Nowy numer 21/2022 Archiwum

Wola budowy kościoła

13 marca mija 150 lat od wydania przez bp. Heinricha Förstera dekretu ustanawiającego tę parafię. Tego dnia u św. Urbana rozpoczyna się Rok Jubileuszowy.

Dekret schowany były wśród innych archiwaliów, które po objęciu parafii w Woli zaczął przeglądać nowy proboszcz ks. Damian Bednarski. Pożółkły, postrzępiony nieco dokument, pisany niemieckim gotykiem, to jeden z dowodów na to, że mieszkańcy osady Wola byli bardzo przywiązani do swojej okolicy i do wiary – najpierw ich staraniem powstał kościół.

– To było ich wielkie pragnienie. Świadczy o tym np. fakt prowadzenia osobnych ksiąg metrykalnych już 40–50 lat przed wydaniem dekretu o ustanowieniu parafii. To budzi zdziwienie archiwistów – podkreśla ks. Bednarski. – Ta miejscowość przez wieki należała do parafii Miedźna. Mieszkańcy na nabożeństwa musieli pokonać 9 km. Stąd narodziła się inicjatywa powstania kościoła w Woli. W 1860 r. ukończono budowę Feldkapelle – jak opisywano w dokumentach, czyli polowej kaplicy. Wtedy też powstał cmentarz. Parafię erygowano 12 lat później, w 1872 roku – tłumaczy proboszcz. Święty Urban był naturalnym wyborem jako patron rolnictwa – wtedy miejscowość miała raczej charakter wiejski. Ciekawym źródłem informacji o parafii są zachowane kroniki parafialne. Tam, oprócz zdjęć i pamiątek, można znaleźć wycinki prasowe.

– Znalazłem wzmiankę z prasy z lat 30. XX wieku. „Na ostatnim krańcu powiatu pszczyńskiego leży parafia Wola. Gdy się piaszczystemi drogami zjeżdża z lasów książęcych w dolinę Wisły, widzi się het ponad dachami wioski wieżyce kopalń w okolicy Dziedzic i Czechowic. Okolica jest bardzo urocza, bogata w stare drzewa, ale niezbyt zdrowa: panoszą się tu malaria i choroby płuc, a winę ponosi niskie położenie w rzecznej dolinie” – czyta ks. Bednarski.

Ksiądz Eryk Kempa, proboszcz w latach 1959–1976, w swoich starannych zapisach donosił nie tylko o życiu religijnym, ale także o codziennych problemach parafian. Regularnie zamieszczał wyimki nazwane przez siebie signa temporis. W jednym z nich, z 1972 r., czytamy: „Kawalerzy z Woli (przynajmniej niektórzy) do swoich narzeczonych do sąsiednich wsi udają się wynajętym samochodem, który ich następnie przywozi również z powrotem, jadą drugi raz po nich w nocy (Brawo!)”. Nie brak także zapisów o problemach z ówczesną władzą.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama