Po zakończonej Mszy św. w pierwszej katedrze diecezji katowickiej wierni przeszli w tradycyjnej procesji do czterech ołtarzy w Śródmieściu Katowic. Udział w niej wzięli mieszkańcy Katowic, siostry zakonne, alumni WŚSD, dzieci sypiące kwiaty oraz duchowni. W procesji uczestniczyli także biskupi: abp Andrzej Przybylski oraz bp Marek Szkudło.
Przy każdej z czterech stacji krótkie rozważanie eucharystyczne wygłosił abp Andrzej Przybylski. W jednym z nich wskazał, że Pan Bóg ma moc przemiany naszego ludzkiego życia, podobnie jak Jego mocą chleb i wino przemieniają się w Ciało i Krew Jezusa. - Na każdej Mszy św. ten biały opłatek chleba przemienia się w prawdziwe Ciało Chrystusa. To zwykłe gronowe wino przemienia się w prawdziwą Krew Pańską. Skoro dla Boga jest możliwe, by zwykły opłatek chleba i zwykłe wino stały się Nim samym, to czemu Pan Bóg nie miałby mocy nas przemienić, uzdrowić, zmienić całego naszego życia? Potrzebujemy przemiany. Każda i każdy z nas. Potrzebują przemiany nasze rodziny - mówił metropolita. - Widzimy, ile zmian potrzebnych jest w świecie, żeby nie było wojen, kłótni i sporów. Trzeba, żeby coś się zmieniło. Ale czy chcemy to zmieniać sami? Czy chcemy to zmieniać po swojemu? Widzicie, jak nam to wychodzi. A jest takie miejsce na świecie, są takie kościoły, gdzie Boski Lekarz, ten, który jest Paschą, czeka na nas, by dać nam siłę i światło do przemiany. Tylko bądźmy z Jezusem - prosił arcybiskup.
- My, ludzie wierzący, jesteśmy ludźmi dziękczynienia, choć wcale nie mamy wszystkiego. Choć mamy mnóstwo braków, mnóstwo słabości. Choć przez to, że idziemy za Panem i jesteśmy wierzący, nie zawsze jesteśmy bogaci. Czasem biedniejsi nawet od tych, którzy nie wierzą. Ale uczymy się dziękczynienia. W każdym położeniu dziękujcie, bo to jest wolą Bożą. Pan uczy nas dziękczynienia, a diabeł uczy nas narzekania - mówił przy drugim ołtarzu abp Andrzej. - Wszędzie widzimy słabości, bo wszędzie jest mnóstwo braków. A On bierze chleb i składa dziękczynienie. Spróbujmy poprosić Jezusa, byśmy odwrócili ten porządek. Tak, Jezus wie, ile rzeczy nam brakuje, ale chce nas zaprosić. Zacznij od dziękczynienia. Najpierw zobacz, ile masz. Masz mimo wszystko jeszcze zdrowe ręce, zdrowe nogi. Możesz tyle rzeczy jeszcze zrobić. Masz się w co ubrać, masz co jeść. I ciągle mało i mało, i mało. Nigdy nie będziemy nasyceni. Zawsze ktoś będzie miał więcej, lepiej. Zawsze ktoś będzie młodszy i zdrowszy. Nauczmy się dziękować - zachęcał wiernych metropolita katowicki.
Przy trzecim ołtarzu, gdzie odczytana została Ewangelia o uczniach zmierzających do Emaus, abp Andrzej zachęcał do postawienia sobie pytania: "W którą stronę idzie twoja pielgrzymka?". - Pielgrzymi z Emaus szli w dwóch kierunkach. Najpierw od Boga, rozczarowani, smutni, bo tyle o nim już słyszeli i szli za nim kawał drogi i tyle się spodziewali. A kiedy umarł, odszedł, wtedy zwątpili w niego i zaczęli iść swoją drogą z Jerozolimy do Emaus. Dokąd prowadzi ta droga bez Boga? To droga depresji, wypalenia, smutku, rozczarowania. Zobaczcie, ile jest takich dzisiaj ludzkich dróg. Dróg w życiu młodych pielgrzymów, którzy pozornie mają naprawdę nieźle w życiu, a mają depresję, smutek, nie potrafią się cieszyć życiem, bo pielgrzymka bez Boga w drugą stronę zawsze prowadzi gdzieś w dół. Zawsze rozczarowuje, przynosi samotność i smutek - mówił kaznodzieja. - Ale na każdej drodze z pielgrzymami jest Jezus. Tylko jak mu nie pozwolimy mówić, nie pozwolimy Mu siebie poznać i wytłumaczyć, to tylko rozmawiamy ze sobą. Ile my gadamy, jacy my jesteśmy mądrzy! Nawet o Bogu, nawet o Kościele wiemy najwięcej. Wiemy, jaki powinien być Bóg, jaki powinien być Kościół. Ale czy słuchamy Boga, jaki jest? Czy naprawdę w Kościele przychodzimy, by skupić się na słowie i na Panu? - pytał metropolita.
Przy ostatnim ołtarzu zlokalizowanym na schodach katowickiej archikatedry abp Andrzej przekonywał, że "największym pragnieniem Boga jest jedność". - Wszyscy wiemy, jakie to trudne być scalonym człowiekiem, nieporozbijanym. Tyle rzeczy w nas jest rozbitych, tyle myśli, uczuć, emocji. Tak bardzo jesteśmy niescaleni. Świat wcale nam w tym nie pomaga, rozbijając tę integralność człowieka, dzieląc nas na różne sfery życia, płaszczyzny wrażliwości. A jeśli pójdziemy dalej? Jak bardzo nam tej komunii brakuje w rodzinach? Sami lepiej ode mnie wiecie, jak bardzo brakuje jedności w małżeństwach, jedności w rodzinach. No i dalej w społeczeństwie, w Polsce, na świecie. Nic więc dziwnego, że dobry Jezus ciągle modli się za nas do Ojca, abyśmy byli jedno - nauczał arcybiskup. - I chce nam powiedzieć, że bez Niego ta jedność jest niemożliwa. Możemy jej pragnąć, za nią tęsknić, ale my skażeni grzechem ciągle mamy w sobie jakiś podział. Ciągle mamy w sobie jakąś nieumiejętność budowania jedności. Dbaj najpierw o tę komunię z Bogiem. On umarł za mnie i za ciebie na krzyżu, by nas pojednać - mówił abp Przybylski.
Procesja Bożego Ciała - Katowice 2026Gość Katowicki
Na zakończenie procesji odśpiewano dziękczynne Te Deum. Abp Andrzej podziękował wszystkim obecnym za modlitwę i obecność podczas procesji oraz zachęcił do uczestnictwach w nabożeństwach eucharystycznych i procesjach, które odbywać się będą przez najbliższe dni w wielu parafiach. Słowa wdzięczności skierował również pod adresem wszystkich, którzy przyczynili się do organizacji i zapewnienia bezpieczeństwa. Zaprosił również wszystkie obecne dzieci i ich rodziców na wspólne świętowanie Dnia Dziecka, które odbędzie się w najbliższą niedzielę w ogrodach Kurii Metropolitalnej w Katowicach.










