W blasku rac

Dym, huk i ogień. W tym wszystkim konie i jeźdźcy. Mimo to opanowanie i spokój. Tak wygląda praca chorzowskiej policji konnej...

Łatwo nie jest. Półtora roku temu, podczas meczu Ruchu Chorzów z Górnikiem Łęczna, kibice wrzucili race na boisko i weszli na murawę. Wystarczyły cztery konie, a cała grupa się cofnęła. – Rosły koń i na nim jeździec. Już to oddziałuje psychologicznie na ewentualnych agresorów – mówi rzecznik chorzowskiej policji  asp. Sebastian Imiołczyk.  Trudno się z tym nie zgodzić. Konie policyjne mają minimum 1,65 m w kłębie. Sierżant sztabowy Przemysław Wiza został kiedyś obrzucony racami przez pseudokibiców. Mimo lekkich obrażeń koń się nie spłoszył. Jak ćwiczy się zwierzęta, aby w takich sytuacjach były poddane jeźdźcowi?

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..