• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Zbójnik w przebraniu profesora

    Przemysław Kucharczak


    |

    Gość Katowicki 03/2016

    dodane 14.01.2016 00:00

    Gdzie swoje skarby ukryli sławni śląscy zbóje? Dyngos i Eliasz, jak głoszą legendy, złożyli je między innymi w Goju, dzielnicy Mikołowa, leżącej przy szosie na Gliwice.


    Droga do skarbu Dyngosa prowadziła podobno przez podziemne lochy i tunele. Opowieści o śląskich zbójnikach – nie tylko o najsłynniejszym Ondraszku – znalazły się w jednym ze 110 tekstów niezwykłego „Leksykonu mitów, symboli i bohaterów Górnego Śląska XIX–XX wieku”.


    Książkę wydał PIN – Instytut Śląski w Opolu. To ostatnie 200 lat naszego regionu zamknięte na blisko 500 stronach.


    Wśród 18 autorów leksykonu są naukowcy z województw opolskiego i śląskiego, a także z Czech i Niemiec. Część tekstów napisali historycy z katowickiego IPN – Grzegorz Bębnik, Bogusław Tracz, Sebastian Rosenbaum.


    Pstrowski i Małysz


    Dobrze czyta się na przykład artykuł pod hasłem „Jerzy Ziętek – nasz Jorg”. A to dlatego, że przedstawia nie tylko blaski, ale też cienie na życiorysie tego komunistycznego wojewody śląskiego. Przez lata reżyser Kazimierz Kutz, dziennikarze, a zdarzało się, że i zawodowi historycy, pisali o gen. Ziętku na klęczkach.

    
Postaci ważnych dla Ślązaków, nieraz dzisiaj nieco zapomnianych, jest tu mnóstwo. Są tu opisani choćby Michejdowie, protestancka rodzina z Zaolzia, która w XIX i na początku XX wieku poprowadziła ku Polsce „Cezaroków” – czyli Ślązaków Cieszyńskich, poddanych cesarza Austrii.

    
Są notki poświęcone największemu z „przodowników pracy” – Wincentemu Pstrowskiemu. Albo Hupce i Czai, niemieckim Ślązakom, którzy nie uznawali granicy na Odrze i Nysie, a których wykrzywiony obraz przedstawiała propaganda PRL. Jest tekst o luźno związanych ze Śląskiem nazistach, z których propaganda III Rzeszy próbowała zrobić nowych śląskich bohaterów. Są śląscy święci; jest nawet notka o Adamie Małyszu. A oprócz tego – opis śląskich zwyczajów, świąt, mitów, wydarzeń związanych z miejscami – wieżą spadochronową w Katowicach czy śląskimi stadionami.


    Jak w każdej książce, która porusza tematy budzące emocje, czasem chce się z czymś polemizować. Choćby dr Andrzej Michalczyk w rozdziale o folksdojczach wypomina Jarosławowi Kaczyńskiemu słynne zdanie o śląskości jako zakamuflowanej opcji niemieckiej. Nie dodaje już jednak, że Kaczyński mówił tak wyłącznie o śląskości w wydaniu Ruchu Autonomii Śląska. Niechętne prawicy media wyrwały tę jędrną wypowiedź z kontekstu – ale historycy powinni jednak sprawdzać takie rzeczy u źródła. W efekcie – to nawiązanie do bieżącej polityki niepotrzebnie teraz zgrzyta w znakomitym tekście o folksliście i folksdojczach.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół