Liturgia święceń rozpoczęła się o godz. 10 w katowickiej archikatedrze. Eucharystii przewodniczył abp Przybylski, metropolita katowicki, a koncelebrowali ją biskupi pomocniczy Marek Szkudło, Adam Wodarczyk, Grzegorz Olszowski oraz abp Damian Zimoń, emerytowany metropolita katowicki, przełożeni Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego, wykładowcy Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego, a także proboszczowie parafii, z których pochodzą neoprezbiterzy, i szerokie grono prezbiterów archidiecezji katowickiej.
- Jeśli są jakieś ważne wydarzenia w życiu Kościoła, to z pewnością do jednych z najważniejszych należy dzień święceń prezbiteratu. To wielki dzień dla Kościoła, który jest w archidiecezji katowickiej - Kościoła, w którym Pan Bóg rodzi do kapłaństwa nowych braci, nowych prezbiterów. Otoczmy ich wszystkich jako Kościół swoją żarliwą modlitwą. Uczyńmy z tej katedry wieczernik Pięćdziesiątnicy. Niech zstąpi na nich Duch Święty, niech ich przeniknie, niech namaści, niech da im dar nowego stworzenia - stworzenia do kapłaństwa - powiedział na początku liturgii abp Przybylski. Metropolita katowicki powitał także wszystkich przybyłych na tę uroczystość, szczególnie rodziców i najbliższe rodziny diakonów, wspólnoty parafialne i całą społeczność Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego oraz Wydziału Teologicznego, które przez ostatnie lata były środowiskami formacji duchowej i intelektualnej nowych kapłanów.
Po odczytaniu Ewangelii ks. Krzysztof Matuszewski, rektor WŚSD, przedstawił diakonów i poprosił abp. Andrzeja o udzielenie im święceń prezbiteratu. Na pytanie arcybiskupa: "Czy wiesz, że są tego godni?", ks. Matuszewski zapewnił: "Po zbadaniu opinii wiernych i po zasięgnięciu rady osób odpowiedzialnych za ich przygotowanie zaświadczam, że uznano ich za godnych święceń".
Następnie arcybiskup wygłosił homilię, na początku której zwrócił uwagę, że pomimo tego, iż sakrament święceń posiada trzy stopnie - diakonat, prezbiterat i biskupstwo - to jednak w kapłaństwie nie chodzi o wspinanie się w górę do kolejnych stopni. - W Jezusowej drodze ruch jest w zupełnie inną stronę. Z góry na dół, z powierzchni w głąb, z tego świata do królestwa niebieskiego. Jezus, będąc Bogiem, ciągle schodzi z nieba na ziemię. Daje nam siebie w Eucharystii, aby zamieszkać w naszych sercach i być bardzo blisko naszego życia. Jezus, będąc bogaty, rezygnuje z bogactw, z przyjemności. Przyjmuje ubóstwo, aby nim nas ubogacić. Również taki kierunek ma przekazywane przez Jezusa kapłaństwo - zauważył abp Andrzej. - Zobaczymy to za chwilę w znakach święceń prezbiteratu. Nasi bracia diakoni położą się krzyżem na posadzce katedry, by całych siebie położyć na ziemi, w prochu ziemi, tak nisko i tak rozłożyście, aby mogła na nich zstąpić Boża obecność. Aby Bóg mógł ich całkowicie przeniknąć, całkowicie przemienić od stóp po głowy - wyjaśnił.
Kaznodzieja powiedział, że poprzez nałożenie rąk na diakonów zstąpi Duch Święty, aby ich namaścić i przygotować do służby. - Tę głęboką, mistyczną, tajemniczą przemianę pięknie opisał nam przed chwilą św. Paweł we fragmencie Drugiego Listu do Koryntian: "Miłość Chrystusa przynagla nas". Dosłownie: "Miłość Chrystusa przyciska nas". Ta miłość nas przemienia. Za chwilę miłość Chrystusa przynagli, przyciśnie, przemieni tych sześciu mężczyzn, aby dokonało się w nich nowe stworzenie. Ich nowość to nie tylko zewnętrzne ubranie się w ornat, ale jakaś wewnętrzna moc, która z chwilą święceń w nich zamieszka. Ta moc pochodzi całkowicie od Boga. Wszystko jest od Boga w kapłaństwie i sprawia, że po tych święceniach ci nasi bracia w imię Chrystusa będą wykonywać posłannictwo jakby Boga samego - mówił.
Kontynuując swoje rozważanie, abp Przybylski stwierdził, że im bardziej kapłan zrozumie wielkość swojego powołania, tym bardziej staje się pokorny i rozumie swoją małość. - Im więcej ksiądz zrobi miejsca w swoim kapłaństwie dla Pana Boga, tym mniej będzie w nim miejsca dla jego ludzkiej pychy i wyniosłości. Paradoksalnie ryzyko klerykalizmu jest tym większe, im bardziej ksiądz skupia się na sobie, na swoich ludzkich potrzebach, niezdrowych ambicjach, światowych oczekiwaniach bardziej niż na samym Panu Bogu i na słowie Bożym w Ewangelii - zaakcentował.
Zwracając się do diakonów, metropolita katowicki nawiązał do postawy klęczącej, w jakiej kandydaci przyjmą święcenia. - Niech ta postawa, postawa na kolanach, stanie się też waszą duchową postawą wobec Boga, któremu chcecie służyć, wobec Kościoła, do którego zostajecie inkardynowani, i wobec prezbiteratu, który przyjmiecie. Bo Boga, Kościół i kapłaństwo można zrozumieć i szczęśliwie wypełnić, sensownie wypełnić tylko przez pryzmat kolan - powiedział do diakonów i zachęcił ich, aby każdy dzień swojego życia rozpoczynali i kończyli właśnie w tej postawie.
- Ten, kto szczerze klęka przed Bogiem, będzie też zawsze potrafił przyklęknąć przed drugim człowiekiem. Ten, kto potrafi klęczeć przed miłosiernym Jezusem, będzie rozumiał i pragnął, by klękać przy ubogim człowieku, przy chorym, przy starszym i młodym, przy świętym i grzesznym, przy świeckim i duchownym. Nie martwcie się, że jak będziecie klękać przed Bogiem, to zgubicie człowieka - przekonywał abp Andrzej. - Jeśli pośród wielu obowiązków, kapłańskich zajęć zawalczycie o czas na przyklęknięcie przed Najświętszym Sakramentem, znajdziecie czas, żeby posłuchać słowa Bożego, to będziecie umieli znaleźć czas i miłość dla swoich parafian, dla wspólnot, a nawet dla samych siebie. Jeśli będziecie często klękać przy kratkach konfesjonału, to sami najpierw doświadczycie, jak ogromne jest Boże miłosierdzie i staniecie się czyści i miłosierni dla innych, dla drugich - wskazał metropolita.
Na zakończenie abp Przybylski przypominał diakonom, że po stopniach kapłaństwa wchodzi się na kolanach, a nie na własnych nogach. - A wtedy, gdy będziecie tak wchodzić, wasze kapłańskie drogi będą drogami Boga. A jeśli będziecie chcieli iść przez kapłaństwo na własnych tylko nogach, to ryzykujecie, że to będą wasze drogi, a nie Jezusa - zakończył.
Po homilii Kacper, Bartosz, Franciszek, Mateusz, Krystian i Karol złożyli przyrzeczenia wobec abp. Przybylskiego, a następnie położyli się krzyżem na posadzce archikatedry, aby w geście uniżenia modlić się w czasie Litanii do Wszystkich Świętych. Potem na każdego z nich abp Andrzej nałożył ręce, po nim gest ten powtórzyli wszyscy obecni w archikatedrze biskupi i prezbiterzy. W tym czasie rozbrzmiewały archikatedralne dzwony, które symbolicznie ogłaszały lokalnemu Kościołowi, że właśnie kapłańską posługę rozpoczyna sześciu nowych duszpasterzy.
Następnie abp Andrzej odmówił modlitwę święceń. - Prosimy Cię, Ojcze wszechmogący, daj tym swoim sługom godność prezbiteratu; odnów w ich sercach Ducha świętości; niech wiernie pełnią przyjęty od Ciebie, Boże, urząd posługiwania kapłańskiego drugiego stopnia i przykładem swojego życia pociągają innych do poprawy obyczajów - modlił się metropolita.
Kolejnym momentem liturgii święceń było ubranie szat właściwym prezbiterom - stuły i ornatu oraz namaszczenie ich dłoni olejem krzyżma i wręczenie kielicha z winem i pateny z chlebem. Po tych obrzędach abp Andrzej przekazał każdemu z sześciu nowych kapłanów znak pokoju. Tego dnia neoprezbiterzy po raz pierwszy stanęli wokół ołtarza, aby wspólnie z metropolitą koncelebrować ofiarę Mszy św.
Na zakończenie Eucharystii wybrzmiał uroczysty śpiew Te Deum laudamus, a słowa uwielbienia w imieniu całego rocznika wypowiedział ks. Franciszek Parzyk. - Bądź uwielbiony, Boże, w znalezieniu nas i ciągłym prowadzeniu po drogach świata. W obecności bliskich i przyjaciół, którzy stają się dowodem na Twoje ciągłe trwanie przy nas. W blaskach i cieniach naszego wczoraj, radościach i smutkach budujących nasze dzisiaj oraz trosce o jutro, która otwiera przestrzeń na Twoje działanie. W świętości Kościoła, którego ludzka nieidealność objawia Twoją wszechmoc. W Twoim szaleństwie miłości, w imię której zostawiłeś się żywy w tajemnicy Eucharystii. W związaniu jej z sakramentem święceń, świadectwem Twojego zaufania i bliskości wobec człowieka. W nadziei, że dziś niepewnych i małych, ale Twoich, kiedyś w godzinie śmierci przygarniesz w miłujące ramiona - mówił ks. Parzyk.
W imieniu neoprezbiterów podziękowania pod adresem abp. Andrzeja oraz zgromadzonych wiernych skierował ks. Mateusz Raczek. - Z głębi serc pragniemy wyrazić dziś wdzięczność za udzielenie nam sakramentu święceń w stopniu prezbiteratu. Ten dzień pozostanie dla nas momentem spotkania z Chrystusem, który w swoim miłosierdziu zechciał powołać nas do służby przy swoim ołtarzu. Dziękujemy za ojcowskie słowo i nałożenie rąk, przez które Kościół włączył nas dziś w kapłaństwo Chrystusa. W tej szczególnej chwili uświadamiamy sobie, że prezbiter rodzi się nie z ludzkiej zasługi, lecz z miłości Serca Jezusowego, cichego, pokornego i przebitego dla zbawienia świata - dziękował ks. Raczek. - Siebie i was zawierzamy Sercu Pana Jezusa i prosimy, aby nasza posługa była odpowiedzią na Jego miłość, która daje siebie do końca. Dziękujemy wszystkim wam, tu zebranym, za wasze towarzyszenie i szczerą modlitwę. Szczęść, Boże! - dodał.
Zanim nowi księża wobec wspólnoty Kościoła powiedzieli: "Chcę", rozeznali swoje powołanie na drodze formacji. Zapytaliśmy ich o to, jak odkrywali, do czego wzywa ich Pan Bóg:











