Nowy numer 32/2022 Archiwum

Służba na serio

„Po zbadaniu opinii wiernych i zasięgnięciu rady osób odpowiedzialnych za jego przygotowanie zaświadczam, że uznano go za godnego święceń” – usłyszeli przyjmujący diakonat stały na uroczystej liturgii.

W ostatnich dniach czerwca w archidiecezji katowickiej ustanowiono kolejnych diakonów stałych. Jarosław Danch przyjął święcenia z rąk bp. Grzegorza Olszowskiego 21 czerwca w parafii NSPJ i św. Jana Bosko w Katowicach.

– To bardzo radosna chwila, że chcesz dopełnić to swoje zaangażowanie w Kościele, które jest bardzo szerokie – zwrócił się do diakona bp Grzegorz Olszowski. Kaznodzieja przypomniał, że każdemu Pan Bóg wytycza jego indywidualną drogę życiową, jednak każdy z członków Kościoła uczestniczy w kapłaństwie powszechnym Jezusa Chrystusa i jest powołany do realizacji misji prorockiej, czyli głoszenia słowa Bożego. – W dzisiejszej Ewangelii usłyszeliśmy: „Nie dawajcie psom tego, co święte i nie rozrzucajcie swych pereł przed świnie”. Jezus głosi Ewangelię, ale wzywa nas, byśmy czynili to roztropnie, z szacunkiem. Dzielili się mądrze tym, co jest dla nas najcenniejsze. Byśmy niepotrzebnie nie trwonili talentów, czasu, sił. Potrzebne jest tu rozeznanie: sytuacji, osoby, do której kierujemy swoje słowo. Jeśli jest brak dobrej woli, to roztropność każe czasem odstąpić, by nie czynić czegoś na siłę – mówił bp Grzegorz Olszowski. – Czasem trzeba zamilknąć ustami, ale przemawiać życiem. Jarosław Danch jeszcze przed rozpoczęciem formacji aktywnie działał w swojej parafii. Współtworzy gazetkę parafialną, posługuje we wspólnocie dorosłych oraz przy kursach Alpha i kursach małżeńskich. Jest członkiem Parafialnej Rady Duszpasterskiej. We wtorkowe popołudnie został czternastym diakonem stałym archidiecezji katowickiej.

Przedostatnie miejsce

Krzysztof Jamrozy, mąż Urszuli, ojciec Marysi, przyjął 23 czerwca w Mysłowicach święcenia diakonatu z rąk abp. Adriana Galbasa. Prowadzi własną firmę w branży mięsnej. Przez wiele lat był ministrantem, a później szafarzem w parafii Ścięcia św. Jana Chrzciciela. Jest organizatorem mysłowickiego Orszaku Trzech Króli oraz dorocznej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Arcybiskup Adrian Galbas mówił w homilii o swojej nadziei, że Krzysztof jest gotów zająć w Kościele przedostatnie miejsce. – Ostatniego nie zajmiesz, bo ono jest zajęte przez Chrystusa, ale że jesteś gotów zając to przedostatnie. Że poprzez te święcenia nie chcesz być bliżej księży, ale bliżej ludzi świeckich, szczególnie zaś tych z wielorakich pustyni i peryferii – powiedział. Podkreślił, że Kościół na Śląsku nie potrzebuje mężczyzn, którzy będą tylko chodzić po prezbiterium w dalmatykach, czasem przeczytają Ewangelię i może powiedzą kazanie. – Potrzebujemy ludzi, którzy na serio podejmą służbę dla najbardziej potrzebujących. Potrzebujemy diakonów, którzy – jak za chwilę to publicznie obiecasz – chcą „żyć w pokornej miłości, by pomagać prezbiterom i całemu ludowi chrześcijańskiemu” oraz chcą „kształtować swoje postępowanie na wzór Chrystusa”. Chrystusa, który się uniżył – powiedział abp Galbas. Ostrzegł, że być może inni będą chcieli go powstrzymać, jak sąsiedzi i krewni próbowali powstrzymać Elżbietę i Zachariasza przed nadaniem synowi imienia Jan. – Być może też będziesz słyszał: przecież nigdy tak nie było, przecież nikt tak nie robił, przecież to się nie opłaci, przecież tego nie warto. Nie idź za tym. To nie jest od Ducha Świętego, tylko od zmęczonego ducha tego świata. Dawaj więcej niż mniej. Chciej być nieprzeciętny, a nie przeciętny, jakiś, a nie byle jaki – wskazał. Zachęcał Krzysztofa, żeby był w swoim działaniu pomysłowy, twórczy i ambitny.

Treściwe

Szesnasty i siedemnasty diakon stały archidiecezji katowickiej pochodzą z Jastrzębia-Zdroju. Marek Dytkowski jest mężem Moniki. Ma troje dzieci. Jest szafarzem nadzwyczajnym Komunii św. w parafii NMP Matki Kościoła w Jastrzębiu-Zdroju. Natomiast Marek Hadalski należy do sąsiedniej parafii – czyli MB Częstochowskiej, w której angażuje się jako nadzwyczajny szafarz Komunii św. oraz członek rady parafialnej. Wraz z żoną Moniką należy do kręgu Domowego Kościoła. Ma dwóch synów. Obaj mężczyźni przyjęli świecenia z rąk bp. Marka Szkudły. – Nasz patron nie tylko napisał Ewangelię bardzo zwięzłą, lakoniczną wręcz, ale i bardzo treściwą, lecz również do dzisiaj patronuje również murarzom – mówił bp Szkudło. Przypomniał także zebranym o Synodzie Biskupów, który odbył się w 1987 roku i wywiadzie, jakiego w tamtym czasie udzielił ówczesny kard. Ratzinger dla tygodnika „Rheinischer Merkur”. – „Kapłana definiuje się poprzez jego stosunek do osób świeckich. Jest on po to, aby im służyć”. Wy zaś dzisiaj wchodzicie w zupełnie nowe miejsce. Macie służyć i wspomagać kapłanów i jednocześnie służyć i wspomagać świeckich. To dlatego ta pieczęć wyciśnięta na Waszych duszach ma Was upodobnić do Chrystusa Sługi. To jest wspaniałe – powiedział bp Szkudło. W swoim słowie nawiązał także do sceny z Ewangelii, przywołanej tego dnia w liturgii słowa, w której dwunastoletni Jezus zostaje znaleziony w świątyni. – Pieczęć sakramentalna upodobni dzisiaj Marka Dytkowskiego i Marka Hadalskiego nie tylko do Chrystusa Sługi. Lecz w ogóle do Chrystusa. I już do końca życia nie przestaną oni powtarzać: powinienem być w tym, co należy do mojego Ojca. (…) Nie da się bowiem powiedzieć wszystkiego o diakonacie i o podobieństwie do Chrystusa Sługi w jednym kazaniu. Można jednak podkreślić to, co najważniejsze, i zapytać: „Marku – diakonie – czy wiesz, gdzie, to znaczy w czym, powinieneś być”? – przekonywał bp. Szkudło.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama