Nowy numer 32/2022 Archiwum

Niezłomni opiekunowie

Jeden z chłopców powiedział, iż bardzo się cieszy, że tata występował w odgrywanej przez dorosłych dobranocce jako kurczak. Kilkoro innych dzieci dodało, jakie to było świetne, że tata miał czas tylko dla nich. Śląscy ojcowie wrócili z męskiego weekendu z dziećmi.

Dwa turnusy dla ojców z dziećmi w Beskidzie Małym zorganizowali w maju i w czerwcu faceci z inicjatywy Niezłomny24. To wyjazdy ewangelizacyjne, na których każdy tata przeznacza czas dla swoich pociech. Aby nic mu w tym nie przeszkadzało, oddaje organizatorom na czas wyjazdu telefon komórkowy i zegarek. Efekty są zadziwiające.

Każdy ojciec może wziąć tyle dzieci, ile chce, pod warunkiem, że… jest w stanie się nimi zaopiekować. Śpią razem w namiocie. Niektórzy mężczyźni zabierają wszystkie swoje pociechy naraz, żeby bawić się razem. Inni przyjeżdżają tylko z jednym, widząc, że dzieci są też spragnione kontaktu z rodzicem jeden na jeden.

Jesteśmy ważni

– Podczas weekendu staramy się wzmacniać relacje ojców z dziećmi. Często ojcowie więcej pracują, a wtedy często wychowywanie schodzi na drugi plan. A przecież jesteśmy w życiu naszych dzieci bardzo ważni. Chcemy aktywnie się angażować w nasze powołanie, czyli wychowywanie naszych dzieci – mówi Włodzimierz Demitraszek, jeden z organizatorów z inicjatywy Niezłomny24. – Ksiądz Bogdan Kania głosi na tych wyjazdach Pana Jezusa. To nam wszystkim jest potrzebne. A przy tym dobrze się razem bawimy – dodaje.

Jednym z punktów programu jest wspólne rozważanie Pisma Świętego przez ojca ze swoimi dziećmi. Można skorzystać z ułożonych przez księdza Bogdana pytań. Na koniec wielu mężczyzn mówiło, że to wspólne rozważanie zrobiło na nich duże wrażenie.

Co ciekawe, w tym roku świadectwa na zakończenie chętnie przedstawiały także dzieci. Opowiadały, jakie to było świetne, że tyle czasu spędziły z tatą. Jedno z nich nawiązało do dobranocki, czyli wieczornego przedstawienia, jakie zorganizowali ojcowie dla dzieci. – Powiedziało, że bardzo się ucieszyło, gdy zobaczyło swojego tatę w roli kurczaka – śmieje się Włodzimierz Demitraszek. – Z kolei ojciec 5-letniego Jasia powiedział, że w ten weekend usłyszał od syna więcej razy „kocham cię” niż w ciągu całego jego dotychczasowego życia. Ksiądz Bogdan często animuje tak zwane przytulasy, czyli przytulanie się ojca z dzieckiem, i to bez względu na wiek. Najmłodsze mają po 4 lata, najstarsze po 17–18 lat. Ani małe, ani duże dzieci nie nudzą się, potrafią znaleźć na tym wyjeździe coś ciekawego – relacjonuje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama