Nowy numer 30/2021 Archiwum

Formacja i rekreacja

Ministranci to kolejna grupa (po opisywanych w poprzednich numerach Dzieciach Maryi i oazie), która wraca do zwyczajnego trybu wyjazdów wakacyjnych.

Pytania o rekolekcje pojawiały się od dawna, jednak ich organizacja uzależniona jest od ogólnokrajowych wytycznych sanitarnych. – W styczniu pojawiały się pierwsze głosy, że chłopcy są chętni, by wyjechać – mówi ks. Cezariusz Wala, duszpasterz ministrantów archidiecezji katowickiej.

– Co ciekawe, po pandemii zmienił się nieco profil uczestników. Dotąd przeważali młodsi chłopcy, w tym roku większą grupę stanowią starsze roczniki – dodaje. Rekolekcyjne powroty u ministrantów, tak jak i w innych grupach, powoli nabierają rozpędu. – W tym roku wyjedzie ok. 400 osób, czyli mniej więcej połowa tego, co było przed pandemią. Do tego spadku przyczyniła się niepewna sytuacja epidemiczna i fakt, że przez długi czas w ogóle nie było wiadomo, czy i w jakiej formule będziemy mogli rekolekcje zorganizować – ocenia ks. Wala. Ministranci czas wakacyjnego spotkania będą przeżywać w dobrze przygotowanych do tego celu ośrodkach. – Są tam i boiska czy siłownie, i kaplice czy altanki do spotkań w grupach. Takie połączenie pozwala na wyciszenie, odcięcie od zgiełku świata, a z drugiej strony na organizację sportowych zajęć, które dadzą ujście energii. Połączenie formacji i rekreacji jest na rekolekcjach ministranckich bardzo ważne – uśmiecha się duszpasterz.

Tematyka spotkań formacyjnych będzie skupiona wokół Eucharystii. – Konspekty, z którymi będziemy pracować, przygotował animator Maciej Dyrda. Sam zaproponował swoją pomoc. To cieszy, kiedy osoba, która sama kiedyś była uczestnikiem, postanawia się mocniej zaangażować. Maciej solidnie przysiadł do tej pracy – chwali ks. Wala. Ważnym elementem życia ministranckiego w archidiecezji, który także jest zwiastunem odmrażania po pandemii, jest powrót do uroczystego ustanawiania animatorów i włączania do grona kandydatów. Te momenty były co prawda przeżywane w ścisłym gronie, z podziałem na grupy, jednak dały ich uczestnikom wiele radości.

– Nasz kurs trwał niespodziewanie długo – przyznaje Jakub Kaczmarczyk z parafii św. Andrzeja Boboli w Leszczynach, który został ustanowiony animatorem w pierwszej grupie. – W moim odczuciu to sprawiło, że ta posługa jest bardziej wyczekiwana, przemyślana. Sądzę, że każdy z nas traktuje to inaczej, może nawet trochę bardziej świadomie. U mnie w parafii ministrantami jest ponad 30 chłopaków. Starszych jest 10. Powoli odradzamy się po czasie pandemii, chłopaki widzą, że potrzebują tego powrotu – uśmiecha się. – Dwa lata czekaliśmy na ten moment. Czuję, że już bardziej nie mogę tego chcieć – dodaje Wiktor Trąbała z parafii Ścięcia św. Jana Chrzciciela w Mysłowicach.

– Długie oczekiwanie powoduje moim zdaniem jeszcze większą zażartość, ani przez moment nie poczułem zniechęcenia czekaniem – podkreśla. – Jest nas około 30 w parafii. Mam wrażenie, że pandemia trochę nas wzmocniła: ta przerwa spowodowała w wielu tęsknotę za służbą przy ołtarzu – dodaje. Wiktorowi, podobnie jak innym ministrantom, w tym uroczystym momencie towarzyszyli najbliżsi: rodzice Katarzyna i Adam Trąbała oraz siostra Sara.

– To dla nas duże przeżycie. Cieszymy się, że syn prosi nas zawsze o wsparcie. Pamiętam dokładnie dzień, w którym Wiktor przyszedł i powiedział, że będzie ministrantem. Byliśmy w ciężkim szoku. Do tego momentu trudno go nawet było „zaciągnąć” do kościoła – śmiała się. – Przez te wszystkie lata kościół stał się jego drugim domem. Jestem dumna, widząc jego zaangażowanie. To on nas motywuje do tego, byśmy regularnie uczestniczyli w nabożeństwach czy Mszach Świętych – dodaje. W tym roku powróci także wyczekiwana przez wielu pielgrzymka ministrantów do katedry. – Spotkamy się 31 sierpnia, czyli w ostatni dzień wakacji – zapowiada duszpasterz ministrantów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama