- Chcesz mieć udział w Jego zmartwychwstaniu? Chcesz mieć udział w życiu, które pokonuje śmierć? Chcesz mieć udział w Jego miłości, w Jego pokoju? Nawróć się. Pozwól sobie obmyć w konfesjonale twoje grzechy - mówił w czasie wieczornej liturgii abp Andrzej Przybylski, metropolita katowicki.
W łączności z całym Kościołem powszechnym parafianie katowickiej parafii Mariackiej oraz członkowie miejscowej wspólnoty anglojęzycznej rozpoczęli w Kościele pw. Niepokalanego Poczęcia NMP czas świętego Triduum Paschalnego. Liturgii Mszy Wieczerzy Pańskiej przewodniczył 2 kwietnia abp Przybylski.
Swoją homilię abp Andrzej rozpoczął od przypomnienia zebranym paschalnego zwyczaju w Izraelu. - Według przepisów, taka wieczerza miała się zaczynać od dialogu najstarszego syna z ojcem, mimo że syn już na tej wieczerzy był wiele razy, mimo że już wiele razy zadawał ojcu to pytanie i doskonale znał odpowiedź. Syn pytał ojca: "Ojcze, po co my to wszystko robimy? Po co nas zebrałeś przy tym stole? Dlaczego kazałeś nam przygotować takie, a nie inne zioła? Dlaczego są na tym stole kielichy z winem? Dlaczego są przaśne chleby? Dlaczego na każdej takiej wieczerzy ciągle odmawiamy te same modlitwy? Ojcze, po co my to robimy?". I wtedy ojciec cierpliwie tłumaczył synowi: "Bo widzisz, synu, wiele lat temu dobry Bóg wyprowadził naszych przodków z niewoli ku wolności. Prowadził przez pustynię, karmił manną z nieba, wydobywał wodę ze skały i dawał przepiórki. Prowadził nas i wyzwalał. Prowadził nas do ziemi obiecanej". Ale ojciec na tym nie kończył tłumaczenia sensu tej wieczerzy - wyjaśnił kaznodzieja.
- Ojciec musiał dodać: "Tylko widzisz, synu, my to robimy nie tylko dlatego, żeby sobie coś przypomnieć, ale żeby sobie uświadomić, że to również dzieje się teraz. Nie myśl, synu, że my to robimy tylko, żeby coś sobie przypomnieć. My to robimy, bo to się dzieje". Zobaczcie, my przychodzimy na Eucharystię, na Mszę św. nie po to, by sobie przypomnieć, że był taki Wielki Czwartek, że Jezus wziął chleb, że wziął kielich. Ale my to robimy, bo to się dzieje. Bo mamy udział w tym wielkim wydarzeniu paschalnym Jezusa - dodał abp Przybylski.
Metropolita zauważył, że podczas ostatniej wieczerzy, kiedy ustanowione zostały sakramenty Eucharystii i kapłaństwa, Jezus zachował się nieprzepisowo. - Zrobił coś niespodziewanego - zdjął szaty, ubrał się jak niewolnik i ku zaskoczeniu swoich apostołów On, Mistrz, wziął miskę z wodą, podszedł do Piotra i powiedział coś skandalicznego: "Piotrze, chcę ci umyć twoje brudne nogi". Dla Żyda to była czynność, jaką mógł wykonać tylko najgorszy, najniżej postawiony niewolnik. A tu ich Mistrz i Nauczyciel klęka przy ich stopach i mówi: "Chcę wam umyć te brudne nogi" - przypomniał abp Przybylski.
Komentując dialog Piotra z Jezusem, kaznodzieja powiedział, że ostatecznie Piotr zrozumiał, dlaczego ten gest jest tak istotny. Apostoł, zgadzając się na umycie mu nóg przez Pana, dostępuje udziału w tym, co wydarzy się w kolejnych godzinach ziemskiego życia Chrystusa - dostąpi udziału w Jego zmartwychwstaniu.
Przywołując obraz wspólnoty, która rodzi się w czasie każdej Eucharystii, abp Andrzej przypomniał, że w ludzkim życiu pojawiają się przeszkody, które uniemożliwiają tworzenie się prawdziwej komunii. - To jest nasz grzech, nasz brud. To jest nasza nienawiść. To są nasze kłótnie. To jest brak jedności. To nam przeszkadza w relacji z Bogiem i w relacjach między sobą. Dlatego Jezus chce nam to wszystko umyć. I pozwólmy to sobie dzisiaj zrobić - zachęcał. - Pozwól umyć to, co brudne w sobie, Jezusowi. Pojednaj się z najbliższymi w rodzinie, we wspólnocie, wszędzie, gdzie żyjesz - prosił abp Przybylski.
Po homilii nastąpił liturgiczny obrzęd mandatum. Metropolita - ubrany w dalmatykę symbolizującą służbę - obmył nogi 12 obcokrajowcom, członkom miejscowej wspólnoty anglojęzycznej. Wśród nich byli przedstawiciele Nigerii, Filipin, Zimbabwe, Indii, Wybrzeża Kości Słoniowej, Salwadoru i Pakistanu. Ten symboliczny znak był wyrazem troski o potrzebujących, w których ludzie powinni dostrzegać oblicze Chrystusa. - Zapragnąłem umyć nogi przedstawicielom różnych krajów, różnych narodów, którzy tutaj, w tym kościele, co niedziela się razem modlą, razem uwielbiają Boga. A myjąc im nogi, chcę dzisiaj prosić Jezusa, by dał nam pokój, by Książę Pokoju pochylił się nad nami, nad wszystkimi narodami, i uzdolnił nas do tego, byśmy jedni drugim umyli nogi, czyli byśmy sobie przebaczyli, byśmy byli jedną wielką rodziną dzieci Bożych na całym świecie - powiedział o znaczeniu tego obrzędu abp Andrzej.
Po raz kolejny również w parafii Mariackiej w czasie procesji z darami do ołtarza przyniesione zostały bochenki chlebów. To wielkoczwartkowa miejscowa tradycja, zgodnie z którą wierni po liturgii zabierają chleby do swoich domów i tam dzielą się nimi z najbliższymi.
Na zakończenie liturgii przedstawiciele parafian oraz wspólnoty anglojęzycznej złożyli kapłanom życzenia. Szczególnie mocno wybrzmiały także podziękowania ze strony obcokrajowców dla obecnych w kościele parafian, bo to dzięki ich życzliwości mogą oni czuć się w tej świątyni jak w domu. Przedstawicielka wspólnoty podziękowała również abp. Andrzejowi za to, że przyjął on wiernych z różnych zakątków świata do "swojej trzody" i otacza ich pasterską troską i opieką, czego wyrazem jest niedawna nominacja ks. Tomasza Stolarskiego na diecezjalnego duszpasterza migrantów i obcokrajowców.
Na zakończenie liturgii abp Andrzej przeniósł Najświętszy Sakrament do ciemnicy, gdzie wierni podjęli adorację, która zakończy się w Wielki Piątek przed rozpoczęciem Liturgii Męki Pańskiej.