Nowy numer 39/2022 Archiwum

Bilans materiałów i siły roboczej

Takiego patrona, jakiego ma dolny kościół w tej parafii, na pewno nie ma nikt w okolicy.

Pierwsze starania o budowę kościoła mieszkańcy Rudy Południowej, dzielnicy Rudy Śląskiej, podjęli już w 1939 r., jednak te działania przerwała II wojna światowa. Później takim inicjatywom nie sprzyjał ustrój. Mimo intensywnego rozwoju tych okolic – powstawało nowe osiedle, nowych pracowników przyciągały m.in. kopalnia Walenty-Wawel i fabryka domów – mieszkańcy nie mieli swojej parafii. Ich kościołem macierzystym była parafia MB Różańcowej.

Odziedziczone wezwanie

Dlatego ktoś wpadł na pomysł, jak przekonać lokalne władze do wydania zgody na budowę nowego kościoła. W piśmie oficjalnie zwrócono się o pozwolenie na rozbudowę istniejącej już kaplicy. – Na terenie parafii św. Józefa istnieje do dziś niewielka kaplica. To jej rozbudowę na potrzeby mieszkańców zaproponowano – tłumaczy Barbara Klaczek, kancelistka.

Przyszła upragniona zgoda od wojewody śląskiego. W jej uzasadnieniu czytamy: „Po rozpatrzeniu wniosków Kurii Katowickiej w sprawie budownictwa sakralnego i kościelnego na rok 1981, wyrażono zgodę na budowę, przeniesienie i rozbudowę tych obiektów sakralnych i kościelnych, których realizację uznano aktualnie za najbardziej uzasadnioną zarówno z punktu widzenia potrzeb, jak i możliwości wynikających z bilansu materiałów budowlanych i siły roboczej”. Dokument podpisał pierwszy zastępca wojewody Zdzisław Gorczyca. – Stąd patronat św. Piusa X, bo taki właśnie miała kaplica, którą oficjalnie przenoszono – tłumaczy ks. Krzysztof Wojaczek, proboszcz parafii w Rudzie Południowej. Dekret o pozwoleniu na budowę wydano 30 grudnia 1980 roku. W styczniu 1981 r. bp Herbert Bednorz zadanie powierzył ks. Józefowi Krawczykowi, który jeszcze przed rozpoczęciem prac zamieszkał wśród przyszłych parafian.

– Dziś już nie ma tych domów, gdzie wynajął pokój. Wyburzyli je pod budowę DTŚ. W czasie pierwszej kolędy wyławiał specjalistów do pomocy w budowie. Tu mieszkali murarze, cieśle z kopalni. Ksiądz Józef prosił ich o pomoc – wspomina pani Barbara. – Pamiętam, że na pierwsze spotkanie w sprawie budowy kościoła przyszło niewiele osób. Dostaliśmy zadanie, żeby na kolejne przyprowadzić kogoś nowego. Zrobiło się nas więcej. Podzieliliśmy się, co każdy z nas może ofiarować na rzecz parafii. Ja wtedy pracowałam w PSS Społem, więc mogłam zorganizować wodę mineralną dla pracowników. Dzieliliśmy się ulicami i każdy, kto mógł, przychodził na dyżur pomagać na budowie. Były np. cegły z odzysku, które trzeba było „wyklupać” – opowiada.

Uwieńczenie życia

Tym razem mimo niesprzyjających okoliczności (wprowadzenie stanu wojennego) udało się wybrać odpowiednie miejsce na budowę i znaleźć zespół, który zaprojektował nową świątynię. I znowu: władze miasta postanawiają, że projekt zatwierdzą, jeżeli na terenie placu nie będą się odbywać nabożeństwa (sprawowano je od chwili, gdy plac budowy poświęcił ówczesny ordynariusz katowicki). Nie obyło się bez interwencji władz kościelnych w tej sprawie.

Ostatecznie zezwolenie udało się uzyskać w październiku 1982 roku. Kierownikiem budowy został Jan Gisder, emeryt z działu budowlanego kopalni. „Budowałem osiedla, ośrodki sportowe, domy wczasowe, niech zatem budowa kościoła będzie uwieńczeniem mojego życia” – powiedział na pierwszym spotkaniu. Jako pierwszy, 4 grudnia 1987 r., poświęcony został dolny kościół. Jego patronem jest św. Mikołaj z Flüe, pustenik i patron Szwajcarii. – Skąd taki pomysł? To był gest wdzięczności za pomoc, jaką w czasie budowy okazywali rudzianom mieszkańcy Szwajcarii. Ktoś miał tam kontakty i wystarał się o wsparcie ze strony tamtejszej społeczności – tłumaczy ks. Wojaczek. Trzy lata później, 26 sierpnia 1990 r., bp Damian Zimoń konsekrował gotową świątynię. Udało się zrealizować inwestycję dzięki ofiarności mieszkańców, którzy ciężko pracowali, ale i wsparciu np. KWK „Walenty-Wawel”.

– W kościele do dziś wiszą żyrandole i plafony, które kopalnia przekazała z Domu Kultury, gdzie dziś mieści się restauracja – mówi kancelistka. Na uroczystości konsekracyjne do Rudy Południowej przyjechali goście ze Szwajcarii. – Przekazali nam piękny prezent: deskę i kamienie z pustelni św. Mikołaja oraz fragment jego relikwii. Wszystkich gości rozlokowaliśmy po domach parafian. W czasie tych kilku dni wizyty pokazaliśmy im nasze miasto oraz sanktuaria maryjne w Częstochowie i w Piekarach Śląskich – wspomina pani Barbara. – Poświęcenie kościoła było dla tej wspólnoty naprawdę ważnym wydarzeniem. Tego ducha starali się podtrzymywać moi poprzednicy, regularnie co dekadę organizując misje święte. Ostatnie miały miejsce w 2020 roku. Udało nam się je przeprowadzić. Później okazało się, że zakończyliśmy je na tydzień przed wprowadzeniem ograniczeń związanych z pandemią, czyli właściwie w ostatnim momencie – cieszy się proboszcz.

Papieskie i fatimskie

Odwiedzając parafię pw. św. Piusa X, warto zwrócić uwagę na niezwykłą drogę krzyżową. Przedstawienia kolejnych stacji są wykonane z węgla i osadzone na dębowych krzyżach. – Autorem jest Wacław Kondera. Powstawały tak, że gipsowe odlewy były wypełniane miałem węglowym – tłumaczy kancelistka. W parafii 2. dnia każdego miesiąca sprawowane są nabożeństwa papieskie.

– Takich nie ma chyba żadna inna parafia. Inicjatywa powstała tuż po śmierci Jana Pawła II i początkowo wiązała się z prośbą o rychłą beatyfikację, a później o kanonizację. Spotykamy się o 20.00 i najpierw są rozważania z tekstami papieża Polaka – posiłkujemy się fragmentami książek, homilii, przemówień. Śpiewamy także pieśni. Druga część to Różaniec za wstawiennictwem św. Jana Pawła II. Mamy różne intencje, ostatnio prosimy przede wszystkim o pokój w Ukrainie – mówi proboszcz parafii św. Piusa X. We wspólnocie sprawowane są także nabożeństwa fatimskie. – Naszą tradycją jest, że odbywają się one tylko w miesiące objawień, czyli od maja do października – zaznacza ks. Wojaczek. W parafii trwa także nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. – Na prośbę parafian cztery razy w tygodniu mamy wystawienie i adorację Najświętszego Sakramentu: w poniedziałki, wtorki, środy i soboty – opowiada proboszcz.

– Mieszkańcy są bardzo mocno związani z parafią, szczególnie ci, którzy angażowali się w budowę. Ta wspólnota powstała dzięki sile tkwiącej w ludziach – uważa proboszcz. Obecnie spotkają się tu na spotkania formacyjne: ministranci, Dzieci Maryi, oaza młodzieżowa, Domowy Kościół, róże różańcowe. Są także katecheza dorosłych, grupy Różańca Rodziców za dzieci i szafarzy. Aktywnie działa zespół charytatywny. – Mamy także radę Rycerzy Kolumba, zakon świeckich. To formacja mężczyzn, której założycielem był amerykański duchowny bł. ks. Michael McGivney. Ich zadaniem jest pomoc lokalnej społeczności, okazywanie w ten sposób miłosierdzia wobec najuboższych – tłumaczy ks. Wojaczek.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy