Nowy numer 37/2021 Archiwum

Pamiątka śłożonej ofiary

Wielu mieszkańców regionu, słysząc: „kościół św. Anny w Katowicach”, od razu dopowiada: „Nikisz!”. To jednak tylko część prawdy o parafii.

To prawda – bryła świątyni jest spójna z jednym z najsłynniejszych śląskich osiedli. Podobnie jak charakterystyczne budynki z czerwonej cegły jest dziełem Emila i Georga Zillmannów.

– Warto zwrócić uwagę, że wtedy dominującym stylem architektonicznym był neogotyk. Nasz kościół jest neobarokowy – mówi ks. Jacek Staniec, proboszcz parafii św. Anny. O budowę kościoła w katowickiej dzielnicy Janów starało się Towarzystwo Katolickich Obywateli zawiązane w 1902 roku. Ich starania przyniosły efekty – w 1910 r. na koszt kopalni Giesche (żywicielki tutejszej społeczności) kotłownia znajdująca się przy szybie Wojciech została przebudowana. W ten sposób powstał kościół tymczasowy. 22 października tego samego roku z parafii macierzystej w Mysłowicach został oddelegowany pierwszy duszpasterz – ks. Paweł Dudek. Dwa lata później, kiedy kard. Georg Kopp erygował parafię, to właśnie ks. Dudek został proboszczem. – Odcisnął ogromne piętno na losach tej wspólnoty, i to jest niezaprzeczalny fakt. Z dzisiejszej perspektywy jego działalność proniemiecka może być różnie oceniana, jednak to on przyczynił się do tego, że w 20-leciu międzywojennym parafia tętniła życiem. Jemu także zawdzięczamy wezwanie – wyjaśnia ks. Jacek Staniec. – Pochodził z okolic Rud Raciborskich i stąd jego ogromne przywiązanie do Góry św. Anny tamtejszego sanktuarium. Ponoć bryła kościoła przypominała mu kształtem tamto wzniesienie, ale moim zdaniem trzeba dużo wyobraźni, żeby dostrzec to podobieństwo – uśmiecha się proboszcz. Budowa, wspierana przez ofiary wiernych (każdy dostawał w zamian pamiątkowy obrazek z inskrypcją: „Pamiątka śłożonej ofiary na nowy kościół św. Anny w Janowie”), rozpoczęła się 6 maja 1914 roku. Szybko postępujące prace (w miesiąc wzniesiono mury do 3 m wysokości) wstrzymała I wojna światowa. – Wojna, a potem powstania śląskie sprawiły, że kościół został konsekrowany dopiero w 1927 roku. Słyszałem, że sprowadzane m.in. z Niemiec elementy wyposażenia przez długi czas oczekiwały na dopełnienie formalności celnych w wagonach kolejowych. Mowa nie tylko o ołtarzu, ale i unikatowym, ważącym ponad 900 kg żyrandolu, który do dziś oświetla wnętrze kościoła – opowiada proboszcz. W ołtarzu głównym zwraca uwagę niezwykłe przedstawienie św. Anny. Babcia Jezusa jest ukazana jako masywna i silna postać. Od razu budzi skojarzenia z budzącą respekt w całej rodzinie matroną. Siedzi niemal po męsku, na kolanach trzyma Pismo, z którego naucza małą, kilkuletnia Maryję. – To piękna scena wychowywania do „fiat”. Święta Anna uczy swoją córkę słuchania, rozumienia i zgłębiania słowa Bożego. Uosabia siłę skontrastowaną z dyskrecją Matki Bożej – zwraca uwagę ks. Staniec. Być może ta postawa sprawia, że do św. Anny chętnie zwracają się mieszkańcy, pamiętając o tym, że jest ona patronką mam, babć i orędowniczką w niełatwych sytuacjach, przede wszystkim tych związanych z wychowaniem. Parafię św. Anny tworzą obecnie osiedla: Janów, Nikiszowiec oraz zespół bloków zwany Koreą. – Staram się, żeby parafia była takim mocno brzmiącym trójgłosem. Niebawem dołączy i czwarty głos, ponieważ powstaje nowe osiedle. Moim celem jest, by dla parafian wołanie z Kościoła było życiodajne, by uwierzyli, że jest skierowane do nich i im właśnie służy – zaznacza proboszcz. Warto wspomnieć, że lokalną wspólnotę od lat jednoczą dwa ważne wydarzenia – jarmark bożonarodzeniowy i letni odpust u Babci Anny. – Co ważne, to nie jest tylko okazja do tego, by na rynku nikiszowieckim stanęły typowe stragany odpustowe. To przestrzeń dla lokalnych instytucji i rękodzielników, miejsce spotkania sacrum i działań społecznych, okazja do budowania wspólnoty. Jarmark i odpust tętnią bogactwem więzi, to przyciąga gości – mówi ks. Jacek Staniec. Oba wydarzenia organizuje Fabryka Inicjatyw Lokalnych.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama