• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Zawód „Nila”: kolejarz

    Marta Sudnik-Paluch

    |

    Gość Katowicki 14/2013

    dodane 04.04.2013 00:15

    Rodzina gen. Augusta Emila Fieldorfa do końca wierzyła, że wyrok śmierci nie został wykonany. Byli przekonani, że został wywieziony w głąb Rosji i niebawem wróci.

    Miał mieć Emil na pierwsze imię, ale nie zgodził się ksiądz, który mu udzielał chrztu. Argumentował, że nie ma takiego świętego. Dlatego został Augustem Emilem. To spowodowało bałagan w dokumentacji – czasem był Emilem Fieldorfem, a czasem Augustem. To jednak nie zmienia faktu, że był jednym z najwybitniejszych polskich wojskowych. „Nie znosił moralizowania, ale był głęboko moralny. Nie tolerował obłudy i frazesów na temat dobra, ale nikomu nie dał się ubiec w niesieniu pomocy słabszym. Tam, gdzie się załamywano, szedł z dobrym słowem, a gdzie padano, podtrzymywał i dosłownie dźwigał” – to słowa Jana Hoppego, jego towarzysza z czasu katorżniczej pracy w syberyjskich lasach.

    August Emil Fieldorf „Nil” urodził się 20 marca 1895 r. w Krakowie. W 1910 r. wstąpił do „Strzelca” i skończył w nim szkołę podoficerską. W 1914 r. zgłosił się na ochotnika do Legionów Polskich. Podczas II wojny światowej zaangażował się działalność Armii Krajowej. W 1942 r. został mianowany dowódcą Kedywu KG AK. Następnie zostało mu powierzone zadanie stworzenia i kierowania organizacją „Niepodległość” o kryptonimie „NIE”. Jej zadaniem było przygotowanie się do działań pod okupacją sowiecką. 7 marca 1945 r. został po raz pierwszy aresztowany przez NKWD. Wylegitymował się dokumentami na nazwisko Walenty Gdanicki. Twierdził, że jest kolejarzem. – Znał doskonale ten zawód, ponieważ jego ojciec Andrzej był zawiadowcą stacji w Krakowie – wyjaśnił Leszek Zachuta, mąż Marii Fieldorf, bratanicy generała „Nila” podczas wernisażu wystawy w Muzeum Historii Katowic. Po aresztowaniu, nadal nierozpoznany, gen. Fieldorf został wywieziony do katorżniczej pracy na Syberii. Udało mu się stamtąd wrócić – został zwolniony z powodu choroby. Po zapewnieniu władz o amnestii postanowił ujawnić swoje prawdziwe nazwisko. Uważał również, że jako oficer Wojska Polskiego powinien uregulować swój stosunek do służby wojskowej i oficjalnie poprosił o przeniesienie w stan spoczynku. Początkowo wydawało się, że nic mu nie grozi. Uzyskał nawet pisemne potwierdzenie przebiegu służby. Kiedy zgłosił się z nim do Rejonowej Komedy Uzupełnień, został aresztowany przez UB. Zarzucano mu wydanie żołnierzom AK rozkazu likwidowania partyzantów radzieckich.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół