Nowy numer 32/2022 Archiwum

24 kg bagażu

Podziękowali za minone miesiące i ruszają na wakacje. Blisko Boga. Klerycy Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego planują intensywne miesiące.

Klerycy Paweł Kaszuba i Dominik Piórkowski kończą czwarty rok formacji. Wakacje postanowili przeznaczyć na staż misyjny. Na dwa miesiące jadą do Zambii, do placówki ks. Waldemara Potrapeluka.

– To Dominik bardzo chciał lecieć do Afryki. Dla mnie jest to więc propozycja przełożonych i kolegi, która przede mną stanęła, i postanowiłem odczytać ją jako znak Bożej woli, nad którym warto się zastanowić i przyjąć. Teraz myślę, że to dobra okazja, żeby na pół roku przed planowanymi święceniami diakonatu zobaczyć inną stronę Kościoła. Spodziewam się, że wspólnoty w tamtym miejscu funkcjonują zupełnie inaczej. Będzie to również sprawdzian na tej ostatniej prostej, czy jestem w stanie sobie poradzić, na ile moje życie wiarą i zaufanie Panu Bogu jest silne – mówi kl. Paweł. – Zanim wstąpiłem do seminarium, słyszałem o stażach misyjnych. Marzyłem o Afryce, nie o wyjeździe do kurortu, lecz na prawdziwe misje, o których opowiadali misjonarze przyjeżdżający do mojej parafii. Chciałbym doświadczyć Kościoła, który się rodzi. Myślę, że ta podróż ukaże nowe perspektywy na Kościół. Cieszę się, że arcybiskup zaproponował ten staż – mówi kl. Dominik Piórkowski. – Widzę, że już samo przygotowanie do wyjazdu przynosi piękne owoce. Bardzo ciepło przyjęły nas środowiska misyjne w archidiecezji. To bogactwo, które zyskałem jeszcze przed wyjazdem – uśmiecha się Paweł. Przygotowania były intensywne: cztery tury szczepień, wielkie zakupy, m.in. leków antymalarycznych i preparatów na owady. Każdy zabiera 24 kg bagażu, w tym wsparcie dla misji ks. Waldemara.

Rekolekcje i pies

Diakoni Szymon Grieger i Michał Paprotny, którzy kończą piąty rok, wyjeżdżają do Izraela. – Przyszło zaproszenie na Wydział Teologiczny od ks. Piotra Żelazki z parafii w Izraelu, wykładowcy w Jerozolimie. Poszukiwani byli wolontariusze na trzy miesiące. Mogli to być też świeccy. Udało nam się tak wszystko zorganizować, że możemy jechać – mówi Szymon. – Propozycja last minute – mówi Michał. – Na ostatniej prostej, bo za nieco ponad pół roku pójdziemy na staże. A tu możemy zobaczyć zupełnie inny Kościół. Będziemy to mogli wykorzystać kiedyś w duszpasterstwie. Zobaczymy, jak funkcjonują wspólnoty w kraju, gdzie katolicyzm nie jest większością, a raczej „małą trzódką”. Doświadczymy również przebywania w kraju Pana Jezusa. Będą to dla nas rekolekcje – cieszy się. Szymona i Michała czekają intensywne trzy miesiące. – Nie studia czy zwiedzanie, lecz pomoc w parafii. Jako diakoni będziemy głosili w języku angielskim, spotkamy przedstawicieli innych wspólnot, np. pójdziemy do synagogi i meczetu. Już mamy sygnał od innego proboszcza, że również chciałby nas włączyć w działania parafii. Czekają nas także przyziemne zadania, czyli troska o ogród i wyprowadzanie psa – śmieje się Szymon.

Nie opuszczajcie się w gorliwości

Na czas wakacyjnych zadań (klerycy wyjeżdżają z grupami na rekolekcje i pomagają w parafiach) alumnom błogosławił abp Wiktor Skworc. W czasie Eucharystii w seminaryjnej kaplicy przypomniał, że kończący się rok formacji obfitował w wiele wydarzeń, z których najbardziej znaczącym była beatyfikacja ks. Jana Machy i obranie go za patrona Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego. – Bracia, przed wami wakacje, przeznaczone nie tylko na wypoczynek, ale i duszpasterskie działanie. Za wszelkie formy zaangażowania w dzieło ewangelizacji składam podziękowanie i zachęcam za św. Pawłem: „Nie opuszczajcie się w gorliwości! Bądźcie płomiennego ducha! Pełnijcie służbę Panu!” – podkreślał. Arcybiskup Wiktor Skworc odniósł się także do odczytanej tego dnia Ewangelii i metafory dobrego i złego drzewa. – Ten dobry pozostaje dobrym tak długo, dopóki nie znuży się czynieniem dobra. Wytrwale czyni dobro i nie męczy się. Czyni dobro i nie poddaje się pokusie lenistwa czy nawet kompromisu ze złem. Czyni dobro i nie ustaje aż do poziomu heroizmu. Czyni dobro i nawet jeśli przypadkiem odstąpi od takiego zachowania przez zmęczenie, popadnie w pokusę czynienia zła albo przestraszy się nieubłaganych wymagań, przyznaje się do tego szczerze, wyznaje to w prawdzie, żałuje w sercu i zaczyna od nowa – mówił. – Robi to między innymi dlatego, że wie, iż jeśli nie wyda dobrego owocu, będzie ścięty i rzucony w ogień, oraz dlatego, że poznając dobroć innych przez ich dobre czyny, wie, nie tylko poprzez indywidualne doświadczenie, ale też przez doświadczenie społeczne, że ten tylko jest dobry i może być za takiego uznany, wyłącznie poprzez swoje dzieła, a nie deklaracje – przypomniał metropolita. Na zakończenie abp Wiktor Skworc życzył alumnom „pięknych spotkań z naturą”. – W dziełach natury Bóg objawia się człowiekowi, o czym z zachwytem mówi Psalm 8. Na naturę, człowiek odpowiada kulturą, a jej językiem są wartości – zauważył.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama