W Kościele pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Katowicach sprawowana była Eucharystia w Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa.
Zebranych w pierwszej katedrze diecezji katowickiej przywitał miejscowy proboszcz ks. Andrzej Nowicki. - W tę piękną uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa chcemy dziękować dobremu Bogu za Jego obecność pośród nas, dziękować za Jego obecność w znaku chleba i wina, w Eucharystii, ale też dziękować za obecność we wspólnocie, którą tworzymy jako Kościół - powiedział na początku liturgii ks. Nowicki.
Eucharystii przewodniczył abp Andrzej Przybylski, metropolita katowicki, który na początku Mszy św. przypomniał mieszkańcom Katowic, że "nie ma na ziemi bliższego spotkania człowieka z Bogiem niż to w Najświętszym Sakramencie". - Nigdy nie jesteśmy tak blisko Boga, jak wtedy, gdy jesteśmy przed Najświętszym Sakramentem. Bo On tu jest niezależnie od naszego samopoczucia, niezależnie od naszych poglądów i doświadczeń. Jest rzeczywisty i prawdziwy. Wyznajmy dzisiaj, tak jak miliony Polaków, tę pewność wiary, że On tu jest, że On naprawdę do nas mówi w swoim słowie, że jest w Eucharystii - wskazał abp Andrzej.
W homilii abp Przybylski wskazał na głęboką symbolikę tradycyjnej procesji Eucharystycznej, które odbywają się w każdym polskim mieście. - Z jednej strony ta dzisiejsza procesja nam przypomina, że Bóg nie chce się zamknąć tylko w czterech murach, że nie chce być tylko w świątyniach. Jeśli przez świątynię przychodzi, to po to, żeby pójść wszędzie tam, gdzie żyjemy, jesteśmy. I to wyjście Boga w Boże Ciało z kościołów na nasze ulice to jest jeszcze jedno przypomnienie. Bóg chce być w każdym miejscu naszego życia. Nie chce być tylko w jakichś zarezerwowanych miejscach, w zarezerwowanych przestrzeniach. On wychodzi symbolicznie dzisiaj z kościołów, ale bardzo realnie chce powiedzieć, że z każdej świątyni w człowieku chce wejść w każdą przestrzeń naszego życia - przypomniał.
Metropolita zauważył jednak, że procesja w Boże Ciało jest także potrzeba ludziom do tego, aby dać namacalne świadectwo swojej wiary. - Chcemy dać świadectwo w tej procesji, że chcemy iść za Jezusem, że Jezus jest naszym Panem i Zbawicielem i chcemy, żeby to wszyscy ludzie, którzy już o tym zapomnieli, zobaczyli, że jest jeszcze nas bardzo dużo, którzy potrafią zostawić wszystko, odłożyć ważne zajęcia i publicznie wyznać, że Jezus jest Panem i Zbawicielem - mówił arcybiskup.
Kaznodzieja wskazał też na wartość modlitwy przed Najświętszym Sakramentem. - Ze smutkiem czasem widzę, jak w wielu kaplicach adoracji całodziennej czy wieczystej wystawiony Jezus nieraz jest sam. Nie wystarczy Jezusa tylko wystawić w monstrancji. On nie jest nawet tylko do tego, by Go oglądać. Choć to bardzo ważne, żeby patrzeć się na Jezusa obecnego w Eucharystii. Bo kiedy adorujesz Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie, to miłość mieszka w twoim sercu. Każda adoracja, choćby najkrótsza, Jezusa obecnego w Eucharystii, jest szkołą miłości - przekonywał.
Abp Andrzej zwrócił jednak uwagę, że "Jezus w Ewangelii mówi, że nie daje nam siebie w Eucharystii do wystawienia, do oglądania, do adorowania, ale wyraźnie mówi coś skandalicznego: Daję wam swoje Ciało, żebyście je jedli, żebyście je spożywali”. - Przychodźmy na Eucharystię, jak najczęściej bądźmy na Mszy św. Nawet jeśli z jakichś powodów nie możemy przyjąć Najświętszej Eucharystii, tej prawdziwej fizycznej obecności, to karmmy się Bogiem duchowo. Ale jak to tylko możliwe, zróbmy wszystko, by spożywać Jezusa, by przyjmować Go w Komunii św., a nie tylko Go oglądać, adorować, wystawiać - zachęcał hierarcha.
Po Mszy św. wyruszyła tradycyjna procesja do czterech ołtarzy zlokalizowanych w Śródmieściu Katowic, a wierni przeszli ulicami do Archikatedry Chrystusa Króla.