W Archikatedrze Chrystusa Króla modlili się pracownicy, podopieczni i wolontariusze Caritas Archidiecezji Katowickiej. Przyczynkiem do ich spotkania była nadchodząca Niedziela Miłosierdzia Bożego, która jest świętem patronalnym Caritas.
Obecnych w katedrze powitał ks. Marek Konsek, dyrektor Caritas Archidiecezji Katowickiej. Wymienił dzieła, które w archidiecezji katowickiej prowadzi Caritas, przypomniał o parafialnych i szkolnych kołach Caritas, działających dzięki zaangażowaniu wolontariuszy. - Tych dzieł jest wiele, ale ciągle towarzyszy nam niedosyt, że robimy jeszcze za mało. Dlatego dziękuję wam, że jesteście - powiedział ks. Konsek.
Mszy św. przewodniczył bp Marek Szkudło. - Zmartwychwstanie nie jest wydarzeniem, które można zamknąć w sejfie prywatnej pobożności. Kiedy kamień grobowy zostaje odrzucony, fala uderzeniowa tego cudu musi rozlać się na ulice, wejść w ludzkie biedy i dotknąć miejsc, gdzie wciąż panuje ciemność - przypomniał. I zauważył, że odczytana tego dnia liturgia słowa pokazuje Caritas jak w lustrze. - Pokazuje, że najpiękniejszym owocem wielkanocnej radości nie są podniosłe pieśni, ale dłonie, które zniżają się, by kogoś podnieść. Prawdziwa działalność charytatywna to po prostu "Alleluja" przetłumaczone na język codzienności. Pamiętajcie o tym, proszę, i przypominajcie o tym innym - mówił do zebranych.
Odnosząc się do fragmentu z Dziejów Apostolskich, kaznodzieja zauważył, że to "najkrótsza i najgłębsza definicja ewangelizacji i działalności charytatywnej". - Świat może dyskutować z naszymi dogmatami. Świat może wyśmiać nasze tradycje, podważyć nasze księgi i zignorować nasze kazania. Ale świat staje się bezradny, gdy widzi obok nas "uzdrowionego człowieka". Kiedy pochylasz się nad ubogim, kiedy dajesz swój czas samotnym, kiedy dzielisz się chlebem z głodnym, stawiasz przed cynicznym światem argument nie do podważenia. Dobro, które czynimy w imię Jezusa, jest jawnym znakiem, że grób jest pusty - przekonywał bp Szkudło. I przypomniał: - Miłosierdzie nie jest tylko zbiórką monet włożonych do puszki. Miłosierdzie to odwaga, by stanąć ramię w ramię ze złamanym człowiekiem. Miłosierdzie to najprawdziwsza caritas, głosząca ludzkości: "Patrzcie, Miłość wciąż przywraca do życia".
Bp Szkudło zwrócił uwagę, że Zmartwychwstały ukazał się jako pierwszej Marii Magdalenie. - Kobiecie, z której "wyrzucił siedem złych duchów". Kobiecie, która znała smak dna, poniżenia i całkowitej beznadziei. Co robi Maria po tym spotkaniu? Nie buduje namiotu, jak by tego pragnęli zachłyśnięci przemienieniem apostołowie. Nie zostaje w ogrodzie, by napawać się własnym szczęściem. Ona biegnie do tych, którzy są "pogrążeni w smutku i płaczący". To jest fundament każdej chrześcijańskiej działalności charytatywnej. Nie pomagamy innym z litości czy poczucia wyższości. Pomagamy, bo sami zostaliśmy uleczeni. Służymy, bo sami zostaliśmy ocaleni. Udzielamy miłosierdzia, bo najpierw sami zostaliśmy nim obdarowani - mówił kaznodzieja.
- Działalność charytatywna, wyrastająca z wielkanocnego poranka, to nie jest narzucony obowiązek. To jest wewnętrzny pożar. To imperatyw serca, które spotkało Życie. "Nie mogę nie pomóc", "Nie mogę przejść obojętnie", "Nie mogę zatrzymać chleba tylko dla siebie"! Dlaczego? Bo widziałem, bo widziałam Pana! Niech nasza radość wielkanocna nie ulatuje wraz z dymem kadzidła. Zanieśmy ją tam, gdzie wciąż pachnie wielkopiątkowym mrokiem. Niech nasze ręce staną się przedłużeniem rąk Zmartwychwstałego, a nasze otwarte dla ubogich serca - najgłośniejszym dowodem na to, że On żyje - apelował bp Szkudło.
Po Mszy św. uczestnicy udali się na spotkanie na Wydziale Teologicznym. - Święto Caritas to jest nasz czas, w którym możemy dziękować Panu Bogu za to, kim jesteśmy i co robimy - podkreślił ks. Konsek. - Dla mnie, jako dyrektora, spotkanie z każdym człowiekiem jest radością. Ja w 32. roku kapłaństwa nadal się cieszę człowiekiem. Moje obecne spotkania to jest wyjątkowa sprawa: nasi podopieczni mają w sobie tyle radości, miłości, dobroci, że cały czas się od nich uczę. Objętych stałą pomocą Caritas w naszych ośrodkach jest ok. 2,5 tys. osób. Mamy ponad 800 pracowników. Do tego należy dodać całe mnóstwo wolontariuszy, którzy angażują się w nasze akcje lub uczestniczą w szkolnych lub parafialnych zespołach Caritas - wyliczał.
Warto dodać, że wielu chętnych nie mogło z różnych powodów dotrzeć na spotkanie w Katowicach. Z myślą o nich powstała akcja "Obecni sercem". "Jeśli nie możesz być z nami, a czujesz się częścią naszej wspólnoty Caritas, przygotuj małe serce ze swoim imieniem i dostarcz do centrali" - zapraszali organizatorzy. Kosz wypełniony sercami podopieczni Caritas przynieśli w procesji z darami.