Nowy numer 38/2021 Archiwum

Kościół na akcje

Każdy Ślązak powinien odwiedzić to miejsce. To jedna z najwspanialszych świątyń w Polsce: bazylika Imienia Najświętszej Maryi Panny i św. Bartłomieja w Piekarach.

Sposób, w jaki powstał ten kościół, był absolutnie nowatorski. W tamtych czasach, przed połową XIX wieku, świątynie dla poddanych i pracowników fundowali zwykle arystokraci, właściciele ziemscy i przemysłowi. Nie zawsze byli oni nawet tego samego wyznania co lud; na Śląsku byli to zwykle protestanci. Tymczasem proboszcz, bardzo nikłego wzrostu ksiądz Jan Alojzy Ficek rodem z Dobrzenia Wielkiego pod Opolem, chciał, żeby ten kościół powstał tylko z miłości do Matki Bożej. Wymyślił, że zostanie sfinansowany ze składek ludzi wierzących.

Kielich Sobieskiego

W tym czasie wiele przedsięwzięć biznesowych było realizowanych dzięki akcjom. Akcje rozpisał więc też ksiądz Ficek. Jedna kosztowała 5 talarów. Uwaga – były to „akcje płatne w niebie”. Okazało się, że te akcje szły jak woda. Budowa ruszyła w 1842 roku, a w 1849 kościół został konsekrowany. Zbudowali go Ślązacy „nie możni, ale pobożni”. Władze pruskie nie chciały się zgodzić na budowę tak wysokich wież, więc ks. Jan Ficek pojechał z planami do Berlina, do samego króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV. Liczył na to, że przekona monarchę, który był wielkim znawcą sztuki i architektury. Nie zawiódł się. Król przyjrzał się pięknie wyważonym proporcjom świątyni i zaakceptował projekt. A wtedy już żaden lokalny urzędnik nie odważył się tego kwestionować. Fryderyk Wilhelm IV odtąd interesował się Piekarami Śląskimi. Odwiedził nawet plac budowy, a na niewysokiego księdza Ficka mówił „mój mały kanonik”. Wysłuchał tu podobno od niego opowieści o niesamowitej historii piekarskiego sanktuarium, w tym o królu Polski Janie III Sobieskim, który modlił się tutaj w drodze na odsiecz Wiednia. Pamiątkę po tamtej wizycie Sobieskiego każdy może do dzisiaj zobaczyć w Muzeum Sanktuaryjnym w Piekarach. To piękny, wysadzany szlachetnymi kamieniami kielich mszalny, który polski król ofiarował tej parafii.

Cesarz na kolanach

W bazylice, w głównym ołtarzu nad tabernakulum, wisi cudowny obraz Matki Bożej Piekarskiej. Inaczej niż choćby na Jasnej Górze, wizerunki Maryi w Piekarach były kilka razy zmieniane. Mateusz Mezglewski, przewodnik sanktuaryjny, wskazuje, że obecny obraz jest prawdopodobnie jednym z pięciu, które były tu czczone. Przed pierwszym z nich na kolana padał sam austriacki cesarz z całą rodziną. Wizyta tego wizerunku w Czechach w niewytłumaczalny sposób przerwała straszliwe epidemie w Pradze i Hradcu Králové. Setki ludzi w nagły sposób doznawały w Piekarach uzdrowień. Choćby w samym tylko 1680 roku wzrok odzyskało tu dziewięciu niewidomych. Zapewne dzięki Piekarom lud na Śląsku – w przeciwieństwie do dużej części lokalnej arystokracji – pozostał katolicki i żarliwie przywiązany do Matki Bożej. Ten pierwszy obraz w 1702 r. został dla bezpieczeństwa wywieziony do Opola. Niestety, nigdy już nie został zwrócony, mimo wielu ponagleń ze strony mieszkańców Piekar. Opolanie bardzo się jednak zawiedli, bo u nich wcale nie powtórzyły się te niesamowite cuda, jakie wcześniej dokonywały się masowo w Piekarach. Wyglądało to tak, jakby Matka Boża nie dała się wykorzystać w takiej chytrej, ludzkiej rozgrywce. Dzisiaj ten pierwszy, piekarski obraz jest nazywany Matką Bożą Opolską. Można go znaleźć w katedrze w Opolu. W Piekarach, w bocznej kaplicy, wisi jego kopia. Trzeba przyznać, że ten pierwszy obraz ma w sobie jakąś szczególną szlachetność i piękno.

