Nowy numer 37/2021 Archiwum

Wróciły do Piekar!

Po zeszłorocznej przerwie, wywołanej obostrzeniami pandemicznymi, 22 sierpnia pątniczki znów przyszły do Matki Bożej Piekarskiej na kalwaryjskie wzgórze.

Nie było tak licznie jak w „zwykłych” latach, jednak kilkanaście tysięcy pątniczek zjawiło się na kalwarii w Piekarach. Z rozmów z nimi wynikało, że sporo pań było na Pielgrzymce Kobiet i Dziewcząt do Matki Bożej Piekarskiej po raz pierwszy. W trzypokoleniowej wyprawie kobiet, pochodzących z Mikołowa, tylko sześcioletnia Matylda, wybierająca się już za kilka dni do zerówki, przyjechała pierwszy raz. Jej mama Ela i ciocia Monika oraz babcia Małgorzata wróciły do Piekar po dwu lub trzech latach przerwy; wcześniej były tu niemal co rok.

– Przyszłyśmy powierzyć Matce Bożej całe nasze rodziny, prosić o miłosierdzie, błogosławieństwo i opiekę dla wszystkich moich dzieci i ich rodzin, dla wnuków. Powierzamy się, żeby Maryja prowadziła nas wszystkich do swojego Syna – wyjaśniała z uśmiechem pani Małgorzata. Jest emerytką, mieszka w Mikołowie. Córki, które z nią przyjechały, mieszkają dzisiaj w sąsiednich miejscowościach – Ela w Orzeszu, a Monika w Łaziskach.

Sakramenty czekają

Górnicy przynieśli na kalwaryjskie wzgórze kopię cudownego obrazu, a Matkę Bożą przywitała w imieniu pątniczek Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza. Po niej do zebranych kobiet zwrócił się arcybiskup katowicki Wiktor Skworc. Zachęcał je do świadomego korzystania z sakramentów, do których dostęp został ograniczony na skutek pandemii. Prosił, żeby były apostołkami Eucharystii i zapraszały na nią swoich bliskich, znajomych i sąsiadów. Zwrócił uwagę, że to od nich zależy, jak na zmieniającym się Śląsku będą przebiegały procesy przekazywania wiary i wartości chrześcijańskich kolejnym pokoleniom.

Wspomniał o Jolancie Wadowskiej-Król, lekarce, która w latach 1974–1981 zaczęła leczyć chore na ołowicę dzieci mieszkające przy hucie Szopienice w Katowicach. Dzięki niej zburzono familoki przy zakładzie, wywieziono 200 tys. ton skażonej ziemi i kolejne dzieci już na ołowicę nie zapadały. Władze uczelni uniemożliwiły jej karierę naukową; teraz otrzymała doktorat honoris causa Uniwersytetu Śląskiego. Arcybiskup zwracał uwagę, ile może osiągnąć człowiek, działający nawet samotnie, w dobrej sprawie. W tym kontekście mówił też o potrzebie troski o środowisko. Obszerne omówienie słów abp. Skworca – na stronie IV.

Kultura tymczasowości

Homilię wygłosił biskup toruński Wiesław Śmigiel, przewodniczący Rady KEP ds. Rodziny. Przypomniał, że Maryja, jak każda matka, troszczy się o swoje dzieci, aby były wolne i szczęśliwe. Nawiązując do Ewangelii, przestrzegał słuchaczy przed postawą szemrania, która początkowo może wydawać się nawet niewinna, ale której konsekwencje mogą być niebezpieczne. – Jeśli zaczynamy narzekać na Boga i Jego naukę, to odcinamy się od fundamentów naszego życia – podkreślił. Zauważył, że wątpliwości i pytania są czymś naturalnym i rodzą się niemal u każdego. Niemniej jednak przy ich rozwiązywaniu „pomocy nie należy szukać w przemijających nastrojach świata, ale w słowie Bożym i w sakramentach”. Za papieżem Franciszkiem kaznodzieja ostrzegł przed osaczającą nas zewsząd kulturą tymczasowości.

– Wszystkie wynalazki, idee, mody stają się chwilowe i niemal natychmiast są zastępowane przez pojawiające się nowości. Przemijalność rzeczy stała się domeną dzisiejszych czasów. Kultura tymczasowości wpływa na wszystkie dziedziny życia, również na życie religijne – podkreślił. Zwrócił uwagę na konieczność pragnienia trwałej miłości, które jest zapisane bardzo głęboko w ludzkich sercach.

– W sakramencie małżeństwa czy kapłaństwa i w życiu konsekrowanym potrzeba nam trwałości. Raz powiedziane „tak”, żeby mogło trwać i być źródłem szczęścia, wymaga otwarcia na łaskę, wysiłku człowieka w codziennej pracy, wymaga modlitwy, otwarcia na słowo Boga i wsparcia sakramentalnego. Nikt nie powinien drugiemu człowiekowi przysięgać miłości, wierności i uczciwości małżeńskiej tylko na chwilę. Niektórzy dziś ulegają takiej modzie. Ciągle czynią coś na próbę i kochać też chcą na próbę, ale to nie jest prawdziwa miłość. Już Paweł Apostoł napisał, że miłość nigdy nie ustaje. Jest ona związana nie tylko z emocją, ale z ofiarą, z poświęceniem – powiedział. Stwierdził też: – Zakładając, że wszystko jest tylko na pewien czas, żyjemy tak naprawdę na niby, bez całkowitego zaangażowania, poświęcenia, bez odpowiedzialności. A to musi nas doprowadzić do dramatu, do poczucia odrzucenia, do samotności.

Fundamenty w zmiennym świecie

Biskup Śmigiel podkreślił, że w dzisiejszym zmiennym świecie trzeba trwałych fundamentów. Tymi fundamentami są Eucharystia, słowo Boże i zdrowy kult maryjny. Mówił o uczniach, którzy odeszli od Jezusa. Zostali przy Nim tyko ci, którzy Go naprawdę kochali. Wskazał, że na słowa Jezusa „Czy i wy chcecie odejść?” musimy odpowiedzieć sobie także dziś. Powiedział, że gdybyśmy nie uwierzyli Jezusowi, nie byłoby pielgrzymki piekarskiej.

– Ale my postawiliśmy wszystko na Maryję, na Pana Jezusa, na Boga. Nawet w tym trudnym czasie chcemy trwać w Kościele. Odważnie i zdecydowanie, tak jak umiemy, czynić go bardziej świętym, naprawiać, eliminować to, co słabe, nieustannie się nawracać. Bo uwierzyliśmy, że to Jezus ma słowa życia wiecznego. Więc gdybyśmy odeszli, to dokąd? Do idoli tego świata? Do zmiennych ideologii, dziwnych filozofii czy mód? – zapytał i powtórzył za św. Piotrem: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. Poszliśmy za Tobą, bo jesteś naszym Panem i Zbawicielem”.

Tylko trwaj w miłości

Specjalnego błogosławieństwa pątniczkom w Piekarach udzielił Ojciec Święty Franciszek. „Papież życzy, by to spotkanie z kochającą Matką Boga i ludzi było dla każdej z Was impulsem do ożywienia wiary, nadziei i miłości, okazją do dzielenia swoich trosk i nadziei, źródłem radości i pokoju” – czytamy w jego liście. Nieszporom maryjnym przewodniczył bp Mirosław Gucwa z diecezji Buar w ogarniętej wojną Republice Środkowoafrykańskiej. Do Piekar Śląskich przybył wraz z dwoma seminarzystami, którzy w Polsce będą kontynuować swoją formację do kapłaństwa. Prosił o modlitwę w intencji pokoju. Na godzinie ewangelizacyjnej świadectwo złożyła siostra Anna Bałchan. Opowiadała, jak pomagała kobietom, które na ulicy sprzedawały swoje ciało, i o tym, że teraz mieszka w jednym domu z paniami, które są ofiarami przemocy domowej.

Mówiła, że Stowarzyszenie „Po Moc”, powołane przez siostry Maryi Niepokalanej, aby pomagać kobietom i dzieciom, buduje w Katowicach centrum świętego Józefa. W tym ośrodku znajdzie się żłobek i przedszkole, będą tam też organizowane warsztaty, pomocne między innymi w budowaniu dobrych relacji w rodzinach. Kobiety z katowickiej Wspólnoty Dobrego Pasterza opowiadały o wspólnym gotowaniu zupy dla bezdomnych. To inicjatywa Zupa w Kato, łącząca wiele wspólnot i ludzi z różnych środowisk, którzy po prostu chcą pomóc.

– Kochani, gdybyście chcieli ugotować z nami tę zupę, to zapraszamy w każdy czwartek o 16.30 do klubu Wysoki Zamek, ulica Gliwicka 36, Katowice. Myślę, że się spotkamy. Do zobaczenia! – mówiła Wiola Richter, szefowa wspólnoty. Te świadectwa podsumował biskup Grzegorz Olszowski. – Bóg mnie, Bóg ciebie kocha i ma wobec ciebie plan swojej miłości. „Nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybrałem”. Gdyby nas Pan Jezus nie wybrał, nie istnielibyśmy, nie byłoby nas tutaj teraz! Masz trwać w miłości Pana Jezusa. Tylko tyle. Resztę załatwi On sam – powiedział. galerie zdjęć na:

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama