W tym roku Święto Ogniowe obchodzone było już po raz 324. Ponad 300 lat temu niszczycielski pożar strawił miasto, a mieszkańcy Żor oddali swoje życie Bogu. Obiecali wówczas, że co roku, 11 maja, po uroczystej Eucharystii będą przemierzać ulice miasta i prosić Wszechmogącego o boską ochronę.
Centralnym punktem tegorocznego Święta Ogniowego była uroczysta Msza św., której w Kościele pw. Świętych Apostołów Filipa i Jakuba przewodniczył abp Andrzej Przybylski, metropolita katowicki. - Wszechmogący, miłosierny Boże, Matko Boża Żorska, nasi przodkowie dotknięci straszliwą klęską pożaru w 1702 roku w pokorze i z ufnością błagali cię o natychmiastową pomoc. Wówczas to uroczyście ślubowali, że po wieczne czasy będą obchodzić dzień 11 maja jako dzień dziękczynienia za ocalenie miasta. My dzisiaj, mieszkańcy Żor, wierni tej tradycji i testamentowi naszych ojców, uroczyście to ślubowanie odnawiamy. Błagamy Cię, Panie Boże, zachowaj mieszkańców naszego miasta od ognia wszelkich klęsk i nieszczęść, a w naszych sercach podtrzymuj ogień wiary i miłości - modlił się na początku liturgii ks. Tomasz Nowak, proboszcz żorskiej parafii.
W homilii abp Andrzej nawiązał do symboliki ognia występującej w Piśmie Świętym. Zwrócił uwagę, że występuje on na kartach Biblii nie tylko jako symbol niszczycielskiego żywiołu. - Nie bralibyśmy tych pochodni w ręce, z Jezusem pośród tego światła nie szlibyśmy ulicami Żor, jeśli ogień by nam się kojarzył tylko z czymś tragicznym, złym i piekielnym. A wiemy dobrze, że nawet w Piśmie Świętym ogień jest tak naprawdę znakiem Boga. Cała Biblia jest pełna takich teofanii, objawień się Boga, gdzie Bóg człowiekowi objawia się w ogniu - mówił.
- Pamiętamy choćby kroczący przez pustynię z niewoli do wolności naród wybrany. Jak on mógł odkryć drogę, gdzie na pustyni nie ma znaków, nie ma wytartych szlaków? Ale naród wybrany szedł w dobrym kierunku, bo przed narodem prowadził ich Pan Bóg w słupie ognia. (...) W Biblii bardzo często Bóg jest i działa w ogniu. Kiedy Mojżesz poszedł na spotkanie z Panem, stanął przed krzewem i krzew zaczął płonąć. Coś, co zdziwiło najbardziej Mojżesza, to że krzew się palił, ale się nie spalał. Był cały zajęty ogniem, ale jakby się nie niszczył, choć się spalał. I Mojżesz odkrył, że Pan jest w ogniu. Ten, który jest, objawia mu się w ogniu. (...) Wreszcie to ogień oczyszczał proroków przed tym, kiedy mieli głosić, by się nie bali, by się nie wstydzili głosić Boga. Boski ogień ma taką siłę oczyszczania. Dlatego w Biblii jest napisane, że mamy być jak złoto oczyszczone w ogniu. Jeśli chcemy być jak złoto, jeśli chcemy być piękni i drogocenni, mamy się pozwolić oczyszczać Bogu w ogniu - wyjaśniał metropolita.
Procesja ogniowa w Żorach 2026Gość Katowicki
Kaznodzieja przywołał także obraz z Wieczernika, kiedy to na apostołów zstąpił Duch Święty i wskazał, że "ogień" Ducha Świętego to przede wszystkim "ogień miłości", który ma moc odmienić serce człowieka. - Proście dzisiaj Jezusa w to święto, by wyczyścił naszą miłość. By to, co czasem nazywamy w życiu miłością, ale co nie jest Bożą miłością, co jest nieczystą miłością, Pan Bóg w swoim ogniu tak oczyścił, byśmy wszyscy zapłonęli boską miłością jeden do drugiego, wzajemnie do siebie. By ten dobry ogień miłości na nowo rozpalił miłość w pokłóconych małżeństwach, w rozbitych rodzinach, w pokłóconych sąsiadach. By na nowo rozpalił miłość w poróżnionych uczniach Chrystusa. By na nowo rozpalił i płonął w nas taką miłością, która strawi wszystkie podziały również w nas Polakach - nauczał arcybiskup.
Po Eucharystii wierni z pochodniami przeszli ulicami Żory procesji z Najświętszym Sakramentem, aby wspólnie prosić Boga o opiekę nad parafią, miastem i wszystkimi mieszkańcami. Na zakończenie odśpiewano w kościele dziękczynne Te Deum a abp Andrzej udzielił wszystkim zebranym i całemu miastu błogosławieństwa. Święto Ogniowe to tradycja, która wpisana została na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowegowego, prowadzoną przez Narodowy Instytut Dziedzictwa. Jego geneza sięga tragicznego pożaru z 11 maja 1702 roku, który strawił znaczną część miasta. Od tego czasu, co roku uliczkami żorskiej starówki przechodzi tradycyjna procesja w hołdzie wdzięczności Bogu za uratowanie miasta od kolejnych pożarów.










