W tej wyjątkowej liturgii uczestniczyli bliscy kleryków. Mszy św. przewodniczył ks. dr Krzysztof Matuszewski, rektor Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego.
Wieczór wcześniej, zgodnie z seminaryjną tradycją, klerycy III roku "stracili" krawaty. Nowy strój w czasie Mszy św. sprawowanej w seminaryjnej kaplicy pomogli im założyć proboszczowie z ich rodzinnych parafii.
Jednak, jak zauważył ks. dr Krzysztof Matuszewski, ważne, by alumni pamiętali, że „to nie sutanna i koloratka czynią duchownego”. – Są świadomi tego, że nie chodzi o zewnętrzny strój – choć on jest znakiem rozpoznawczym – ale o to, co ten strój oznacza, o czym przypomina najpierw im samym, a potem także nam. Obecni tu duchowni oraz obłóczeni klerycy zapewne potwierdzą, że bywali świadkami albo sami doświadczyli sytuacji, w której nieznajome osoby zmieniały podejście do nas, gdy się zorientowały, kim jesteśmy. Na przykład reagowano niechęcią, milczeniem, gwałtownym odwróceniem głowy, fuknięciem… A bywało i odwrotnie – ktoś szukał kontaktu z kapłanem, zadawał pytania, które go dręczyły, opowiedział o swoim bólu, poprosił o modlitwę, a nawet o posługę sakramentalną – mówił rektor WŚSD.
Nawiązując do odczytanej tego dnia Ewangelii o posłaniu 72 uczniów, ks. Matuszewski przypomniał wskazówki, jakie dał wychodzącym w drogę Jezus. Przypomniał, że zadaniem jest przyobleczenie się w szatę Chrystusową. – Chodzi o to, aby tak cierpliwie trwać i słuchać Jego słów; aby tak przylgnąć do Jego słowa, by ono zmieniało cię od środka (…). Szata Chrystusowa to ewangeliczna izdebka, gdzie w odosobnieniu i wyciszeniu masz być tylko Nim, z wiarą, że prawdziwe spotkanie z Panem w słowie oraz sakramencie nie zrobi z ciebie dziwaka czy odklejonego od świata odludka – jeżeli by tak było, to na pewno nie będzie to efekt spotkania ze Panem. Skoro On umiłował ten świat i człowieka, to znaczy, że szata Chrystusowa nie oddziela od ludzi i nie wznosi murów – przekonywał.
Kolejną wskazówką, jaką przypomniał rektor WŚSD, była odwaga do bycia bezbronnym, nieoglądającym się na ziemskie dobra. – Słowa: "Posyłam was, jak owce między wilki" wskazują na to, że Mistrz nie posyła was jako wojowników, byście ustanowili królestwo Boże siłą i przemocą. Bo dalej czytamy: "Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie". Jest to wskazówka, abyście zdali się na Bożą moc i opatrzność działającą przez ludzi, którzy zaofiarują wam wsparcie i gościnę – przekonywał. – Drogi bracie, miej odwagę czuć się bezsilnym i bezbronnym, a przez to wolnym – nieobciążonym nadmiarem trosk, przerostem własnych ambicji, czy wygórowanych oczekiwań. Bóg poradzi sobie z twoją pustką i brakiem. Trudniej Mu z ludzkim sercem obciążonym i wypełnionym nadmiarem i przesytem – zapraszał alumnów.
Ostatnim wskazaniem Chrystusa, jakie przytoczył ks. Matuszewski, była wiara w moc Chrystusowego pokoju, który „ma moc przemieniania ludzkich serc, nie jest jednak wrzaskliwy, nie rozpycha się łokciami”.
Na koniec rektor życzył nowo obłóczonym alumnom, by mieli odwagę być prawdziwie bezbronnymi i nie przestawali być głosicielami Bożego pokoju każdego dnia.