Nowy numer 37/2021 Archiwum

Armia Gedeona

Tylko dziesiąta część zwyczajowej liczby uczestników ruszyła do Matki Bożej. Mimo to zgodnie podkreślali: udało się zachować niepowtarzalny klimat wspólnego wysiłku.

Rybniczanie na Jasną Górę pielgrzymują nieprzerwanie od 1945 roku, kiedy pięciu przyjaciół wyruszyło pieszo do Matki Bożej podziękować za ocalenie z wojennej pożogi. Zeszłoroczna, jubileuszowa 75. pielgrzymka była wyjątkowa – z powodu pandemii nie można było zorganizować jej tradycyjnie, ale na Jasną Górę powędrowało pięciu kapłanów, niosąc ze sobą intencje pielgrzymów, którzy łączyli się duchowo.

– Byłem jednym z pięciu wybrańców, którzy mieli zaszczyt reprezentować całą rybnicką pielgrzymkę i nieść intencje wszystkich pielgrzymów – mówi ks. Piotr Piekło. – To było niesamowite doświadczenie. Za każdym razem jest inaczej, po Bożemu, tak jak On chce i tak jak chce Mama. Doszliśmy do niej. Na każdej pielgrzymce jest dużo emocji, dużo wrażeń. Dla nas, kapłanów, pielgrzymka jest służbą. Jest duszpasterzowaniem – jako pasterze prowadzimy duszyczki. Te stadka tak sobie idą i my się możemy poczuć apostołami, dobrymi pasterzami. Możemy doświadczyć wielkiej życzliwości ludzi. Natomiast ubiegły rok to były kapłańskie rekolekcje. Ojciec Dymitr, franciszkanin, który w ubiegłym roku szedł bodaj 35. raz, wygłosił je dla nas. Poczuliśmy się jak owieczki.

Ulewa, jakiej od lat nie było

W tym roku pielgrzymka stopniowo wraca do swojego kształtu, choć w bardzo okrojonej formie – wymagania sanitarne pozwoliły na udział maksymalnie 300 pielgrzymów. Na trasę wyruszyły więc dwie grupy zamiast tradycyjnych dziewięciu. – Armia Gedeona – uśmiechał się kierownik pielgrzymki ks. Paweł Zieliński. – Trzeba było po prostu trochę wcześniej pomyśleć, żeby się zapisać. W ubiegłym roku, jak pielgrzymowali tylko nasi duszpasterze, z dwoma kolegami chodziliśmy codziennie przez cztery dni pieszo z Rybnika do Rud na Mszę św., tak że liczba kilometrów się zgadzała – mówił Adam z parafii św. Floriana w Rybniku-Orzepowicach. W homilii w czasie Eucharystii otwierającej pielgrzymkę bp Grzegorz Olszowski na podstawie liturgii słowa nakreślił portret dobrego pielgrzyma – człowieka, którego cechuje wytrwałość mimo przeciwności i głęboka wiara. Jako przykład podał patrona dnia, św. Jana Marię Vianneya, który w drodze do kapłaństwa musiał pokonać wiele przeszkód i którego życie oparte było na głębokim zaufaniu Bogu.

Biskup zwrócił się także do tych, którym nie dane jest w tym roku uczestniczyć w całej pielgrzymce. – Może warto każdego dnia przejść kilka lub nawet kilkanaście kilometrów do jakiegoś kościoła czy sanktuarium, aby tam przeżyć Eucharystię w łączności z pielgrzymami? – zaproponował. Po drodze pielgrzymi musieli mierzyć się z pogodą. – Najstarsi pielgrzymi mówili, że już od wielu lat nie było takiej ulewy na trasie – opowiadał ks. Paweł Zieliński. Pogoda wymusiła niewielką korektę w planie i pielgrzymi już przed wymarszem z Gliwic uczestniczyli w Eucharystii. Potem pozostało już tylko zawinąć się w peleryny i ruszać w drogę. – Było ciężko, ale daliśmy radę! – meldował wieczorem ks. Paweł. Przyszli do Niej uśmiechnięci

Wśród pielgrzymów nie brakowało rodzin z dziećmi. Jedną z nich byli państwo Wypychowie z Łukowa Śląskiego – Joachim i Aleksandra z córkami: 12-letnią Martyną, 8-letnią Natalią i 4-letnią Patrycją – pielgrzymują już po raz dziewiąty. Aleksandra wspominała, że jedną z pierwszych pielgrzymek przemierzali, modląc się o poczęcie dziecka, a kilka dni po powrocie z Częstochowy okazało się, że jest w ciąży. Zdarzyło się też, że szli z 4-miesięczną pociechą, a pani Ola karmiła córkę piersią podczas marszu. – Takiemu niemowlakowi nie wytłumaczę przecież, że musi zaczekać do postoju – uśmiechała się. Wszystkie te przygody bardzo wzmacniają ich jako rodzinę. – To piękne dni. Trudne, ale bardzo przez nas oczekiwane. W końcu możemy być wszyscy razem, spędzić ze sobą czas, którego w codziennym zabieganiu ciągle jest za mało – mówili z pasją Wypychowie. Nie dziwi więc, że w dniu otwarcia zapisów czatowali przy komputerze, żeby zmieścić się w tegorocznym limicie 300 osób. – Starsze córki były w tym czasie na koloniach i co chwilę dzwoniły, żeby upewnić się, czy udało nam się zapisać – śmiali się rodzice. Każdy z pielgrzymów niósł swoje intencje, które w drodze dodawały sił. – To moja 15. pielgrzymka. W tym roku był jeden dzień trudny, szliśmy w deszczu. Ale wejście na Jasną Górę w pełnym słońcu wynagrodziło nam te niedogodności. Pogoda jest akurat na pielgrzymowanie: nie za ciepło. Matka Boża to sprawiła, żebyśmy uśmiechnięci przyszli do Niej. Moja wnuczka jest chora na rdzeniowy zanik mięśni. To postępująca choroba, na razie przyjmuje lekarstwo, które wstrzymało jej rozwój. Niestety wnuczka już musi mierzyć się z nieodwracalnymi zmianami w organizmie. Ma 13 lat i jej marzeniem jest pobiec. Prozaiczne, prawda? Ona chodzi, ale ciężko jej się poruszać. Jako dziadek modlę się, żeby łaska Boża dodała jej sił – mówił Adam z Rybnika-Orzepowic. Na Jasnej Górze wędrowców powitał bp Marek Szkudło, który przewodniczył Mszy dziękczynnej na wałach sanktuarium. – Bóg jest naszą mocą! Zmęczeni pielgrzymi, którzy pokonali trasę z Rybnika na Jasną Górę, wiedzą o tym najlepiej. Ale oto są. Oto jesteście. Bóg dał wam moc. On sam nią był i jest – przypomniał zebranym. Nawiązując do obecności na Jasnej Górze, bp Szkudło zwrócił uwagę na to, co czyni wizerunek Matki Bożej wyjątkowym. – Cudowność tego oblicza polega na tym, że jest zranione. Cudowność tego oblicza polega na tym, że choć jest czarne i zaciemnione, to jednak pełne pogody i dające nadzieję. Cudowność tego oblicza polega na tym, że twarze Matki i Syna, tak bardzo do siebie podobne, mówią do każdego z nas to samo. Przesłanie Maryi i Jezusa jest tym samym przesłaniem. Mówią: bądź szczęśliwy, jesteś zbawiony. Mówią: uwierz, że wielka jest moc łaski, która została ci dana. To przesłanie jest totalnym przeciwieństwem tego, co mówi człowiekowi świat. Świat mówi – bądź silny, bądź piękny, bądź niepokonany, ale żeby takim być, musisz zrobić to i to oraz kupić to i tamto. Oni – Maryja i Jezus – mówią: jesteś silny, jesteś piękny, jesteś niepokonany, bo twoją mocą jest Bóg – akcentował. Kaznodzieja nawiązał również do hasła przewodniego tegorocznej pielgrzymki: „Zgromadzeni na Świętej Wieczerzy”. – U boku Matki Najświętszej, Tej, która uwierzyła, jeszcze bardziej mamy odkryć cud Chleba życia, Eucharystii. To jest Pokarm życia. To jest Pokarm na drogę. Drogę, która wciąż jeszcze jest przed każdym z nas – mówił. – Nie zapomnijcie, kochani, gdzie jest wasza moc. I kto jest waszą miłością, bo długa droga wciąż jeszcze przed nami wszystkimi – przypomniał bp Marek Szkudło. Już wiadomo, że przyszłoroczna pielgrzymka odbędzie się od 3 do 7 sierpnia. – Mamy nadzieję, że będziemy mogli wyruszyć w drogę już bez ograniczeń. Hasła przewodniego jeszcze nie mamy. Wyłonimy je w konkursie, którego szczegóły podamy niebawem – zapowiada ks. Paweł Zieliński.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama