Prawie trzydziestu młodych mężczyzn odwiedziło w sobotę Wyższe Śląskie Seminarium Duchowne.
Czekali na nich alumni i przełożeni. – Zapraszamy nie tylko tych, którzy są zainteresowani wstąpieniem do seminarium, ale chętnych, by poznać nasze środowisko, by z nami się pomodlić, posłuchać historii powołań – mówił ks. dr Krzysztof Matuszewski, rektor Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego. – Zanim wstąpiłem do seminarium niejednokrotnie byłem na dniu otwartym. Często moim głównym celem były odwiedziny u starszych kolegów. W tym czasie poznawałem seminarium. Dziś mogę powiedzieć, że patrzę na to wydarzenie z perspektywy i uczestnika, i organizatora – tłumaczył kl. Kamil Bardłowski, alumn III roku. – Myślę, że dla obu stron to bardzo ciekawe doświadczenie. Przede wszystkim opowiadamy o naszych drogach powołania, integrujemy się. Często odpowiadamy na pytania dotyczące codzienności kleryka. Najczęstszym pytaniem jest: „O której wstajecie?”. Są tacy, którzy pytają, czy sprzątamy sami. I od razu odpowiadamy wprost: tak, sprzątamy sami – relacjonował.
Rektor WŚSD podkreśla, że dzień otwarty to przede wszystkim okazja do spotkania. – Jest jakieś takie przekonanie, że na takie wydarzenie musi przyjść tylko ten, kto już wie, że chce wstąpić do seminarium. Tak, to też dobry trop, ale to nie jest konieczny warunek. W życiu młodego człowieka najpierw jest faza eksploracji, czyli poznawania. To także dotyczy wiary. Pan Bóg przemawia przez poszczególne osoby i miejsca, w których się znajdujemy. Sam mam wspomnienie, kiedy w piątej klasie szkoły podstawowej, gdy patrzyłem na księdza, przeszła mi przez głowę pierwszy raz myśl o powołaniu. Takie impulsy z czasem „zbiera się” w całość. I dzień otwarty może być jedną ze sprzyjających okoliczności – tłumaczył.
Wydarzenie skierowane było do młodych mężczyzn między 15 a 30 rokiem życia. – Tu wypada przypomnieć, że starsi kandydaci, czyli po 35. roku życia, mają swoją szansę na formację w Łodzi – przypomniał ks. Krzysztof Matuszewski.