Nowy numer 37/2021 Archiwum

Potrafią dziękować, a nie zamiatać

San Marino, Andora i Watykan dzielnie walczyły o palmę pierwszeństwa w Bielsku-Białej. Zadania w czasie Reko- -Euro stanowiły dla zawodników nie lada wyzwanie.

Żywiołowe okrzyki z ogrodu przy domu rekolekcyjnym w Bielsku-Białej-Lipniku słychać z daleka. Chłopcy z oddaniem walczą o piłkę w czasie gry w dwa ognie. A to wybucha krótka sprzeczka o zasady, a to trzeba mocno dopingować kolegów z drużyny... – To jest żywioł – uśmiecha się ks. Mateusz Mnich, opiekun grupy.

– Staramy się wypełnić im maksymalnie plan dnia, żeby się nie nudzili. Patrząc na świetny kontakt, jaki ma z uczestnikami, trudno uwierzyć, że sam ministrantem nigdy nie był. – Od drugiej klasy gimnazjum byłem oazowiczem i wtedy czasem posługiwałem jako lektor albo kantor, ale formalnie nigdy w tym ruchu nie byłem. Pierwszy raz na rekolekcje ministrantów pojechałem, będąc już w seminarium – i przepadłem! Pokochałem tę ich trudną do opanowania energię – uśmiecha się. Dowód? To jego 9. turnus w roli głównego prowadzącego i 13. jako członka kadry.

– Kiedy jechałem po raz pierwszy na rekolekcje, bałem się, czy znajdę kolegów, czy mnie ktoś polubi. Teraz jestem drugi raz i wiem, że nie ma się czego bać – zapewnia Bartek Kilmek z parafii Niepokalanego Serca Maryi w Kokoszycach. – Miałem tak samo! – potwierdza Gabryś Rogalski z parafii św. Józefa Robotnika w Katowicach. Codzienność na rekolekcjach toczy się ustalonym rytmem: Msza św., spotkania w grupach, czas na zabawę i obowiązki. – Myślę, że to, iż chłopcy sami muszą zadbać o sprzątanie, to świetne przygotowanie do życia, dorosłości. Czasem zdarza się, że nie wiedzą, jak się prawidłowo zamiata, nie umieją złapać miotły, albo zarzekają się, że w domu nie muszą sprzątać ze stołu – opowiada animator Adrian Jambor.

– Służba tutaj czy w parafii w ogóle uczy odpowiedzialności, punktualności – potwierdza animator Jakub Posmyk. – Najbardziej podobają mi się wycieczki – mówi Mateusz Jakubiec z parafii MB Szkaplerznej i Piusa X w Jejkowicach. – Quizy też dają radę – dodaje Bartek. – Każda z trzech grup, które tworzymy, czyli San Marino, Andora i Watykan, odpowiada na inne pytania z różnych kategorii: religia, muzyka, sport, geografia i zwierzęta. Dla nas także to okazja, żeby się dowiedzieć czegoś nowego – tłumaczy animator Jakub. – Rekolekcje są super. No i jesteśmy bliżej Pana Boga – zwraca uwagę Paweł Seemann z parafii MB Szkaplerznej i Piusa X w Jejkowicach.

– Ja też się dużo od nich uczę. Przede wszystkim spontanicznej modlitwy, w której nie kończy się dziękczynienie. Mam taką obserwację, że gdy jestem z dorosłymi na rekolekcjach, to prośby sypią się jak z rękawa. Z ministrantami jest odwrotnie: oni do dziękowania mają tysiąc powodów, za to z proszeniem o coś bywa trudniej – uważa ks. Mateusz. Czy chłopcy tęsknią za rodzicami? – Przecież modlimy się za nich codziennie – rezolutnie rzuca Bartek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama