Ksiądz Łukasz jest proboszczem w Krzemieńcu, a ksiądz Mateusz w Skolu. To Ukraina Zachodnia, do której dociera coraz więcej uchodźców ze strefy ciężkich walk. – Uderzające jest to, że oni są małomówni, cisi, milczący. Do naszego domu rekolekcyjnego w Skolu w Karpatach przyjechała grupa, w której było siedmioro dzieci – relacjonuje ks. Mateusz Grochla. – Nasi goście powiedzieli, że to będzie pierwsza od dziesięciu dni noc spędzona nie w piwnicy i bez bomb. Zaraz poszli spać. Następnego dnia rano mieliśmy jednak w Skolu alarm bombowy. W pięć minut ci uchodźcy byli ubrani i spakowani. Jedna z kobiet, Olena, podziękowała nam i wyjaśniła, że kiedy dzieci znowu słyszą alarm, nie potrafią tego znieść. Wzięli swoje rzeczy i od razu wyjechali za granicę – mówi.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








