To był jeden z tych duszpasterzy, do którego lgnęli ludzie. Pełen pomysłów, z ogromnym poczuciem humoru. Kiedy poważnie zachorował i musiał zwolnić, potrafił odnaleźć na nowo swoje kapłaństwo. „Zacząłem się zastanawiać. Skoro tylko siedzę, to może konfesjonał… (…) Zrobiła się nagle jakaś przestrzeń dla działania Pana Boga, pojawiły się nowe natchnienia, nowe nadzieje, scenariusze. Już się nie użalam nad sobą. Mam taki zapał, jakbym był klerykiem, jakbym dostał nowe życie. Oczyszczony przez pustynię, dostałem nowych skrzydeł” – mówił w rozmowie z GN w 2014 roku.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








