Nowy numer 39/2022 Archiwum

Wypunktowana migotliwość

To, co na pierwszy rzut oka wydawało się zwykłym tynkiem, okazuje się tapetą. Pod nią udaje się wypatrzyć fragmenty szat i łacińskich inskrypcji.

Kościół Zmartwychwstania Pańskiego znajduje się na szczycie wzgórza kalwaryjskiego w Piekarach Śląskich. Obecnie trwa w nim gruntowny remont. – Przeprowadziliśmy już rewitalizację krzyży, iglicy, kopuły, malowanie wieży, rewitalizację poszycia dachu i krzyża małej wieży oraz wstawiliśmy nowy zegar, który jest widoczny na cztery strony świata – wylicza ks. Mirosław Godziek, proboszcz i kustosz piekarskiego sanktuarium. Obecnie gruntowną zmianę przechodzi wnętrze. Przywracany jest pierwotny wygląd, m.in. polichromie autorstwa Ottona Kowalewskiego. – Ściany były mocno przybrudzone, z zaciekami. Wystrój był bardzo monochromatyczny – tłumaczy Bożena Halska, konserwator dzieł sztuki, odpowiedzialna za projekt kolorystyczny i nadzór nad pracami malarskimi.

Na gładko

Kościół w swojej historii przemalowywano czterokrotnie. Pierwsze polichromie zostały wykonane w czasie, gdy świątynia powstawała. Później, ok. 1927 r., Otto Kowalewski, który wykonywał freski w piekarskim sanktuarium, został poproszony o poprawienie istniejącego wystroju.

– Wymienił m.in. wygląd aniołów, których wizerunki zdobiły przestrzeń nad łukami oddzielającymi nawy boczne od głównej. Zmniejszył objętość ich szat, skrócił skrzydła. Co ciekawe – złocone elementy, czyli słońca i nimby, odcisnął w masie sztukatorskiej i dopiero na nie nakładał pozłocenie. Dodatkowo były one konturowane. Niestety, elementów wykonanych w ten sposób udało nam się odkryć bardzo niewiele. Ich istnienie sugerujemy poprzez nasz sposób wykonania prac konserwatorskich – tłumaczy B. Halska. Kolejne dwa przemalowania kościoła zostały wykonane „na gładko”, przy okazji naprawy szkód górniczych. Pieniądze z kopalni nie wystarczyły, by pokryć prace związane z zachowaniem polichromii. – Ostatni remont połączony był ze skuciem starego tynku, więc większość dekoracyjnych detali malarskich uległa degradacji. Zachowały się tylko wspomniane anioły zdobiące przestrzeń nad łukami – tłumaczy konserwator dzieł sztuki. Stało się tak dzięki zachowanej dokumentacji z prowadzonych w 1996 r. prac badawczych (przed ostatnim wielkim remontem). Wtedy, zgodnie z zaleceniem przeprowadzającej je specjalistki, anielskie polichromie przykryto tapetą.

– Nie wszystko udało się uratować, są miejsca, w których powinny być anioły, a jest nowy tynk. Zanim przystąpiliśmy do prac wewnątrz kościoła, podejrzewaliśmy, że w tych miejscach nad łukami coś musi być. Pierwszym zaskoczeniem były tapety – nie mieliśmy wcześniej pojęcia, że zostały tu zastosowane. Szukaliśmy po prostu śladów starych polichromii. W kilku miejscach tapety były „poluzowane”, więc delikatnie je odchyliliśmy. Pod spodem ujrzeliśmy brązowe tło z ornamentami, fragment szaty. Czyli jest polichromia – mieliśmy już pewność – opowiada B. Halska.

Spójne z witrażami

Odsłanianie zabezpieczonych polichromii to bardzo pracochłonne zadanie. Warstwy ściąga się skalpelem centymetr po centymetrze. Podłoże, na którym powstały polichromie, utrudnia zadanie. To tzw. tynk miękki, czyli piasek z wapnem, który jest podatny, można go uszkodzić nawet paznokciem. – W miejscach odspojonych tapeta odeszła od ściany razem z tynkiem, czyli razem z polichromią – tłumaczy konserwator dzieł sztuki. – Nasza praca polega na odsłonięciu, zabezpieczeniu, wzmocnieniu i uzupełnianiu tynku. Na koniec „punktujemy”, czyli wypełniamy ubytki w farbie. To bardzo ważne – my nie malujemy tych polichromii na nowo, ale miejscowo je poprawiamy. Całość to oryginał, dlatego zdecydowaliśmy np. o zachowaniu przebijających „spod” pracy Kowalewskiego wcześniejszych obrysów skrzydeł aniołów. Dzięki „punktowaniu” całość polichromii nabiera takiej „migotliwości” – podkreśla B. Halska. W większości prace polegają na odsłanianiu, jednak cztery anioły powstaną zupełnie od nowa – prawdopodobnie zostały skute w czasie wymiany tynków we wnętrzu.

– Otto Kowalewski zastosował naprzemienną kompozycję: na każdym przęśle znajdują się dwa anioły i każda z par trzyma albo szarfę z łacińską inskrypcją, albo atrybuty męki Pańskiej. Na tej podstawie możemy odtworzyć prawdopodobny wygląd tych, które uległy degradacji – mówi konserwator dzieł sztuki. Anioły to niejedyny element odtwarzany we wnętrzu kościoła kalwaryjskiego. Artyści przywracają również zdobienia na sklepieniu i filarach. Te nie zachowały się w ogóle, zostały odtworzone na podstawie archiwalnych fotografii. – Wiele zdjęć powiększaliśmy maksymalnie i staraliśmy się dopasować wzory. To było bardzo żmudne zadanie. Kolory dobieraliśmy do oryginalnych witraży w kościele. Trzeba to podkreślić, że wnętrze świątyni w pierwotnym zamyśle było bardzo spójne stylistycznie i to staramy się oddać. Tak było np. z kolorem sklepienia, które w pierwszej chwili wydało nam się za ciemne, jednak szybko okazało się, że ten odcień błękitu jest identyczny z tym, który mamy na witrażach – zwraca uwagę B. Halska.

Bez sponsora strategicznego

Pod kierunkiem konserwator dzieł sztuki zdobienia na filarach nawy głównej, w prezbiterium i sklepieniu wykonują Michał Potysz z synem Adamem. W swojej pracy korzystają z szablonów, niektóre elementy wykonują za pomocą odbijanego wzornika, jeszcze inne malują ręcznie. – Trzeba podkreślić, że te pierwotne, bogate zdobienia były zasługą ofiarności ludu śląskiego. Tu nie było „strategicznego sponsora”, który fundował osiedle i kościół. Sanktuarium powstało dzięki datkom zwykłych ludzi – ks. Ficek rozprowadzał cegiełki – akcje płatne w niebie – mówi ks. Godziek. – Teraz znowu jest okazja, by w podobny sposób przysłużyć się przyszłym pokoleniom i wesprzeć dzieło odnowy kościoła Zmartwychwstania Pańskiego – zachęca.

W dniu pielgrzymki stanowej kobiet (21 sierpnia) będzie można obejrzeć postęp prac. – Normalnie, ze względów bezpieczeństwa, kościół musi być zamknięty. Ten dzień będzie wyjątkiem: w dniu pielg rzymki po nieszporach zapraszamy wszystkich chętnych – mówi proboszcz i kustosz sanktuarium. • Postęp prac w kościele Zmartwychwstania Pańskiego można zobaczyć 21 sierpnia po nieszporach (procesja na zakończenie pielgrzymki zaplanowana jest ok. 16.00). Dzieło można wspierać materialnie: 05 1020 2368 0000 2502 0022 3131, z dopiskiem: „Kościół kalwaryjski w sanktuarium w Piekarach Śląskich”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy