Nowy numer 5/2023 Archiwum

Hanik od misji specjalnych

Jak działałby ks. Jan Macha, gdyby żył w naszych czasach? Zastanawiali się nad tym goście spotkania w Stacji Biblioteka w Rudzie Śląskiej.

Spotkanie z okazji pierwszej rocznicy beatyfikacji ks. Machy zorganizowała Księgarnia św. Jacka wraz z Miejską Biblioteką Publiczną w Rudzie Śląskiej. To w tym mieście ks. Macha był wikarym i tu pomagał rodzinom ludzi zabitych lub uwięzionych przez Niemców. Okupanci ścięli go za to w Katowicach na gilotynie.

Z obecnymi połączył się przez internet przebywający w Rzymie ks. Zdzisław Józef Kijas, franciszkanin, autor wydanej przez księgarnię książki „Ksiądz. Przesłuchanie. Jan Macha”. Mówił, że mamy szczególne prawo prosić tego błogosławionego Ślązaka o wstawiennictwo, bo jest członkiem naszej wspólnoty i zna naszą sytuację bez słów. Chodził po tych samych ulicach, co my dzisiaj, mówił tym samym językiem, pracował w tych samych miejscach.

Broniłby prawdy

Prowadząca spotkanie Dominika Szczawińska z Radia eM pytała zaproszonych gości, jak działałby ks. Macha, gdyby przyszło mu żyć w naszych czasach. Rozmówcy wskazywali, że pewnie znowu pomagałby ludziom w trudnej sytuacji, być może uchodźcom z Ukrainy. – Nie wiem, co by dzisiaj zrobił. Pokazał mi jednak, że w życiu trzeba być pokornym przed Panem Bogiem, ale bardzo niepokornym w świecie. Zauważać ważne i bolesne sprawy, o których się nie mówi – odpowiedział Kazimierz Trojan, siostrzeniec bł. ks. Jana.

Mówił, że jego wujek niekoniecznie pojechałby na granicę z pomocą uchodźcom, bo wsparcie dla nich było otwarcie organizowane. Może raczej poszedłby pod prąd światu w jakichś innych sprawach? Jako taką potencjalną sprawę K. Trojan wskazał powszechną dziś antykoncepcję, czyli temat, w którym mało kto ma odwagę podejmować dyskusję. – Chodzi o odwagę bronienia prawdy. Czasami nam brakuje odwagi, żeby w czasie rozmowy jakoś zareagować, powiedzieć: „Ja cię nie chcę obrażać, ale wysłuchaj: widzę ten problem inaczej, zresztą nie tylko ja, porozmawiajmy” – dodał.

Noworodek przeżył

Siedzący na widowni ks. Piotr Larysz opowiedział o działalności Zastępu Machy przy 1 Knurowskiej Drużynie Harcerskiej. Po agresji Rosji na Ukrainę ten zastęp natychmiast ruszył na granicę w Krościenku i postawił tam infrastrukturę szpitala polowego, należącego do Zakonu Maltańskiego. – Byliśmy pierwszymi medykami, którzy tam dotarli. Na zewnątrz minus 12 stopni, a w namiocie powinno być plus 12. Niestety, brakowało paliwa, żeby ogrzać ten namiot, a tymczasem wśród pacjentów było 14-dniowe dziecko. Wtedy sobie pomyśleliśmy: „Macha nam macha”. W 10 minut mieliśmy 60 litrów ropy, mogliśmy ogrzać namiot i dziecko przeżyło – powiedział. – W najbardziej ekstremalnych sytuacjach, w których się znaleźliśmy, zawsze nam towarzyszyły te słowa: „Macha nam macha”. Dla mnie ks. Jan jest takim człowiekiem od misji specjalnych – dodał.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy