Nowy numer 21/2022 Archiwum

Zużył serce

Mistrz i mentor kilku pokoleń lekarzy. Wybitny kardiochirurg, któremu życie i zdrowie zawdzięczały rzesze pacjentów. Śląsk pożegnał prof. Mariana Zembalę.

Po tym jak przeszedł udar, w rozmowie z Barbarą Gruszką-Zych mówił w GN: „Mam świadomość, że już nigdy nie będę operował. Kiedyś, leżąc w nocy, pomyślałem, że może Opatrzność sprawiła, że przez chorobę pożegnałem się z salą operacyjną.

Wcześniej zastanawiałem się, jakie będzie moje odejście od chirurgii ze względu na wiek. Czułem, że szykuje się najtrudniejsze rozstanie w moim życiu. A tu Opatrzność mi pomogła, nie było tak, że mnie odrzucili”.

Profesor Marian Zembala zmarł 19 marca. Ostatnie pożegnanie wybitnego kardiochirurga miało miejsce tydzień później w katowickiej katedrze Chrystusa Króla. „Swojej śmierci się nie lękam, mam świadomość, że dużo po sobie zostawiam. Przede wszystkim byłem i jestem bardzo szczęśliwy w małżeństwie. Wychowałem czworo ambitnych dzieci. (…) Najważniejsze, aby nie pozostawić po sobie niespełnionych planów. Nie należy tracić czasu i gubić proporcji ani dokonywać niepotrzebnych przewartościowań” – cytat z wypowiedzi prof. Mariana Zembali odczytała łamiącym się głosem córka. – Przychodzę, żeby podziękować za każdy dzień twojego życia i pracy, bo służyłeś Bogu, ludziom i ojczyźnie – mówił syn profesora. – Przepraszam, że tych tak licznych kamyków nie daliśmy rady zdjąć z twojego plecaka – dodał.

Kruchość i zaufanie

Głos zabrali też przedstawiciele świata nauki i polityki, którzy współpracowali z prof. Zem- balą. Listy z kondolencjami przesłali prezydent RP A. Duda i premier M. Morawiecki. Były premier J. Buzek przypomniał, że z profesorem połączył go etos pracy. – Relacja pacjenta i kardiologa jest szczególna: strach i kruchość muszą przekuć się w zaufanie. Nie tylko do „boga”, jak was kardiochirurgów pięknie, filmowo nazwano, ale i do człowieka, który wykorzystuje zdobytą wiedzę w najszlachetniejszej intencji ratowania życia. Do człowieka, który sam sobie odmawia ludzkiego prawa do popełniania błędów – mówił.

Zabierający głos przypominali nie tylko o wybitnych osiągnięciach medycznych zmarłego, ale także o jego zaangażowaniu w pomoc Ukrainie – pod jego okiem wiedzę zdobywało wielu lekarzy z tamtego kraju. – Pierwsze słowa kondolencji, jakie dotarły do Zabrza, były z Ukrainy, z miasta Rivne, gdzie jako pierwsi wysłaliśmy pomoc dla uchodźców i poszkodowanych. Ty byłeś wszędzie, ty inspirowałeś zawsze do wielkich dzieł. Pozostaniesz w naszych sercach i naszej pamięci – zapewniła M. Mańka-Szulik, prezydent Zabrza.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama