Ratownicy odnaleźli ciała dwóch górników, z którymi stracono kontakt po wycieku metanu, do jakiego doszło po godz. 17.
Jak informuje Jastrzębska Spółka Węglowa na KWK "Pniówek" w Pawłowicach, doszło do zdarzenia w przodku N-9 na poziomie 830 metrów. Pracowało tam 10 górników, ośmiu zostało ewakuowanych, z dwoma nie było kontaktu. Na dole kopalni kilka godzin trwała akcja ratownicza, w której brało udział 10 zastępów ratowniczych, dwa zastępy z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu, dwa z Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego w Wodzisławiu Śląskim oraz sześć z kopalni Pniówek.
Wieczorem o szczegółach zdarzenia poinformował Adam Rozmus, wiceprezes JSW ds. technicznych i operacyjnych. - Przodek był fedrowany przy pomocy wysokowydajnego kombajnu chodnikowego. W momencie urabiania o godz. 17.10 czujniki zarejestrowały nagły wzrost metanu. Wydzieliła się duża ilość metanu. W samym przodku w momencie zdarzenia znajdowało się 10 pracowników. Zgodnie z procedurą rozpoczęto proces ewakuacji. Pracownicy o własnych siłach się wycofywali. Wycofało się ośmiu pracowników, z dwoma w momencie wycofywania straciliśmy kontakt. Od razu zgodnie z procedurą została rozpoczęta akcja ratownicza - mówił A. Rozmus.
Około północy z Pawłowic napłynęły tragiczne informacje. Po kilku godzinach akcji ratownicy dotarli do dwóch poszukiwanych górników. Niestety lekarz stwierdził ich zgon. Obaj górnicy byli doświadczonymi pracownikami z wieloletnim stażem. Rodziny poszkodowanych zostały otoczone opieką psychologiczną.