• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Dalej niż Wschód

    dodane 11.12.2014 00:00

    W Republice Buriacji, na Syberii Wschodniej, pracuje dominikanka, siostra Bernadetta Joanna Gratkowska. Zupełnie niedawno i niespodziewanie nawiązała się korespondencja pomiędzy zakonnicą z dalekiej krainy a społecznością szkolną z chorzowskiego katolika.

    W jednym z listów dominikanka opisuje warunki, w jakich pracuje, ludzi, którym służy. „Wśród potomków polskich zesłańców są osoby, które przez kilkadziesiąt lat nie miały możliwości przystępowania do sakramentów. Pani Izabella w wieku 80 lat przystąpiła do spowiedzi po raz drugi w swoim życiu i zarazem ostatni. Wkrótce potem zmarła (...). Od samego początku przychodziły do nas dzieci, najpierw prosząc tylko o kawałek chleba. Tak zaczęła się nasza praca z nimi, która trwa do dziś. Niektóre z tych dzieci mają już własne rodziny i przychodzą do nas ze swoimi pociechami.

    Przy kościele powstało centrum socjalne, w którym prowadzimy świetlicę parafialną »Dziecięce Centrum Radość«. Głównie dla dzieci z rodzin patologicznych, których w Rosji jest obecnie więcej niż po II wojnie światowej. Dzieci otrzymują gorący obiad, dla wielu to jedyny posiłek w ciągu dnia”.

    Odzież na wagę... złota

    – Sytuacja mieszkańców tego regionu jest w większości dramatyczna – mówi Aleksandra Grycman, nauczyciel języka angielskiego w chorzowskim Katoliku. – Są właściwie pozostawieni sami sobie, skazani na ubóstwo, szerzące się patologie społeczne. Pomoc humanitarna, która dociera do Afryki, na Syberię praktycznie nie trafia. Tamtejsze dzieci mają na przykład jedną zimową kurtkę przy temperaturze sięgającej minus 45 stopni. Kiedy wracają ze szkoły, ich odzież jest całkowicie przemoczona. Nie mają ciepłych ubrań na zmianę. Prosiliśmy naszych uczniów i ich rodziców o zebranie ciepłej odzieży: kurtek, swetrów, butów, szali, rękawiczek, czapek, butów zimowych.

    Uczniowie szybko odpowiedzieli na apel. Ilość przekazanych rzeczy zajęła cały korytarz w mieszkaniu pani Oli. Przegląd ubrań i pakowanie ich w paczki zajęło kilkanaście godzin. – Te paczki wysyłamy na Syberię. To jednak nie jest takie proste – wyznaje inicjatorka akcji. – Żeby paczka dotarła do adresata, nie przepadła po drodze albo nie została zwrócona do nadawcy, trzeba trzymać się bardzo konkretnych wytycznych przy pakowaniu. Każde odstępstwo od nich grozi podejrzeniem, że paczka zawiera towar skierowany na handel.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół