• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Bizneswoman z litości

    Przemysław Kucharczak Przemysław Kucharczak

    dodane 09.09.2016 12:27

    Zainteresowała się biznesem dzięki swojej pracy... sprzątaczki.

    Przed pięcioma laty zginęła w wypadku, zjeżdżając z drogi na prostym odcinku, Małgorzata Mateja z Radzionkowa. Prawdopodobnie zasłabła za kierownicą. Ta niezwykła Ślązaczka doprowadziła do powstania w Piekarach Duszpasterstwa Przedsiębiorców „Talent”. Jej przyjaciele twierdzą, że jest święta.

    – Ona wszystkim pomagała. Kiedy Jan Paweł II był na Ukrainie, z własnych pieniędzy wysłała tam dwa autobusy młodzieży. Powiedziała mi, że jej te pieniądze Pan Bóg oddał – wspomina Renata Bartusek-Kiwacka, ekonomistka i emerytowany budowlaniec. Teraz to ona jest animatorem Duszpasterstwa Przedsiębiorców na Śląsku. – Jak sąsiadka powiedziała, że Małgosia ma ładny płaszcz, to ona jej ten płaszcz oddała. Albo kiedyś w punkcie skupu surowców wtórnych, który Małgosia prowadziła, zwróciła uwagę na kobietę, która przynosiła tam gazety. Uznała, że ta pani ma kłopoty i trzeba jej pomóc – mówi.

    Małgosia zrobiła to delikatnie, żeby pomocą kobiety nie upokorzyć. Poprosiła swoją pracowniczkę, żeby naliczała tylko dla niej... znacznie wyższą stawkę za tę makulaturę. – Ta pani do dzisiaj nawet o tym nie wie. Wyszła z kłopotów, widuję ją czasem w kościele – mówi pani Renata.

    Enerdowski regał

    Ojciec Małgosi w 1956 r. nie wrócił z szychty. Była najstarszą z sióstr, więc poszła do pracy, żeby pomóc matce.

    Pracowała w piekarni, była konduktorką w autobusach WPK. Do pracy dojeżdżała na motorowerze. Kiedyś się zepsuł, więc raźno wzięła się do naprawy. Rozkręciła gaźnik i ułożyła części na gazecie. Przechodziło dwóch mężczyzn. – Dziołcha, ty tym motorkiym już nie wyjedziesz nigdzie – zawyrokowali. A jednak „motorek” odpalił.

    Następnego dnia wezwał ją dyrektor i skierował do pracy w warsztacie. – Ja się na autobusach nie znam! – zaprotestowała. – Wczoraj obserwowałem panią przez okno i ten motorower jechał. To pani i autobus pojedzie – stwierdził dyrektor.

    Wyszła za mąż. Kiedy urodziło się jej trzecie dziecko, odeszła z pracy. Po jakimś czasie znów podjęła pracę – tym razem sprzątaczki w bibliotece. Dyrektorka zorientowała się, że Małgorzata jest też radną bytomskiej „Miejskiej Rady Narodowej”. Dała więc jej etat młodszego bibliotekarza – choć w obowiązkach miała tylko sprzątanie.

    Zaskoczona Małgorzata pomyślała wtedy: „To ja muszę się do tych książek przyłożyć”. – Czyszcząc, układając, przyglądałam się, jak ludzie wybierają te książki. Był jeden regał, do którego nikt nie zaglądał – wspominała w filmie dokumentalnym „Żeby przed nazwiskiem było człowiek”. Nakręcił go w 2009 r. Krzysztof Jan Kubiak.

    Na tym regale stały książki o gospodarce surowcami wtórnymi na przykładzie... Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Małgorzata odkurzała je regularnie, była więc jedyną osobą, która miała z nimi kontakt. – W końcu mówię: tak z litości, z takiego żalu, muszę te książki przeczytać, zobaczyć, bo ktoś tyle pracy włożył i myśli twórczej – tłumaczyła ekipie filmowców.

    Wiedziona litością przeczytała wszystko z tego „enerdowskiego” regału. A potem... wsiadła na motorower i objechała cały Radzionków. Zaglądała na podwórka i na ganki.

    – Patrzyłam, ile tych śmieci jest. Tu stara syrenka, tu stare wanny i wiaderka. I wszystko to było gdzieś w kąteczkach uchowane. I mówię: „to ja rzeczywiście zrobię te surowce wtórne” – relacjonowała w filmie.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół