się Polakiem i mieć silny związek z własną małą ojczyzną, jaką dla niego jest Śląsk, będąc równocześnie obywatelem świata” – napisała o nim Hanna Suchocka, była ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej.

    Biskup bez diecezji

    Jego życie i posługa duszpasterska są wyjątkowe. – Nie ma pałacu biskupiego i kurii ani księży podlegających jego jurysdykcji. Ani nawet nie zna liczby swoich podopiecznych! Musi za nimi jeździć, czy raczej latać, bo najczęściej podróżuje samolotem, po całym świecie – mówi ks. prof. Jerzy Myszor. Jako biskup bardziej znany jest wśród polskiej emigracji niż w swej ojczyźnie. Od dziesięcioleci promuje polską kulturę za granicą i jak podkreśla prof. Wiesław Banyś, były rektor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach jest „architektem życia narodowego na obczyźnie”.

    – O takim człowieku mówi się „obywatel świata”. W kategoriach narodowych – gorący patriota, kościelnych – niestrudzony pielgrzym w poszukiwaniu zagubionych, a w kategoriach politycznych – ambasador Polski w najlepszym tego słowa znaczeniu – zauważa ks. Myszor.

    Lepiej psuć się od dołu

    Mimo sędziwego wieku abp Wesoły nie przestaje interesować się życiem Kościoła. Stan zdrowia nie pozwala mu już na dalekie podróże czy długie spacery po Rzymie. Żartobliwie mówi, że lepiej, jak człowiek psuje się od dołu niż od góry. Nie można już na niego natrafić przy Circo Massimo czy rzymskim Koloseum z zaciśniętym w pięści różańcem. Cień jego przygarbionej sylwetki wyłania się z zakrystii kościoła św. Stanisława przy Via Botteghe Oscure w Rzymie, którego ponad 20 lat był rektorem. Wciąż dużo czyta. Z podróży po świecie przywiózł wiele książek, które dziś stanowią niezwykłą kolekcję. W swojej prywatnej bibliotece zgromadził ok. 6 tys. publikacji, najczęściej pochodzących z wydawnictw polonijnych. Kilka lat temu cały zbiór przekazał Bibliotece Teologicznej Uniwersytetu Śląskiego. Jak przyznaje ks. prof. Myszor, księgozbiór ten stanowi „jeden z najcenniejszych fragmentów Biblioteki Teologicznej i pozwala na otwarcie nowych kierunków badań nad emigracją polską w XX wieku”.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół