W Archikatedrze Chrystusa Króla w Katowicach trwają rekolekcje wielkopostne dla uczniów szkół średnich z terenu miasta. We wtorek 17 marca uczniowie uczestniczyli we Mszy św. pod przewodnictwem abp. Andrzeja Przybylskiego, metropolity katowickiego, w czasie której homilię wygłosił bp Artur Ważny, ordynariusz sosnowiecki.
To już kolejna edycja wielkopostnych rekolekcji, w których uczestniczą wspólnie uczniowie katowickich szkół średnich. We wtorek młodzi zgromadzili się najpierw na adoracji Najświętszego Sakramentu, którą poprowadził bp Artur Ważny. Następnie uczestniczyli we Mszy św. - Spróbujmy wejść w tę Eucharystię z całą uwagą, z całym sercem. Posłuchajmy słów, które dzisiaj będą mówić o wodzie życia. Bardzo was serdecznie witam w naszej katedrze. Cieszę się obecnością każdej i każdego z was, że razem możemy być przy źródle i zaczerpnąć tej wody życia, której nam bardzo potrzeba w naszej codzienności - mówił do młodzieży abp Andrzej Przybylski.
W homilii ordynariusz sosnowiecki odwołując się do ewangelicznego opisu uzdrowienia paralityka w sadzawce Betesda, wskazał, że uczestnictwo we Mszy św. jest źródłem uzdrowienia. - Jesteśmy tu, w krużgankach tak jak wtedy chorzy, niewidomi, sparaliżowani, chromi. Każdy ma jakieś swoje dolegliwości. Ale Bóg nam zostawił to źródło, z którego możemy czerpać, które może nas uzdrawiać, które zaspokaja nasze pragnienia - przypomniał bp Artur i dodał: - Ale przyjście na Eucharystię wymaga odwagi. I chciałbym was zaprosić do ponownego odkrycia Mszy św., do ponownego wejścia w wodę, o której dzisiaj prorok Ezechiel mówił.
Przebieg liturgii bp Artur porównał do stopniowego zanurzania się w biblijnej sadzawce, w której kąpiel miała przynieść obmywającym się tam ulgę w cierpieniu. - Wchodzimy najpierw do kostek - to obrzędy wstępne, potem do kolan - to liturgia słowa, potem po biodra - liturgia Eucharystii, a potem już głęboka woda, czyli obrzędy zakończenia i wychodzę stąd eucharystyczny w codzienność - wyjaśnił bp Ważny. - Obrzędy wstępne to taki moment, kiedy Jezus przychodzi do tych naszych noszy i zadaje to dziwne pytanie: "Czy chcesz nosić te nosze? Czy chcesz, żeby te nosze cię dalej nosiły?" Trudne pytanie. Jezus w obrzędach wstępnych mówi: "Przestań kłamać przed samym sobą. Przestań powoływać się na swój paraliż. Ja mogę to zmienić. Chcesz? Mogę dotknąć twojej rany". A my mamy powiedzieć tak: "Nie mam człowieka". A Jezus mówi: "To ja jestem tym człowiekiem. To ja jestem Synem Człowieczym, który przychodzi, żeby pozwolić ci wyjść z tej ciemności, z tego krużganku" - tłumaczył bp Ważny.
- W obrzędach liturgii słowa słyszymy: "Wstań, weź swoje nosze i chodź. Wstań teraz. Nie czekaj, aż poczujesz się lepiej". Nie czekaj, aż coś tam się zmieni, aż przejdziesz do następnej klasy, aż zdasz maturę, aż ktoś tam zniknie z twojego życia. Teraz! To jest ta odwaga, by zgodzić się na Boże słowo - mówił kaznodzieja. - Przyjęcie Ewangelii to odwaga, by uwierzyć, że Boży plan na twoją seksualność, na twoje relacje, na twoje ambicje jest dużo lepsze niż to, co mówi TikTok - przekonywał bp Artur.
- A potem wchodzimy do tej wody po biodra. To jest ten moment na Mszy św., kiedy Jezus umiera sakramentalnie, żebym ja miał życie, żebym ja miał zdrowie. To jest przedziwne, że miłość w którymś momencie zaczyna boleć. Miłość jest czymś cudownym, wspaniałym. Bóg jest miłością. Po grzechu bywa tak, że miłość czasem boli, że miłość boli nieraz coraz bardziej, że miłość boli aż po krzyż, aż po śmierć. Jezus nas uczy, żebyśmy byli odważni w miłości. Jezus mógł z krzyża zejść, mógł się wycofać, przycisnąć escape i mógł wyjść, ale pozostał w tej grze do końca. Bo miłość to nie jest chemia, ale miłość to jest decyzja i trwanie w tej decyzji, w tej postawie. Miłość to nie jest to, co się czuje. Miłość to jest to, co wybieram. A Jezus wybrał krzyż i kiedy przyjmuję Go w Komunii Świętej, to przyjmuję też DNA odwagi. Mam taką odwagę jak On, żeby nie zejść z krzyża. Mam taką odwagę, żeby kochać tak jak On - wyjaśnił młodym biskup.
- I idziemy teraz w ostatni już moment Eucharystii: obrzędy zakończenia. Kiedy przeszliśmy te trzy etapy: kiedy przyznaliśmy się do naszej słabości, do grzechu, nabraliśmy odwagi, żeby powstać, żeby zmienić życie. Potem przyjmujemy jego słowo, które chcemy odważnie wcielać, wierzymy, że ono ma sens, że ono jest słowem wolności. Kiedy weszliśmy w tajemnicę miłości i mamy odwagę, żeby tak kochać jak On, bo to nas fascynuje i pociąga. I jednocześnie chcemy, żeby to była miłość dyskretna. I teraz człowiek ów odszedł i oznajmił Żydom, że to Jezus go uzdrowił. Oznajmił. To jest ten moment dawania świadectwa - wskazał kaznodzieja. - To jest taka odwaga, by przyznać się do Jezusa. Nie tu w kościele, gdzie jest bezpiecznie, ale tam, gdzie wiara, jak ktoś powiedział, jest uznawana za "błąd 404". To jest takie stanięcie przed kolegą, koleżanką i powiedzenie, że Jezus mnie odmienił, że on może zmienić też twoje życie. To jest narażenie się na śmieszność, na wykluczenie z grona kolegów, koleżanek. To jest ta odwaga świadectwa. Przyznanie się do niego w szkole, w domu, w internecie - zauważył bp Artur Ważny.
Na zakończenie Eucharystii abp Andrzej Przybylski zachęcił młodzież, aby czas tegorocznych rekolekcji nie był jedynie epizodem, ale początkiem wspólnej drogi z Jezusem. - Bardzo wam dziękuję za to, że jesteście na katechezie w szkole, że tam uczycie się i doświadczacie Pana Boga. Ale tak bardzo nam zależy, żeby miejscem tych spotkań i kolejnej, jeszcze głębszej katechezy były nasze parafie. Dlatego dołączcie tam, gdzie są już wspólnoty młodych. Tu myślę szczególnie Ruchu Światło-Życie, ale nie tylko. Dołączcie do tych różnych wydarzeń, katechez, spotkań, które dzieją się w przestrzeni naszych parafii. Bardzo was do tego zapraszam i zachęcam - powiedział młodym metropolita katowicki.