Uzdrowiona w dzieciństwie

Później do głównego ołtarza w Piekarach trafiały różne obrazy Matki Bożej, pod względem artystycznym bardziej lub mniej udane. I choć przez jakiś czas uzdrowień było tam mniej, Piekary nadal ciągnęły ludzi ku niebu. W XIX wieku Ślązaków degenerowała plaga pijaństwa. Ostro potępił je właśnie proboszcz z Piekar, ksiądz Ficek. Nie żądał od ludzi pełnej abstynencji, ale trzeźwości, zerwania z upijaniem się. Założył Towarzystwo Wstrzemięźliwości i Trzeźwości. Co zadziwiające, Ślązacy zaczęli całymi tysiącami do niego wstępować. Księża z kolejnych miast włączali się w to dzieło. Rozwścieczeni właściciele gorzelni i handlarze alkoholem pisali donosy na ks. Ficka, bo gwałtownie spadło w regionie zapotrzebowanie na „gorzołka”. To był kolejny piekarski cud. „Tradycyjne” uzdrowienia zresztą nadal się przed obrazem Matki Bożej zdarzają. Nie są badane przez żadne komisje, ale ludzie o nich świadczą. – W księdze próśb i podziękowań zdarzają się opisy konkretnych uzdrowień. Spotkałem tutaj też kilka lat temu kobietę, która od 40 lat regularnie przychodziła na pielgrzymkę kobiet z podziękowaniem za uzdrowienie – mówi Mateusz Mezglewski. – Ta pani opowiadała, że jako dziecko miała mocno osłabiony wzrok, ale kiedy przyszła do Piekar i obmyła się wodą święconą, wzrok jej wrócił. Kiedy rozmawialiśmy, to choć już była starsza, nadal bardzo dobrze widziała i nie potrzebowała okularów – dodaje. Osobistych świadectw pan Mateusz zna znacznie więcej. Podkreśla, że Matka Boża działa tutaj niezależnie od tego, jaki obraz wisi w ołtarzu. – Pan Bóg sobie wybrał to miejsce w Piekarach, żeby ludziom udzielać łask. Nasze sanktuarium jest pięknym dowodem na to, że my, katolicy, nie czcimy obrazów, jak to czasem odbierają ludzie z zewnątrz. Cześć, którą oddajemy Matce Bożej, nie jest związana z jakimś konkretnym wizerunkiem, ale z rolą, jaką Ona odegrała w historii zbawienia jako matka Jezusa! A jej liczne wyobrażenia pomagają nam tylko odnaleźć te cechy Jej osobowości, które są nam najbliższe – zauważa.

Odkryj Księgę

Nowym proboszczem w piekarskiej bazylice od sierpnia jest ks. Mirosław Godziek. Przyszedł tu z bazyliki mikołowskiej pod wezwaniem św. Wojciecha. Piekarska świątynia jest dla niego bardzo ważna od młodości. – To tutaj, w trzeciej ławce od tyłu po lewej stronie, 24 marca 1985 r. podjąłem decyzję o kapłaństwie – mówi. Był wtedy uczniem automatyki i elektroniki w Technikum Górniczym w Wodzisławiu. I choć wcześniej nigdy sam nie uciekał z lekcji, chyba że z całą klasą, tego dnia pojechał z rodzinnych Świerklan z dwiema przesiadkami na wagary do Matki Bożej Piekarskiej. Z Jej pomocą podjął życiową decyzję, której nigdy nie żałował. Na ks. Godźku zawsze robi wrażenie odsłonięcie obrazu Matki Bożej Piekarskiej, odbywające się po „Aniele Pańskim” o 6.25, oraz jego zasłonięcie po wieczornej Mszy św. o 18.00. Zachęca też pielgrzymów do wizyty w kaplicy pokuty i pojednania. Można się tutaj wyspowiadać od wtorku do soboty od 16.00 do 18.00 oraz przed każdą Mszą Świętą. – W tej kaplicy nad konfesjonałem wisi przepiękny krzyż – wskazuje. Proboszcz mówi również o kolejnym szczególnym miejscu w tej świątyni: kaplicy adoracji Najświętszego Sakramentu. Są w niej także relikwie św. Bartłomieja, współpatrona bazyliki. Sanktuarium piekarskie otrzymało je w 2015 r. z zakrystii papieskiej. – Do odkrycia przez diecezjan jest też Złota Księga Piekarska, prowadzona od XIX wieku. Ci, którzy wpisują do niej na przykład swoje dzieci po Komunii Świętej, młodzież po bierzmowaniu, samych siebie po ślubie, są dołączani do wiecznej modlitwy trwającej w tym sanktuarium. Co sobotę jest odprawiana za nich Msza św. o 6.30 – wskazuje. – Polecam to wszystkim czcicielom Matki Bożej. Trzeba tylko przynieść tych ludzi w swojej pamięci do sanktuarium, a potem w Centrum Pielgrzymkowym poprosić o dopisanie tej intencji do Księgi – dodaje. Proboszcz zachęca również do odkrycia obrazu Matki Bożej Lekarki. Kaplica z jej wizerunkiem stoi przy bazylice, obok wejścia do zakrystii. – To ogromny dar na czas pandemii i strapienia, pomoc dla ciała i duszy – wskazuje. Pielgrzymi są też zaproszeni na nieustanną nowennę – centralne nabożeństwo do Matki Bożej Piekarskiej. Odbywa się ono w bazylice we wtorki o 17.00 i kończy się Eucharystią o 18.00.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama