• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Pozwól Mu patrzeć

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 20/2015

    dodane 14.05.2015 00:00

    Ruszyła pierwsza na Śląsku wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu! Jezus czeka na każdego z nas 24 godziny na dobę w bazylice w Katowicach- -Panewnikach.

    Panewniki stały się właśnie jedenastym miejscem w Polsce, gdzie trwa ogólnodostępna adoracja Jezusa. I pierwszym na całym Śląsku.

    Co znowu wymyślają?

    To pomysł świeckich. Nie minęło jeszcze półtora roku od chwili, gdy namówili oni proboszcza bazyliki, o. Alana Ruska, na wprowadzenie adoracji w jedną noc w tygodniu. Proboszcz w pierwszej chwili był sceptyczny, bo wiązało się to z technicznymi problemami. Pomyślał nawet: „Co znowu wymyślają?”. Postawił warunek, żeby w kaplicy nocnej adoracji były zawsze po dwie dyżurujące osoby. W następnych miesiącach o. Alan ze zdziwieniem przyglądał się, jak chętni na te dyżury zapełniają nie jedną, ale drugą i trzecią noc... Oprócz dyżurujących kaplica wypełniła się też ludźmi, którzy przyjeżdżają spontanicznie z miast całej aglomeracji. Czyżby Ślązacy nie mieli czasu o bardziej ludzkich porach? Coraz częściej nie. W obawie przed zwolnieniem z pracy coraz częściej harują całymi dniami. Nieraz dopiero w nocy znajdują czas, żeby na spokojnie uklęknąć przed Panem. Stąd takie tłumy na Nocach Konfesjonałów czy wieczorach uwielbienia w śląskich kościołach. To pewnie jeden z powodów, że Ślązacy tak licznie garną się do klęczenia przed eucharystycznym Jezusem w przejmującej ciszy, okrywającej nocą budynki, ulice i drzewa w Katowicach-Panewnikach. Najciaśniej jest tutaj w piątki w godzinach od 21 do 23. Pana adoruje tu wtedy zwykle po kilkadziesiąt osób.

    Dwa dziwne dni

    Ludzi deklarujących czuwanie przybywało, więc franciszkanie stopniowo wprowadzali adorację na kolejne noce. Aż wreszcie w niedzielę 10 maja o. Alan z ambony ogłosił, że zgłosili się chętni na ostatnią dotąd nieobsadzoną noc z wtorku na środę. – Tę ostatnią noc wypełnił sam Pan Jezus... – uważa Barbara Mrozek, jedna ze świeckich osób, które układają grafik dyżurów. – Myśleliśmy, że może dopiero jesienią uda się skompletować skład na noc z wtorku na środę. Ale nagle ludzie zaczęli sami dzwonić. I w dodatku nie dublowali się: wypytywali właśnie o te godziny w naszym grafiku, które były puste – relacjonuje. Do tej pory przed rozszerzaniem adoracji na każdą kolejną noc osoby układające grafik dyżurów sporo za tym chodziły. Namawiały do zadeklarowania się na konkretną godzinę. Mówili, że jeśli On daje pragnienie adorowania Go, to trzeba za tym pójść. Zachęcali: „Nie bójcie się, dacie radę. Pan Bóg tak pokieruje okolicznościami, że znajdziecie na adorację czas. A jeśli coś wam czasem wypadnie, to uda się wam zorganizować zastępstwo”. – Tak po ludzku zrobiliśmy wszystko, by zorganizować adorację w poprzednie noce. Na tę ostatnią noc ludzie sami się zgłosili, zupełnie spoza kręgu naszych znajomych. Tak jakby Pan Bóg chciał nam wynagrodzić poprzednie wysiłki i sam posłał nam chętnych. I to się działo w ciągu zaledwie dwóch dni! – mówi Barbara Mrozek.

    Podwózka sąsiedzka

    Wśród adorujących Pana w Panewnikach widać coraz więcej młodych. Pojawiają się najczęściej o godz. 22 lub 23. – Czasem wchodzę późnym wieczorem, patrzę: klęczą sami panowie. Aż sobie myślę: „Szkoda, że ja swoim wejściem burzę ten porządek” – śmieje się Barbara Mrozek. – Ciekawa rzecz, że chociaż wstać w nocy nie jest łatwo, to duża ofiara, to jednak w dzień tego snu nie brakuje, jakoś nie odczuwa się nieprzespanej nocy. To jest łaska od Pana Boga – uważa.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół