• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Od Matki do Matki

    Stanisław Dacy

    |

    Gość Katowicki 33/2015

    dodane 13.08.2015 00:00

    70-letnia pani Róża napisała swoim dzieciom: „Do widzenia, idę na pielgrzymkę do Częstochowy. Uważajcie na siebie. Z Panem Bogiem”. I doszła. Mimo wieku i upałów.

    Na co dzień to do ich kościoła pielgrzymują tłumy. Wielu z nich aktywnie uczestniczy w życiu swojej parafii, ale co roku w pierwszym tygodniu sierpnia to oni stają się pielgrzymami. Ruszają w drogę od Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej do Czarnej Madonny. Mowa o ponad 130 uczestnikach parafialnej pielgrzymki z bazyliki piekarskiej.

    Bóg daje siłę

    – Nie było żadnych szans na to, żebym szła na pielgrzymkę. W zeszłym roku cały ten czas przepłakałam. W tym roku wieczorem na dzień przed stwierdziłam, że pójdę mimo wszystko – mówi pani Róża, 70-letnia, schorowana uczestniczka pielgrzymki. – W niedzielę wieczorem spakowałam się do byle czego – nie mogłam wziąć plecaka, bo dzieci nie wypuściłyby mnie z domu. Rano zabrałam to, co spakowałam do worka, i poszłam.

    Córce w kuchni zostawiłam wiadomość: „Do widzenia, idę na pielgrzymkę do Częstochowy”. Uważajcie na siebie. Z Panem Bogiem”. Zaryzykowałam, bo z moim zdrowiem nie było to wskazane, ale naprawdę bardzo tego chciałam. To jest moja największa radość. Tym bardziej że wiem, że to Pan Bóg dał mi siły, bym całą pielgrzymkę tam i z powrotem przeszła w tym upale. Dzieci później zrozumiały, jak ważne było to dla mnie, i mnie wspierały – opowiada wzruszona.

    Tydzień dla ducha

    Pielgrzymka na stałe zapisała się w kalendarzu wielu jej uczestników. Wyrusza zawsze w pierwszy poniedziałek sierpnia. Ci, którzy mają czas, idą w dwie strony: z Piekar do Częstochowy i z Częstochowy do Piekar. Ci, którzy nie mogą poświęcić całego tygodnia, idą tylko na Jasną Górę. – Ten tydzień jest zawsze zarezerwowany na pielgrzymowanie. Widać to po twarzach, które powtarzają się co roku. Przybywa również nowych – mówi 20-letni student Piotr. – Podczas pielgrzymki niejeden z nas ładuje sobie akumulatory na cały rok akademicki czy pracy – dodaje. Piekarska pielgrzymka od paru lat ma kształt rekolekcji w drodze, dając jeszcze większą możliwość jej duchowego przeżywania. W tym roku tematem rekolekcji był „Święty Franciszek – Ewangelista”. Dlaczego on? Bo wprowadzał w życie wszystkie cztery Ewangelie bez komentarza. Tegoroczne pielgrzymowanie było szczególne także z innego względu. W sierpniu mija 90 lat od pierwszej koronacji cudownego obrazu Matki Bożej Piekarskiej. Najmłodszy pielgrzym miał trzy lata, najstarszy – 70. Opiekunem grupy był ks. Łukasz Grzywocz.

    Powrót jest początkiem

    Kiedyś piekarskich pielgrzymów zaczepiła krakowska grupa wchodząca na Jasną Górę. Zdziwieni pytali, dlaczego nasi idą w przeciwną stronę. Usłyszeli, że z Piekar idzie się tylko dwa dni i że taka pielgrzymka po prostu byłaby za krótka. Ale jest też drugie dno takiego pielgrzymowania. Czwartkowe wyjście z Częstochowy to nie koniec i powrót do domu, ale początek nowej pielgrzymki. Jej uczestnicy znów idą do Matki Boskiej, tym razem czczonej jako Królowa Śląska. Gdy w piątek pielgrzymi zbliżają się do bazyliki, rozbrzmiewają dzwony, a na ulice wychodzą dziesiątki ludzi, by ich powitać i dać im kwiaty. Po wejściu do kościoła pielgrzymi składają kwiaty przed obrazem Matki Boskiej Piekarskiej. Rekolekcje w drodze kończy radośnie wyśpiewane „Te Deum” przed Przenajświętszym Sakramentem i błogosławieństwo. Dla wielu pielgrzymów jest to najważniejszy moment i dopiero wtedy na ich twarzach pojawiają się łzy wzruszenia i zadowolenie z dojścia do celu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • agnostos
      15.08.2015 09:29
      Sprawa jest prosta. To kobieta, a nie państwo i jego urzędnicy powinni decydować o jej ciele. To się nazywa podmiotowość. Rozumiecie? Po prostu zostawmy los poczętych miłości matczynej. To wystarczy. Przymuszać do rodzenie może sobie rolnik swoje bydło!
    • carioca
      16.08.2015 16:24
      Dzis w Paragwaju obchodzony jest Dzien Dziecka. Zamiast jalowej dyskusji,lepiej warto pomodlic sie za dzieci tego kraju i poczytac o bitwie pod Acosta Ñu.
    • Eugeniusz_Pomorze_
      17.08.2015 18:55
      Ktoś ostatnio w internecie bardzo mądrze zwrócił uwagę na ten prosty fakt, że media głównego nurtu, bardzo bronią dzieci poczętych haniebną metodą in vitro, a za nic mają dzieci poczęte inną haniebną metodą - tj. metodą gwałtu...!

      Obie metody poczęcia są niezwykle straszne, ale dzieci poczęte i dowolnie poprzebierane przez żonglujących techników sztucznego rozrodu są OK i mogą żyć, a dzieciom przestępców należy się tylko ...śmierć!



      doceń 10
    • Mateusz
      18.08.2015 14:57
      Szkoda, że te wszystkie "oświecone" środowiska i organizacje nie pochylą się nad tym (nie wiedząc, nie chcąc wiedzieć czy negując bądź ukrywając to), jak poważne komplikacje w sferze zdrowia psychicznego (duchowego), ale i fizycznego (tak!) niesie ze sobą dokonanie aborcji! I to jest dopiero źródło TRAUMY, we wszelkim znaczeniu.

      Dla tych, co chcą wiedzieć:
      http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/zk_mojbrzuch.html

      Wszelkie okoliczności związane z porodem w porównaniu z całym zestawem możliwych następstw aborcji, to jak ukłucie komara w zestawieniu z ciosem toporem...
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół