Nowy numer 5/2023 Archiwum

Niewymarły gatunek

– Dzisiaj wiele się mówi o tych, których w Kościele już nie ma. A to jest okazja do tego, by zobaczyć i docenić tych, którzy są – zauważa kl. Adam Zając.

Często najprostsze metody są najlepsze. Dlatego w czasie akcji powołaniowych w kościołach archidiecezji klerycy przede wszystkim chcą się przedstawić – z imienia i nazwiska, parafii pochodzenia. – Dziękujemy też za modlitwę za nas i prosimy o dalsze wsparcie. Mamy dla parafian obrazki z modlitwą powołaniową, kalendarze, kolejne numery seminaryjnego czasopisma „Nasza Myśl”, modlitewniki, a czasem też krówki – wymienia kl. Mateusz Raczek (III rok). W tym roku w czasie akcji powołaniowej odwiedził m.in. parafię Podwyższenia Krzyża Świętego i MB Częstochowskiej w Pszczynie. – Odczytujemy też liturgię słowa, przygotowujemy modlitwę wiernych, spotykamy się z młodzieżą, ministrantami, a diakoni głoszą homilie – uzupełnia kl. Paweł Kaszuba (V rok), który w czasie ostatniej akcji powołaniowej był w parafii św. Jana Chrzciciela w Pawłowicach Śląskich.

Tylko kilka minut

W trakcie ostatniej akcji alumni odwiedzili siedem parafii: Podwyższenia Krzyża Świętego i MB Częstochowskiej w Pszczynie, św. Jana Chrzciciela w Pawłowicach, Królowej Świata w Knurowie-Szczygłowicach, Najświętszej Maryi Panny Uzdrowienia Chorych w Bojszowach Nowych, Niepokalanego Serca Maryi w Radlinie, św. Maksymiliana Marii Kolbego w Porębie i św. Floriana w Rybniku-Orzepowicach. – Nie ma reguły, gdzie trafimy – mówi Paweł. – Najważniejsze jest, żebyśmy nie jeździli zawsze w tej samej grupie – dodaje Adam Zając (IV rok), który odwiedził ostatnio parafię św. Floriana w Rybniku-Orzepowicach.

Klerycy zgodnie przyznają, że starają się maksymalnie wykorzystać ten czas spotkania. – Często mamy tylko kilka minut na to, by przykuć uwagę słuchaczy. Zawsze podkreślam, że jesteśmy po to, by z nimi być, przeżyć z nimi niedzielę i wejść w świat ich wspólnoty. Nasza akcja ma też pokazywać, że kleryk to nie jest jeszcze gatunek na wymarciu. Jestem bardzo wdzięczny za ogrom życzliwości, z jakim się spotkamy. Nawet krótkie rozmowy prowadzone przy wejściu do kościoła są bardzo budujące. Poza tym cieszy nas to, że ludzie mogą nas poznać i przekonać się, że nie spadamy z nieba, nie rodzimy się na Księżycu. Jesteśmy przecież normalnymi, młodymi ludźmi, którzy pochodzą z tutejszych rodzin. Myślę, że tworzy to świetną płaszczyznę porozumienia na przyszłość – mówi Paweł.

Dla alumnów ważne są także słowa otuchy. Wielu spotkanych parafian życzy im odwagi i wytrwałości. – Dzisiaj wiele się mówi o tych, których w Kościele już nie ma. A to jest okazja do tego, by zobaczyć i docenić tych, którzy są – zauważa Adam. – Możemy zobaczyć, jak działają różne wspólnoty, a nie tylko parafie, z których pochodzimy – choć wiadomo, że przez jeden dzień nie poznamy wszystkiego na wylot – uśmiecha się. – Staramy się pokazać, że klerycy nie są „odklejeni” od rzeczywistości – dodaje Mateusz.

Bez filtra

Alumni żartują, że dzięki akcjom powołaniowym zdecydowanie lepiej poznali naszą archidiecezję. – O istnieniu niektórych miejsc pewnie do dziś nie miałbym pojęcia – mówi Paweł. – Poznajemy zwyczaje i lokalne tradycje, co przygotowuje nas na różnorodność, z jaką na pewno zetkniemy się w naszej posłudze duszpasterskiej – dodaje.

– Dla mnie odkryciem jest, jak wielu świeckich angażuje się w życie swoich parafii i jak na ich propozycje otwarci są proboszczowie – mówi Adam. – Nowością dla mnie było przechodzenie wokół ołtarza z procesją na ofiarę. W moich rodzinnych stronach jest to bardzo rzadkie. Podobnie jak podział w kościele na stronę „kobiet” i „mężczyzn” – zauważa Mateusz. – A ja raz, wychodząc do Mszy św., bardzo się zdziwiłem: wszyscy stali na baczność ze śpiewnikami, niemal jak w zborze protestanckim. Nieważne, ile kto miał lat, każdy śpiewał – wspomina z uśmiechem Paweł.

Dla alumnów ważnym doświadczeniem jest także obserwowanie dobrych praktyk na tych probostwach, które na co dzień nie stanowią „oblężonej twierdzy”. – Pięknie jest widzieć, jak ksiądz po Mszy św. zaprasza swoich współpracowników – kościelnych, organistów, młodzież – na wspólną kawę. Jest wtedy czas na spokojną rozmowę i wymianę opinii w luźnej, domowej atmosferze – mówi Paweł.

Przed seminarzystami kolejna akcja powołaniowa. Tym razem nie ruszają w różne strony archidiecezji, lecz zapraszają do siebie. Weekend #NoFilter to niepowtarzalna możliwość poznania seminarium od środka. – Te trzy dni to dobra okazja do zweryfikowania mitów i doświadczenia naszego rytmu dnia, życia jak kleryk. Uczestnicy mieszkają w takich samych pokojach jak te, które my zajmujemy. Jest czas na modlitwę, ale i rozmowę z nami, naszymi przełożonymi i gośćmi. Co ważne, staramy się wtedy pokazać różne drogi powołania – stąd np. konferencja, którą wygłoszą małżonkowie – mówi Paweł. – Zachęcamy do przyjścia, bo ono do niczego nie zobowiązuje. Udział w #NoFilter nie oznacza podpisania umowy, że widzimy się od października – śmieje się Mateusz.

Weekend #NoFilter zaplanowany jest w dniach od 16 do 18 grudnia. Mogą w nim wziąć udział młodzi mężczyźni w wieku od 16 do 25 lat.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy